Gdy w 2021r. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ostrzegał, że „Niemcy na bazie UE budują IV Rzeszę Niemiecką”, wykorzystując aktywizm sędziowski TSUE oraz wspomagane finansowymi szantażami uzurpowanie sobie przez Komisję Europejską kompetencji państw członkowskich, był jak zazwyczaj przy tak przenikliwych, a zarazem jasno logicznych prognozach, atakowany bądź wyśmiewany. Tymczasem rzeczywistość znów, niestety, przyznała mu rację, na dodatek przyspieszając niepokojąco.

Zapisy w umowie koalicyjnej czy buńczuczne przemowy na Uniwersytecie Karola w Pradze stanowiły dopiero subtelną uwerturę – doniosła aria operowa wybrzmiała 9 maja 2023r. w Parlamencie Europejskim. Kanclerz Olaf Scholz nie próbował mydlić oczu – postawił twarde ultimatum i wyznaczył zbawienny dla Europejczyków cel. Ukraina będzie mogła w przyszłości (bądź na świętego Dygdy) przyłączyć się do UE, lecz wcześniej najbardziej wrażliwe atrybuty państwowej suwerenności – bezpieczeństwo i polityka zagraniczna, mają być decydowane na poziomie unijnym w systemie głosowania większościowego, nie zaś jednomyślnie z możliwością prawa weta. Ostateczny krok do budowy scentralizowanego superpaństwa z hegemonią Berlina. Polityczną nadbudowę w postaci nitek biegnących do Brukseli (z nieukrywaną już czarno-czerwono-żółtą flagą nad gmachem) wypełni baza utopijnej eko-ideologii, niosącej zniewolenie i totalną biedę (dla samej Polski koszt 2,5 bln zł do 2030r.). Kanclerz Niemiec nie zakłada nawet szat praworządnego demokraty – ostro zapowiada: nie będzie zgody na zmianę traktatów? Narzucimy nowy model ustrojowy wbrew kunsztownie wykaligrafowanym świstkom papieru!

Rząd Polski zadeklarował, i chwała za to, brak zgody w prawnej procedurze zmiany traktatu, na odejście od zasad jednomyślności. Jednak, by skutecznie zadbać o naszą rację stanu i najbardziej żywotne interesy, powinniśmy podjąć również próbę ofensywy, zmierzającej do sanacji UE. Wielu ekspertów wskazuje możliwe rozwiązania, np.

– zawieszenie udziału Polski w systemie ETS (z wykorzystaniem art. 347 TFUE) i prace nad złagodzeniem zapisów FitFor55;

– usprawnienie procesów wykrywania korupcji na szczytach instytucji unijnych;

– zwiększenie roli procedur demokratycznych w UE (wybór części urzędników zarządzających w wyborach bezpośrednich; upowszechnienie inicjatywy obywatelskiej w PE; odwoływanie się do wiążącej opinii obywateli UE w referendach);

– ograniczenie zawłaszczania kompetencji przez nadmierny aktywizm sędziowski TSUE, który zasady pierwszeństwa i skutku bezpośredniego rozszerza bez zahamowania;

– zaproponowanie własnej Karty Praw Rodziny w miejsce forsowanych, skrajnie lewicowych nowinek ideologicznych, podmywających tożsamość człowieka i niszczących tradycyjne wartości, z których początek wziął projekt Schumana i innych Ojców Założycieli;

– obrona prawa weta tam, gdzie obecnie obowiązuje a zamiast systemu głosowania z traktatu lizbońskiego powrót w Radzie UE do korzystnego dla Polski i średnich państw przelicznika z Nicei (Polska miała wówczas 27 głosów, tyle samo co Hiszpania, a np. Niemcy i Francja tylko 29).

Bądźmy odważni i ambitni – jesteśmy w Europie od zawsze, współtworzymy ważny i mądry u zarania projekt wspólnotowy, powinniśmy walczyć o narodowe interesy, jednocześnie inicjując proces odnowy moralnej i reformy politycznej UE. Traktujmy to arcytrudne zadanie nie jako złudną syzyfową pracę, lecz jako dziejową misję lidera chrześcijańskiej, wolnościowej i solidarnej Europy.