„W epoce, która domaga się szybkich wyroków, Paczkowski zostawił po sobie inną lekcję: że historia jest z natury skomplikowana i właśnie dlatego wymaga cierpliwości. Można ustalić fakty, odtworzyć przebieg zdarzeń, nazwać mechanizmy władzy – ale uczciwość historyka zaczyna się tam, gdzie kończy się pewność co do ludzkich motywacji” – napisał Michał Przeperski w znakomitym tekście poświęconym prof. Andrzejowi Paczkowskiemu na łamach „Rzeczpospolita” (link TUTAJ).

Ta „uczciwość historyka” nie polega jednak na aksjologicznej bezradności, której często domagają się od historyków rozmaici agresywni ignoranci, jacy wraz z rozwojem internetu zyskali niestety na znaczeniu. W istocie bowiem każdy historyk ma zakodowany pewien system wartości z pomocą którego wybiera temat badań i dokonuje analizy źródeł.

Problem polega na tym, że wielu z nich nawet sobie tego nie uświadamia. Rozumiałem się z Andrzejem często w „pół słowa”, właśnie dlatego, że mieliśmy podobny paradygmat. Jego istotę stanowiły: sceptycyzm wobec eksperymentów metodologicznych, niechęć do upartyjniania historiografii oraz przekonanie, że Historia jest bliższa szczególnemu gatunkowi literatury (stąd pojęcie „literatura faktu”) niż niż naukom ścisłym, próbującym opisać rzeczywistość z pomocą liczb, procentów, czy wykresów. Te narzędzia oczywiście historycy też wykorzystują, ale nikt rozsądny nie podejmie się próby określenia w procentach przyczyn (zwykle bardzo wielu) takiego, czy innego wydarzenia. Dlatego Andrzej zawsze pozostawał sceptyczny wobec różnych kategorycznych stwierdzeń, jakie padały podczas konferencji, czy seminariów ze strony (zwykle młodszych) kolegów i – rzadziej – koleżanek.

Był czas, że także i moich, gdy w latach 90. naiwnie wierzyłem, że tzw. prawica ma jakąś „moralną przewagę” nad tzw. lewicą, z uwagi na odpowiedzialność tej ostatniej za zbrodnie PRL-u. Na szczęście z czasem mi to przeszło, w czym Andrzej miał niemałą zasługę.

Jeszcze bardziej sceptyczny był wobec mniej czy bardziej agresywnych uczestników wydarzeń, którzy nieustannie próbują badaczom dziejów najnowszych narzucać swoją, „jedynie prawdziwą” wersję wydarzeń. Nauczyłem się od Niego – choć przyznaję, iż dużo mnie to kosztowało – że należy ich uprzejmie wysłuchać, spokojnie przemyśleć ich motywy i… robić swoje.

W tym kontekście zawsze przychodzi mi do głowy moja jedyna nieco dłuższa rozmowa z Wojciechem Jaruzelskim, którą odbyliśmy – właśnie z udziałem Andrzeja – w holu jednej ze stacji telewizyjnych. Generał, który był pierwszym gościem, zaczekał aż skończy się nasz wspólny występ i podjął próbę przekonania nas do swoich racji ws. stanu wojennego. Z wiadomym skutkiem. Jednak właśnie ta rozmowa w pełni uświadomiła mi, że ze wszystkich bitew jakie generał stoczył w swoim życiu, najlepiej – przynajmniej na razie – poszło mu właśnie podczas tej ostatniej bitwy. Bitwy o swoje miejsce w Historii.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.