Było gorąco i to pod wieloma względami.

Dzień zaczęła informacja, że pod Chabarowskiem na terenie jednostki wojskowej doszło do wybuchu w składzie amunicji. Oficjalna wersja, że z powodu naruszenia zasad BHP. Nieoficjalnie? Może Ukraińcy, a może sami sołdaci, nie chcący ruszać na wojnę. Jednostka pozbawiona amunicji, po takim „wypadku” nie dość, że musi poczekać na uzupełnienie materiałów wojennych, to jeszcze przecież musi zostać poddana dochodzeniu i kontrolom w celu ustalenia winnych i ukarania niewinnych. Minimum miesiąc spokoju.

Na Telegramie pojawiły się też „niusy” o polskiej agresji na… Obwód Kaliningradzki. Potem propaganda Kremla zmieniła narrację i zaczęła smęcić, że Polska tworzy grupę operacyjną, żeby przyłączyć Mołdawię, która należała do nas za Jagiellonów.
Nie wiem, co biorą na Kremlu, ale to naprawdę srogie piguły.

Równie gorąco i to dosłownie było na Morzu Czarnym. Rosyjski okręt logistyczny „Wsiewołod Bobrow”, którego zadaniem jest dostarczać paliwo i amunicję na okręty operujące na pełnym morzu (nawet w Arktyce), wypłynął z Sewastopola i wziął kurs na Wężową Wyspę. Po drodze nagle się zapalił i musiał zawrócić. Ukraińcy twierdzą, że to w wyniku ostrzału przez ich armię, ale prawdziwi czekiści wiedzą, że znowu zawiodło BHP. Po prostu „Zbliżanie się do ukraińskiego brzegu grozi kalectwem lub śmiercią do lat trzech”.

No i pora na ląd. Sowieci ubzdurali sobie znowu, że jak zaatakują na wystarczająco wielu odcinkach jednocześnie, to gdzieś dojdzie do przełamania.
Sowieci uderzyli w rejonie Marinka-Paraskowiówka (lotnisko), między Awdijówką i Nowohorodskim, na Komuszywachę (na północ od Popasnej), między Rubiżnem a Siewierodonieckiem oraz koło Jampila na wschód od Limana, kilka kilometrów od miejsca wczorajszej masakry na przeprawie.
Pod Awdijówką nawet udało się sowietom przełamać front, ale weszli zbyt wąsko i zostali zniszczeni.
Działania na południe od Rubiżnego wymusiły odwrót wojsk ukraińskich z tego miasta, ale Rosjanom nie udało się zająć wsi Wojewodówka. Odcięli jednak Rubiżne od Siewierodoniecka nieco na północ od niej, na wysokości kompleksu Zorza (Zoria) i wsi Piwdenna. Daje im to kontrolę linii kolejowej do Lisyczańska.
Na południe od Limana sowieci sforsowali Północny Doniec pod wsią Dronówka i ruszyli na Siewiersk. Ostatecznie zostali zniszczeni ogniem artylerii, a teraz trwa wybijanie maruderów. Doliczono się ponad 70 zniszczonych pojazdów.
Wczesnym popołudniem sowieci ponownie próbowali forsowania Północnego Dońca pod Białogórówką. Z efektem takim samym, jak wczoraj. Ukraińcy się śmieją, że Białogórówka to ługańska Czarnobajewka.
Razem z wczorajszą masakrą, to co najmniej dwie-trzy BGT zniszczone w trzy dni

Pozostałe próby przełamania skoczyły się niepowodzeniem Rosjan.

W Mariupolu Pułk Azow opublikował film z wieczornego kontrataku na rosyjskie pozycje na terenie zakładu Azowstal. Nie czekają na wroga, tylko znajdują go sami. W okolicznych miejscowościach zdjęcia satelitarne pokazują powiększanie i zapełnianie masowych grobów.

Pod Charkowem trwa wypieranie sowietów z ukraińskiej ziemi, a zajęte już pozycje pozwalają skutecznie blokować szlaki komunikacyjne armii rosyjskiej za pomocą artylerii.

W USA republikański senator Rand Paul zablokował przyznanie Ukrainie pomocy o wartości 40 miliardów dolarów. Następne głosowanie nie wcześniej, niż w przyszłym tygodniu. Ta onuca głosowała też przeciw sankcjom i powtarza sowiecką propagandę, że USA na Ukrainie pracowały nad bronią biologiczną. Taki amerykański Kurwę.

P.S. Po raz kolejny Ukraińcy walnęli w Czarnobajewskę. Wybuchało trzy godziny. Arestowicz twierdzi, że to dziewiętnasty raz, a mnie wychodzi dwudziesty. Ale on ma lepsze dane.

Autor: Skipper

Fot. Pixbay