Czytam co piszą zagraniczni komentatorzy po kolejnej obstrukcji ze strony Niemiec.

Chociaż widać, że są zszokowani – robią co mogą, żeby nie dopuścić do siebie, że właściwą przyczyną postawy Niemiec jest cyniczna kalkulacja strategiczna.

To jest aż fascynujące, że rozważane są wszystkie scenariusze – z rosyjskim „kompromatem” włącznie, ale ten jeden – dla mnie absolutnie oczywisty – jest wciąż tabu.

Niemcy naprawdę potrafiły przez te wszystkie lata załatwić sobie ochronę propagandową. Analizując podstawy niemieckiej polityki w minionych dwóch dekadach mówi się wyłącznie o samych pozytywach:

– że za ich polityką energetyczną stały wyłącznie względy ekologiczne,

– że za ich myśleniem o kwestiach bezpieczeństwa stoi wyłącznie uwewnętrzniony pacyfizm,

– że za ich polityką wschodnią stała wyłącznie wola demokratyzacji Rosji,

– że za ich polityką wobec Chin stoi wyłącznie wiara w konieczność „konstruktywnego dialogu” z tym krajem,

I tak dalej i tym podobne… Do wyrzygania!

To jest tak, jak w szkole – nikt nie może uwierzyć, że to właśnie ten najlepszy, najbardziej poukładany i przykładny uczeń okazał się tym, który dodawał „pigułki gwałtu” koleżankom do drinków:

No na pewno nie chciał zgwałcić, tylko tak przypadkiem mu wyszło…

Naprawdę – to przechodzi ludzkie pojęcie!

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.