Pewnego jesiennego dnia stanąłem na Dwerniku Kamieniu. Pogoda była wspaniała. Tylko wiatr, drzewa i góry.
Na szlaku spotkałem starsze małżeństwo. Uśmiech, „dzień dobry”, kilka słów… Zapytali, co warto zobaczyć w okolicy. Wspomniałem o cmentarzu z I wojny światowej, ukrytym gdzieś dalej, między drzewami.
Starszy pan spojrzał na mnie z niedowierzaniem: — A tu była jakaś wojna? Coś się działo? Przecież to tylko góry…
Zdziwiłem się. Tym bardziej, gdy dodali, że pytali nawet gospodarzy, u których się zatrzymali, o historię tych terenów. Odpowiedź była lakoniczna: — Nic takiego się tu nie działo. Góry jak góry… każde mają swoją historię…
Przez chwilę nie wiedziałem, co odpowiedzieć. A potem zacząłem opowiadać — o pierwszej wojnie, o drugiej, o ludziach, których życie zakończyło się właśnie tutaj.
Słuchali w milczeniu. W ich oczach było coś, czego nie da się udawać.
I wtedy dotarło do mnie, skąd bierze się to zdziwienie.
I dlaczego wciąż tak niewiele się o tym mówi.
Po powrocie sięgnąłem do własnych zbiorów. Odszukałem książkę i zacząłem przewracać jej strony.
„W trakcie gromadzenia materiałów część odnalezionych przeze mnie osób nie chciała rozmawiać – rozumiem to i uszanowałam ich prawo do milczenia. Nie drążyłam więc tematu tych osób w innych źródłach. Wiele informacji przedstawiłam w książce, opierając się na relacjach tylko z jednego punktu widzenia. Część materiału z kolei ocenzurowali sami rozmówcy jeszcze w trakcie spotkań. Chodzi tu zwłaszcza o wypowiedzi przedstawiające ich osobiste wspomnienia z okresu terroru nacjonalistów ukraińskich. Przynajmniej w dwóch przypadkach moi rozmówcy przyznali otwarcie, że ich najbliżsi lub znajomi byli zastraszani, kiedy odważyli się zrelacjonować wydarzenia z polskiego punktu widzenia. Otrzymywali między innymi listy z obelgami i życzeniami wszystkiego, co najgorsze. Tak więc w tym przypadku dostosowałam się do woli moich rozmówców.”
— cytat z książki „Czas leśnych tytanów”, Sylwia Siłuszyk, Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie, 2015
Strach nie znika wraz ze świadkami. Potrafi trwać przez dekady. Przechodzi na kolejne pokolenia.
I wtedy zrozumiałem jeszcze jedną rzecz — że ludzie wciąż się boją.
Bo po co wracać do tego, co było?
Bo komu to potrzebne?
Bo minęło…
Bo te te góry to nie tylko widoki. To także tragiczna historia— zapisana w ziemi, i w ludzkich losach.
A naszym obowiązkiem jest ją zachować.
Nie po to aby się kłócić. Ale po to by pamiętać.
Dla tych, którzy już sami opowiedzieć swojej historii nie mogą.
Pamięć to część naszej tożsamości.
A naród, który pamięta — trwa.
Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz