Rano można było jeszcze się zastanawiać nad tym co USA osiągnęły w tej wojnie i czy uda się dogadać co do warunków pokoju, a już wieczorem to nie ma znaczenia, bo w porę się zastanawiać czy zawieszenie broni w ogóle zostanie zaimplementowane. Bo jedyne pytanie, które ma sens teraz stawiać – czy administracja Trumpa jest w stanie jakkolwiek wpłynąć na Izrael? Czy Izrael może kręcić konfliktem tak jak będzie chciał i USA będą wiecznie zakładnikiem tego procesu? Jaki wtedy w ogóle ma sens zwracać uwagę na decyzje Waszyngtonu?
Zastanawiam się jak to jest, że na przykład Ukrainę można przymuszać do pokoju pozbawiając ja uzbrojenia i wsparcia finansowego, ale Izrael może sobie pozwolić wciągnąć USA w pułapkę wojny, którą nie wiadomo jak zakończyć i będzie dalej dostawał to wsparcie? Pisałem wcześniej jak ogromne ilości amunicji USA przekazały Izraelowi jak za Bidena tak i za Trumpa by tamten był w stanie swoje działania w Gazie, w Libanie, w Syrii, w Iranie kontynuować. Bez tej amunicji Izrael nie ma szans kontynuować kampanię lotniczą bo własnych zapasów na taką wojnę on nie ma. Wydawało się lewar jest oczywisty, ale w rzeczywistości ten lewar działa z jakiegoś powodu w drugą stronę.
Nie wiem, może teorie spiskowe mają rację i polityką największego światowego mocarstwa obecnie kieruje po prostu ten kto ma więcej kompromitujących materiałów na Donalda Trumpa? Może to jest przepis na to by mieć pewność wsparcia USA na wypadek wojny? Szkoda tylko, że do tego trzeba jeszcze Mossad swój posiadać albo FSB.

Warto również zauważyć taki drobny szczegół.
W tej chwili jakoś tak się złożyło, że to nie USA grozi Iranowi wznowieniem wojny jeżeli tamten nie otworzy cieśniny Ormuz, tylko Iran grozi USA wznowieniem wojny jeżeli tamten nie zmusi Izraela do przestrzegania zawieszenia broni.
Jak tam było z tym kozakiem i Tatarzynem?
Zostaw komentarz