Przedstawiamy fragmenty książki pt. „Jezus Chrystus. Dziennikarskie śledztwo”, której autorami  są Krzysztof Oppenheim – dziennikarz Magazynu Opinii Pressmania.pl, oraz red. Krzysztof Budka. Prowokujący tytuł rozdziału wskazuje co będzie jego treścią: zarzut błędnego przyjęcia przez Kościół Katolicki Dziesięciu Przykazań jako fundamentu naszej wiary. Czy Krzysztof Oppenheim obroni tę kontrowersyjną tezę? Zapraszamy do lektury i do własnych przemyśleń na poruszone tematy.

Krzysztof Budka: Jest Pan zdania, że nie powinniśmy łączyć nauk Jezusa, znanych nam z Ewangelii, ze Starym Testamentem.  Taka wypowiedź kilka razy znalazła się w naszych rozmowach.

Krzysztof Oppenheim: Jest to bardziej niż oczywiste. Wszak mówimy o dwóch zupełnie odmiennych  religiach. To jeden z największych, wręcz kardynalnych błędów, jakie zrobił Kościół. Mowa o potraktowaniu Nowego Testamentu jako ciągu dalszego Biblii Hebrajskiej.

Wydaje się to być bardzo karkołomną tezą. Gdyby nie Stary Testament, czyli Biblia Hebrajska, w zasadzie nikt poza najbliższymi uczniami Jezusa by w niego nie uwierzył. Tylko udowadniając, że Jezus jest wyczekiwanym Mesjaszem, o którym mówią Pisma i Prorocy, wszyscy apostołowie mogli pozyskiwać dla wiary chrześcijańskiej ogromną rzeszę ludzi, którzy na oczy nie widzieli ziemskiego Jezusa, znali natomiast starotestamentowe zapowiedzi dotyczące Boskiego Pomazańca. Dlaczego więc uważa Pan łączenie obu części Biblii za nieporozumienie?

– Panie Redaktorze, to zupełnie nie tak! Błędnie Pan rozpoznaje początki chrześcijaństwa – od złej daty. Zanim Stwórca zesłał na Ziemię Swego Syna, dużo, dużo wcześniej powstał Plan. Boski Plan. Oczywiste jest, że Bóg – celem realizacji Planu – robił wszystko, aby Jezusowi ułatwić zadanie. A więc odpowiednio wcześniej, czyli setki lat przez narodzinami Jezusa, w starożytnym Izraelu pojawili się „emisariusze” – prorocy, którzy zapowiadali nadejście Mesjasza.

Prorocy ci, którzy pojawili się z tak dużym wyprzedzeniem – tj. na długo przed narodzinami Chrystusa – i w tak wielu przypadkach zapowiadali nadejście Mesjasza, to po prostu bardzo istotna część Bożego Planu. Nie zapominajmy także o innym proroku, którym był jeden z bohaterów Ewangelii – Jan Chrzciciel.

Narzuca się zatem pytanie: dlaczego Jezus urodził się w Galilei, jako Żyd? Dlaczego Bóg posłał Swego Syna z misją stworzenia nowej wiary na tak nieprzyjaznym terenie?

– Ciekawy problem. Z pewnością łatwiej by było głosić Słowo Boże wśród Rzymian, czy Greków, którzy w czasach starożytnych byli wyżej notowani pod kątem rozwoju cywilizacji, niż Żydzi. Spróbujemy tę zagadkę rozwiązać w kolejnych rozdziałach.

A co z Dekalogiem? Wszak Dziesięć Przykazań, które otrzymał Mojżesz od Boga, to również podwaliny życia moralnego wszystkich chrześcijan. Chyba nie twierdzi Pan, że należy Dekalog odrzucić?

– Po pierwsze oryginalna treść Dekalogu w sposób istotny różni się od wersji znanej nam z nauk Kościoła. Te Mojżeszowe znajdziemy w Starym Testamencie w 2 wersjach: w Księdze Wyjścia (Wj 20, 3-17), oraz w Księdze Powtórzonego Prawa (Pwt 5, 7-20). Oto dość charakterystyczny fragment oryginału (Wj 20, 5):

„5. Nie będziesz oddawał im [innym Bogom] pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.”

Bóg Mojżesza jest zazdrosny, mściwy do czwartego pokolenia i zieje wręcz nienawiścią, do tych, którzy nie postępują zgodnie z jego wolą. Jak to się ma do nauk Jezusa?

