Dokładnie pięć lat temu, 1 lipca 2021 roku, zarejestrowaliśmy Stowarzyszenie Otwarta Wieliczka. Impulsem była nieudana próba referendum w sprawie odwołania ówczesnego burmistrza Artura Kozioła. Zrozumieliśmy wtedy, że doraźne zrywy to za mało. Potrzebowaliśmy stałego narzędzia do działania i kontroli obywatelskiej. Chcieliśmy zbudować kapitał społeczny ludzi gotowych walczyć z bezprawiem i dbać o wspólne dobro.
Zaczynaliśmy bez politycznego zaplecza, bez wielkich pieniędzy i bez poparcia jakiejkolwiek partii w Warszawie. Mieliśmy tylko głębokie przekonanie, że mieszkańcy tej gminy zasługują na władzę, która słucha ich głosu i nie traktuje urzędu jak prywatny folwark. Pięć lat później mogę stanąć przed Wami i powiedzieć bez cienia przesady: zbudowaliśmy ogromny kapitał społeczny.
Zaczęło się od pracy u podstaw
Nasza droga zaczęła się od twardej pracy u podstaw. Tylko w pierwszym roku działalności, do sierpnia 2022 roku, podjęliśmy aż 52 formalne interwencje wobec organów publicznych. Odważnie punktowaliśmy politykę zadłużania gminy i ukrywania deficytu przez wieloletnie władze. Ruszyliśmy na ratunek mieszkańcom, gdy gmina rozsyłała masowe, bezprawne upomnienia windykacyjne za śmieci – sprawę tę doprowadziliśmy aż do Rzecznika Praw Obywatelskich. To my jako pierwsi ujawniliśmy opinii publicznej aferę „podpisów widmo” z zebrania wiejskiego w Śledziejowicach. Pokazaliśmy, jak za pomocą sfałszowanych dokumentów próbowano pozbawić lokalną społeczność milionów złotych. Nie baliśmy się nazwać rzeczy po imieniu, gdy inni wybierali wygodne milczenie.
Równolegle walczyliśmy o niezależność energetyczną i zdrowy rozsądek mieszkańców w całym regionie. Gdy Sejmik Województwa Małopolskiego narzucał radykalne przepisy antysmogowe, zebraliśmy ponad 2500 papierowych podpisów pod obywatelską inicjatywą „Tak dla drewna”. Kiedy marszałek próbował zignorować nasz głos, wygraliśmy batalię w sądzie administracyjnym, zmuszając władze do rozpatrzenia tej uchwały. Pokazaliśmy też, że potrafimy bronić samych siebie – gdy Regionalna Izba Obrachunkowa i jej Prezes pozwały mnie za krytykę, w krakowskich sądach obroniliśmy nasze prawo do wolności słowa i krytyki społecznej.
Udało nam się też dopiąć konkretne, korzystne zmiany w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, ograniczające patodeweloperkę i niekontrolowaną zabudowę tam, gdzie mieszkańcy się na nią nie godzili. Ale działamy odpowiedzialnie – gdy deweloperzy pozywają naszą gminę do sądu, stajemy po stronie samorządu i wspieramy go w tych procesach, bo mądry rozwój i obrona interesu publicznego to dla nas jedno i to samo zadanie.
Dzięki biuletynowi „Sól w oku” oraz grupie „Wieliczanie i Wieliczka” stworzyliśmy przestrzeń debaty wolną od cenzury i strachu. Na kanale youtube Otwarta Wieliczka jest już ponad 400 filmów – reportaży, wywiadów, fragmentów obard. Na tym Facebooku na bieżąco publikujemy ważne informacje dotyczące Wieliczki i okolic. Ostatni post z mapką o korytarzach S7 miał prawie pół miliona wyświetleń. Mamy wypracowane relacje z niektórymi organizacjami i mediami prasowymi.
