Obie części Gladiatora, choć nie jest to film historyczny, dają mylne wrażenie, że Imperium Rzymskie zawsze wygrywało. Nic podobnego. Wyschnięte, piaszczyste równiny pod Carrhae, w Mezopotamii (dziś Harran w Turcji, niedaleko Sanli Urfy) były świadkiem największej klęski Rzymu w jego historii. Kiedyś tam pojechałem by sobie to wyobrazić.
Najbogatszy człowiek w Rzymie
Marek Licyniusz Krassus pochodził z szanownego rodu, który dał Rzymowi kilku konsulów i wielu senatorów. Jak to się dziś mówi, był chory na złoto i władzę.
Zazdrościł tej drugiej swym kolegom z I tryumwiratu, Pompejuszowi i Juliuszowi Cezarowi choć zdławił powstanie Spartakusa.
Ciągle mu było mało. Chwały i bogactwa.
W pięćdziesiątym piątym roku p.n.e dostał to o czym marzył. Namiestnictwo Syrii i specjalne pełnomocnictwo do prowadzenia wojny z perskimi Partami, których imperium coraz bardziej wadziło Rzymowi. Poza tym, Partowie mieli kupę złota i wydawali się łatwym łupem dla zdyscyplinowanej maszyny do zabijania czyli legionów.
Bitwa pod Carrhae
Krassus prowadził przeciwko Partom blisko czterdzieści tysięcy żołnierzy: konnicy i piechoty. Jednym z dowódców kontyngentu był jego syn.
Kiedy przekroczyli Eufrat otoczyła ich konnica, na wpół koczowniczych Partów. Rzymianie spodziewali się szyku klasycznej falangi, a tu, zamiast niej zobaczyli chmarę partyjskich łuczników, którzy potrafili podobno w czasie jednej minuty wypuścić 8 ciężkich strzał przebijających pancerze.
Powietrze drżało od straszliwego łoskotu bębnów z dzwoneczkami. Nad zagonami jeźdźców legioniści powiewały oślepiające proporce z wyszywanego złotem jedwabiu.
Partowie unikali bezpośredniego starcia, ale zasypywali Rzymian tysiącami strzał, od których niebo stało się czarne.
Legioniści uformowali co prawda klasycznego „żółwia” , zasłaniając się w ruchomej skorupie z tarcz i włóczni, ale to nie pomagało. Partyjskie strzały przebijały zbroje, niekiedy przygważdżając ramiona do tarcz, a stopy, do ziemi. Katafraktowie, ciężka konnica Partów, dosłownie miażdżyła Rzymian.
W ciągu trzech dni walki dwadzieścia tysięcy legionistów wyzionęło ducha. Pięć tysięcy ocalałych uciekło za Eufrat.
Sam Krassus próbował uciec, ale został złapany gdy kierował się w kierunku Armenii. Partowie wlali mu do gardła roztopione złoto, pytając jak mu smakuje. Odciętą głowę przesłano królowi Partów Orodesowi II.
Przejęte przez Partów legionowe orły i sztandary odzyskał dopiero cesarz August.
A dziesięć tysięcy rzymskich jeńców osiedlono w Sogdianie ( dzisiejszy Uzbekistan i Tadżykistan, pomiędzy Amu-Darią i Syr-Darią) by bronili granic imperium partyjskiego .
Sic transit gloria mundi i Krassusa.

Na zdjęciu, stożkowate domy w Harranie, Turcja i rozległa równina gdzie mogła odbyć się bitwa.
Foto, Jolanta Styrczula
Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz