Nazwijmy rzeczy po imieniu – taki Błaszczak, Sasin, czy (zwłaszcza) Suski to nie są giganci intelektu.
Co innego Jarosław Kaczyński, który jest doktorem prawa i studiował w czasach, kiedy na tym wydziale na Uniwersytecie Warszawskim było studentów 200 a nie 2000. Jego promotorem pracy doktorskiej był komunista Ehrlich, umysł być może moralnie patologiczny, ale intelektualnie zapewne bardzo sprawny i ciekawy.
Pal licho, że Kaczyński ma doktorat z prawa. Przede wszystkim to wybitny praktyk. Siedząc nieprzerwanie w polityce od Okrągłego Stołu swoim doświadczeniem i znajomością zasad tworzenia i funkcjonowania prawa bije na głowę niejednego uniwersyteckiego profesora.
Dlatego twierdzę, że o ile Sasin, Suski, czy Błaszczak nie wiedzieli za czym (od strony techniki i praktyki działania prawa) podnoszą rękę, przegłosowywując ustawę dezubekizacyjną, to na pewno wiedział to Jarosław Kaczyński.
On świetnie zna Konstytucję oraz zasady działania prawa. On doskonale wiedział jaki będzie skutek tej ustawy, to jest jak potraktują ją sądy, w tym te, których wyroki Polska zobowiązała się przestrzegać na podstawie obowiązujących ją aktów prawa międzynarodowego.
Ba – on doskonale wiedział, że nawet ci sędziowie, którzy podzielają jego poglądy polityczne i głosowali na niego lub partię PiS w wyborach, będą zobowiązani rozstrzygać spory wynikłe z ustawy dezubekizacyjnej na niekorzyść Skarbu Państwa.
Jarosław Kaczyński jednak się nie zawahał. Korzyść polityczna płynąca z samej ustawy i potem z krytyki organów sądowniczych rozstrzygających o przyznaniu odszkodowań byłym funkcjonariuszom UB, była dla niego o wiele wiekszą pokusą niż ewentualna groźba wypłaty gigantycznych odszkodowań. Wiadomo – ze swoich nie płacił, a na biednego (tj. polskiego podatnika) najwyraźniej nie popadło.
Co to jest prawie miliard złotych odszkodowania dla „byłych ubeków”. Skoro wchodzi 800 plus, to niech i „ubek” biedaczysko ma coś z życia!
A my, towarzysze, jesteśmy moralnie bez skazy, bo chcieliśmy, bo staraliśmy się, bo walczyliśmy…
Ale, cóż, towarzysze, nie wyszło! Zbyt mocno się ubecy w sądach zakotwiczyli, oj, zbyt mocno! A do tego jeszcze wspierają ich ci lewacy z UE! Dlatego, towarzysze, musimy zewrzeć nasze szeregi i wypalić ubeckie chwasty z sądów żywym ogniem!
I nie będą nam przeszkadzały żadne ich ubeckie ustawy! Pluć na nie, towarzysze! Dobro Polski, dobro naszej partii tego wymaga. Czasy są niezwykłe, więc i środki muszą być niezwykłe. Do boju, towarzysze!
Kaczyński świetnie zdaje sobie sprawę, że prawo często nie koresponduje z ludzkim poczuciem sprawiedliwości. Wie również, że sędzia nie może wydawać wyroków wg własnego mniemania, tylko musi stosować ustawy.
Kaczyński świetnie wie, że winą za tę sytuację jego zwolennicy obciążą „ubeckie sądy”. A Polak, jak Polska długa i szeroka wie, że kruk krukowi I ubek ubekowi oka nie wykole! Takie ludowe mądrości działają na korzyść Jarosława Kaczyńskiego.
Skąd niby jestem pewien, że Jarosław Kaczyński o tym wszystkim, co tu powyżej napisałem, wiedział? Bo wiedział to właściwie każdy , nawet bardzo przeciętny, prawnik. Nawet taki, co ustawy nie czytał, a tylko słyszał o jej założeniach. Oczywiście wiedzieli o tym również wszyscy eksperci, którzy jak zwykle ostrzegali i jak zwykle zostali zignorowani.
Tak więc Jarosław Kaczyński wiedział, że ta ustawa bardziej pomoże „ubekom” niż im zaszkodzi. A może taki był jego zamiar? (czytaj tutaj)
Kończąc, na marginesie chcę jeszcze dodać, że podejrzewam, że taką samą operację, jaką Jarosław Kaczyński wykonał na ustawie dezubekizacyjnej, Mateusz Morawiecki dokonuje na finansach państwa.
O deficycie finansów publicznych w zasadzie niczego nie wiemy, gdyż tylko jego 12 procent ujęte jest w budżecie.
Pierwszy raz w historii III RP rząd otrzymał negatywną ocenę od NIK za wykonanie budżetu państwa!
Ale na ekonomii, to ja się proszę Państwa nie znam. Dlatego na tym skończę.
Kiedy redakcja pogoni wreszcie tego lewackiego trolla? Pseudoprawnika z nieistniejącej kancelarii????????? Wstyd promować takie ścierwo.
Artykuł jest doskonale napisany, prezentując nie tylko klarowną strukturę, ale także precyzyjne i zrozumiałe sformułowania. Mecenas, który go stworzył, demonstruje głęboką wiedzę prawniczą, co widać w jego profesjonalnym podejściu do tematu. AVE