Wybory 2024 – nasza chwila próby
W marcu 2024 roku założyliśmy komitet wyborczy Otwarta Wieliczka. Tego samego wiosennego okresu zebraliśmy się też w grupę, by sprzątać zaniedbany przez wiele lat teren lasku między klasztorem Franciszkanów a hotelem Lenart, mówiąc stanowcze „nie” wyprzedaży i zabudowie tych terenów. W wyborach samorządowych Otwarta Wieliczka była jedynym całkowicie niezależnym, obywatelskim komitetem, który zarejestrował listy kandydatów jednocześnie do Rady Miejskiej, Rady Powiatu oraz na urząd burmistrza. Wystartowało z nami blisko 40 osób: przedsiębiorcy, rodzice, działacze społeczni. Ludzie, którzy nigdy wcześniej nie byli w polityce, ale mieli odwagę postawić swoje nazwisko pod hasłem zmiany dla dobra małej ojczyzny.
Zdobyliśmy dwa mandaty w Radzie Miejskiej, a ja, uzyskując 4013 Waszych głosów (16,24% poparcia), zrobiłem trzeci wynik, a w kilku obwodach zdobyłem najwięcej głosów. Niestety niewiele zabrakło nam by mieć przedstawicieli w Radzie Powiatu Wielickiego, a mogliśmy mieć 2 przedstawicieli i realny wpływ na obsadzenie władz. Nie wygraliśmy, ale To nie była porażka. Przyczyniliśmy się do zmiany w magistracie, która dla elit była ogromnym zaskoczeniem. Jeszcze kilka dni przed głosowaniem słyszałem od doświadczonej osoby w lokalnej polityce, że Artur Kozioł wygra w I turze, a ja może będę miał 5%. Pomyślcie w jakim szoku musiała być ta osoba po wyborach? Artur Kozioł miał swój komitet do rady miejskiej i dodatkowo poparcie komitetu Koalicji Obywatelskiej. I te dwa komitety mają większość w radzie miejskiej. Gdyby Artur Kozioł na burmistrza zyskał głosy tych dwóch komitetów, to faktycznie wygrał by w I turze. Tak się nie stało. Dlaczego? Bo Pan Bartek i Otwarta Wieliczka konsekwentnie pokazywali jego zaniedbania, złe, autorytarne decyzje i niegospodarność. Nie obiecywaliśmy dużo w wyborach, bo wiedzieliśmy, że sytuacja finansowa gminy jest kryzysowa. Nie kłamaliśmy w kampanii, ostrzegaliśmy.
Po wyborach nie zwolniliśmy tempa nawet na moment. Mandat w radzie stał się dla nas narzędziem codziennej walki. Przez ostatnie dwa lata byliśmy Waszym głosem w każdej kluczowej sprawie: konsekwentnie walczymy w temacie trasy S7, upominamy się o prawo do palenia drewnem w kominkach, bronimy mieszkańców przed Strefą Czystego Transportu, punktujemy niegospodarność, naruszenia prawa i złe decyzje, piszemy skargi i interpelacje w ważnych sprawach mieszkańców.
Bycie niewygodnym ma swoją cenę. Przez te pięć lat byliśmy atakowani – także kłamstwami. Kiedy dwie radne Koalicji Obywatelskiej publicznie zarzuciły mi rzeczy, które mijały się z prawdą, nie ustąpiłem i poszedłem do sądu. Wygrałem – Sąd Rejonowy w Wieliczce uznał je za winne zniesławienia, a Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał ten wyrok w mocy. To ważny sygnał dla każdego, kto kiedykolwiek pomyśli, że nas da się uciszyć oszczerstwem.
Jednak dzisiaj, w dniu tego jubileuszu, muszę otwarcie powiedzieć o tym, co się nie do końca udało i co warto zmienić, aby zachować skuteczność.
Zanim powstała Otwarta Wieliczka, często osobiście angażowałem się w sprawy mieszkańców i słyszałem zarzut, że „Krzych wpycha się w nie swoje sprawy”. Nasze stowarzyszenie miało być instytucjonalną odpowiedzią na ten zarzut – miało być wspólnym działaniem grupy ludzi, a nie jednoosobowym projektem. Dziś muszę przyznać: to się nie udało. Większość mieszkańców wciąż kojarzy Otwartą Wieliczkę wyłącznie ze mną.