Po drugie: czy naprawdę Pan wierzy w biblijne opowiastki o żydowskich bohaterach? Dla mnie historia o Mojżeszu i jego 40-letnia wędrówka po pustyni jest tak samo wiarygodna, jak tułaczka Odyseusza po wojnie trojańskiej, opisana przez Homera. W obu przypadkach poziom wiarygodności danej historii określam jako zero. Stary Testament przepełniony jest takimi właśnie opowieściami. Te zaś niewiele różnią się od mitologii greckiej, którą za młodu bardzo się interesowałem. Jednak nie uznałem tego za wystarczający powód, aby składać pokłony Zeusowi. Historyjkę o kamiennych tablicach i częstych, niemal ciągłych „naradach” Mojżesza z Bogiem, można między bajki włożyć.

Do Starego Testamentu wrócimy w dalszych rozdziałach książki, skupmy się więc na Dekalogu. Co zatem Panu nie pasuje w Dziesięciu Przykazaniach poza faktem, że przyjęliśmy je „w spadku” od judaizmu?

– Przykazania Boskie z zasady mają stanowić fundament wiary. Nie są to więc zalecenia, czy sugestie. Każdy wierzący ma obowiązek przestrzegania przykazań zawsze i wszędzie, bez względu na okoliczności. Pierwszy zarzut już przedstawiłem: miejsce „pobrania”. Dlaczego Kościół Katolicki narzuca chrześcijanom podstawy wiary ściągnięte – jeden do jednego – z judaizmu?               Na tej samej zasadzie moglibyśmy szukać podwalin wiary w Koranie, a potem je implementować do chrześcijaństwa. Przypomnieć tu należy, że Jezus wskazał – jako najważniejsze  – tylko dwa przykazania, które także pochodzą z Prawa Mojżeszowego. Znamy je choćby z Ewangelii Mateusza (Mt 22, 37-40):

„37. «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem 38. To jest największe i pierwsze przykazanie. 39. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego 40. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy»

A inne zarzuty? Przecież Dekalog wydaje się zawierać zasady moralne powszechnie obowiązujące.

– Tylko na pierwszy rzut oka… Pamiętajmy, że mówimy o wierze, czyli o Prawie Boskim, a nie ludzkim. Co dziś wnoszą przykazania: „nie zabijaj”, „nie kradnij”, skoro w każdym społeczeństwie są to czyny zabronione i ścigane z całą surowością? Aby te zasady przyjąć i uwewnętrznić, nie potrzeba Boga.

Są jednak w Dekalogu przykazania mniej oczywiste, niejasno zdefiniowane, a nawet mało poważne. Dlaczego zatem stawiać mamy je jako fundament naszej wiary? To godzi w powagę chrześcijaństwa.

To zacznijmy od przykazania „mniej poważnego”, które ma Pan na myśli. Które to?

– Przykazanie trzecie: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Jak to rozumieć? W niedzielę nie możesz pracować. Czyli praca traktowana jest jako grzech? I to tak bardzo poważny, że znalazł się w Dekalogu?

Jeśli mam coś do zrobienia w niedzielę, to wykonuję tę pracę i nie muszę mieć na to zgody Pana Boga. Ani się potem z tego spowiadać.  Zainteresowałem się jednak, jak do tego przykazania podchodzi Kościół.

Wyjaśnienie znalazłem w książce pt. „Poznaję Jezusa. Podręcznik do religii dla klasy III klasy podstawowej”, którą pożyczyłem od 9-letniej Jagody, córki mojej pracownicy.

Oto stosowny fragment, w tym jest powołanie się na Księgę Wyjścia:

„Przeczytaj słowa Pana Boga, który uczy nas, kiedy i jak powinniśmy świętować dzień święty:

„Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał wszystkie swoje zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem Pana, Boga twego. Nie będziesz przeto w tym dniu wykonywał żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka. W sześć dni bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze (…), siódmego zaś dnia odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty” (Wj, 20,9-11)”

Zatem Kościół Katolicki każe nam obchodzić żydowskie obrządki? I jeszcze uczy tego dzieci? Może zatem idźmy dalej: wprowadźmy do naszej wiary święta także z innych religii, na przykład ramadan? Przypomnę tylko, że Jezus Chrystus z zasady nie przestrzegał szabatu, co doprowadzało do wściekłości faryzeuszy.

Skoro jesteśmy już w temacie nauczania dzieci religii, jawi się tutaj inny niezwykle poważny problem, o którym zupełnie zapominamy.