Wielu z Was ma dziś – często podświadomie – takie poczucie komfortu, że w razie jakichkolwiek kłopotów z urzędnikami, niesprawiedliwością czy bezprawiem, „zawsze jest Krzych i Otwarta Wieliczka”. Ale usiądźcie na chwilę i zastanówcie się głęboko: do kogo pójdziecie, jeśli jutro Krzycha zabraknie? Do lokalnych polityków? Poklepią po plecach, pogadają, rzucą obietnicę, a na koniec i tak Was oleją. Do prawników? Skroją Was na ciężką kasę, a wcale nie ma gwarancji, że pomogą skutecznie.
Potrzebujemy zmian w naszym działaniu, aby w pełni wykorzystać potencjał, jaki drzemie w naszej społeczności. Chciałbym, aby moja wiedza, upór i zdobyte doświadczenie przełożyły się na większą liczbę osób. Siła Otwartej Wieliczki nie ma tkwić tylko we mnie. Ona musi tkwić w organizacji – w ludziach, dla których priorytetem są lokalne sprawy i wspólne dobro. Musimy się uczyć wspólnie. Ta organizacja musi istnieć, działać i sprawnie wygrywać bitwy z patologiąi bezprawiem nawet bez Krzycha na pierwszej linii frontu.
Wybory pokazały, że ten proces już się zaczął. Część osób, które w wyborach nie dostały się do rady, nie porzuciły działalności. Działają dalej lokalnie: Pani Anna Śliwiak walczy o sprawy Bogucic, a Pan Kazimierz Windak prężnie działa w Koźmicach Wielkich. I dla jasności – te osoby działają niezależnie, bez żadnych zobowiązań, ale korzystają ze wspólnych doświadczeń i porad. Nie działają, by wejść w politykę dla własnych korzyści. Wzieli „krzyż na plecy” i działają społecznie po to, by dbać o lokalne sprawy. To żywy dowód na to, że zaangażowanie, które wspólnie obudziliśmy, powoli zaczyna żyć własnym, niezależnym życiem.
Mamy dziś potężny kapitał społeczny, ale jeśli chcemy go utrzymać i rozwijać, każdy z nas musi wziąć za niego cząstkę odpowiedzialności. Otwarta Wieliczka nie powstała po to, żeby się przypodobać salonowi politycznemu. Powstała, by głośno mówić prawdę, nawet gdy jest ona skrajnie niewygodna. Będziemy dalej bezlitośnie pilnować budżetu i planów zagospodarowania przestrzennego, zasadności podwyżek opłat i podatków czy zakupu i sprzedaży gminnych działek, bronić mieszkańców przed bezprawiem i nadużyciem władzy.
Dziękuję każdemu z Was. Za każdy podpis pod petycją, za każde przyjście na spotkanie, za wyjście ze strefy komfortu i odwagę startu z naszych list, za każdy oddany głos i za zwykłe podanie dalej informacji o tym, co dzieje się w naszej małej ojczyźnie. To jest Wasz sukces w równym stopniu, co mój. To tak jak w moim spocie wyborczym na burmistrza w 2024 roku – BEZ CIEBIE NIE MA MNIE. Siła Otwartej Wieliczki jest w Was, tych, którzy cenią uczciwość, gospodarność, chcą walczyć z patologią i upolitycznianiem każdej sfery naszego życia.
I na koniec – wiele organizacji NGO powstaje po to, by doić publiczną kasę. Otwarta Wieliczka działa bez publicznych dotacji. Nie jesteśmy fundacją do budowania kapitału finansowego – jesteśmy stowarzyszeniem do budowania kapitału społecznego.
Dziękuję za uwagę. Pan Bartek ze Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka, czyli Bartłomiej Krzych – Radny Rady Miejskiej w Wieliczce

Zostaw komentarz