Jaki to problem?

– Raz jeszcze zacytuję książkę pożyczoną od Jagody:

„Zapamiętaj! Przykazania to Boże drogowskazy, które prowadzą nas do nieba. Możemy modlić się nimi rano i wieczorem podczas codziennego pacierza.”

Czyli takie małe dziecko ma codziennie powtarzać rano i wieczorem: nie będę kraść, nie będę zabijać, nie będę cudzołożyć, nie będę pożądać żony bliźniego swego… Czy można do świadomości kilkuletnich dzieci wprowadzać największe zbrodnie i jakby z nimi te maluszki oswajać? Jak katechetka będzie umiała wytłumaczyć dziewięciolatkom znaczenie przykazań „nie cudzołóż”, czy „nie pożądaj żony bliźniego swego” i sens danego czynu zabronionego?

Jeszcze jeden temat warto poruszyć. Skoro przejęliśmy podwaliny naszej wiary od Żydów, z ich religii, to czy naprawdę Żydzi są tak bardzo pobożni? Czy dają nam dobry przykład, jeśli chodzi o przestrzeganie przykazań, które ponoć dostali bezpośrednio od Boga?

W powszechnej opinii Żydzi są bardzo związani ze swoją wiarą. Czy ma Pan inne zdanie w tej kwestii?

– W Dekalogu mamy 10 przykazań. Niezwykle poważnie Żydzi podchodzili – i pewnie tak jest też obecnie – do przestrzegania szabatu. Przedstawię przykład, jak bardzo poważnie.

Zacytuję tu fragment książki „Herod. Król Judei” prof. Aleksandra Krawczuka, w którym autor opisuje okoliczności podboju Palestyny w 63 r. p.n.e. przez rzymskiego wodza Pompejusza.  Tu mowa o ataku rzymian na Świątynię w Jerozolimie:

„Oblegani [Żydzi] walczyli ze straceńczą odwagą. Mijały tygodnie, a o szturmie nie można było nawet myśleć. I oto w jakimś momencie Rzymianie zwrócili uwagę na dziwną prawidłowość w zachowaniu się przeciwników. Co siódmy dzień ci jakby zamykali się w sobie i zaprzestawali wszelkiej działalności. Można było w te dni bezpiecznie podchodzić pod same mury, nikt nie rzucił stamtąd nawet małym kamieniem. (…)

Pompejusz od razu wykorzystał tę okazję. Co siódmy dzień legioniści zasypywali fosę i przygotowywali rampy do podtoczenia machin wojennych.(…) Tak dzięki kilku kolejnym szabatom, udało im się podprowadzić drewniane wieże oblężnicze i machiny pod same mury. (…)

Decydujący szturm Rzymianie przypuścili dopiero po trzech miesiącach oblężenia, w dzień szabatu.(…). Ponieśli śmierć prawie wszyscy zamknięci w świątyni, około dwunastu tysięcy ludzi”.

Można by powiedzieć, że była to śmierć chwalebna. Żydzi do końca byli wierni swoim zasadom, wynikającym z ich wiary. Nawet w sytuacjach, kiedy te nie do końca się sprawdzały. „Trzymajmy się zasad, umierajmy z zasadami” – można by rzec.

– Rzeczywiście, do przestrzegania szabatu Żydzi podchodzą nader poważnie. Co nie przeszkodziło im jednak zamęczyć na śmierć Jezusa Chrystusa.

Chce Pan przez to powiedzieć, że Żydzi z większą powagą przywiązywali do przykazania trzeciego niż do piątego?

– Dla nas, chrześcijan, waga obu przykazań jest oczywista: absolutnie najważniejsze jest „nie zabijaj”. Jak nadmieniłem, konieczność święcenia dnia świętego – dla odmiany – w ogóle nie powinna istnieć jako ważny element naszej wiary.

***

Książka pt. „Jezus Chrystus. Dziennikarskie śledztwo” ukaże się w połowie 2026 roku. Będzie to 20 rozmów na temat Jezusa Chrystusa, Boga i wiary. Ewangelia i Stary Testament czytane całkiem na nowo, pozbawione narracji znanej nam z nauk Kościoła, w tym walka ze wszystkimi dogmatami tegoż. Autorami książki są Krzysztof Oppenheim i Krzysztof Budka. O premierze książki poinformujemy na naszym portalu. Przedstawiony tekst to fragmenty rozdziału „Rozmowa 11. Przeterminowane 10 przykazań”.