Putin w Pekinie. Jakub Jakóbowski, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, napisał na na x-ie tak:
————————————
Czemu Xi Jinping znów odesłał Putina „z kwitkiem” w sprawie nowego gazociągu?
Jakiś czas po rosyjskiej inwazji na Krym, byliśmy z wizytą w Pekinie. Jedno z naszych głównych pytań brzmiało: czemu 🇨🇳🇷🇺 kontrakty gazowe (wówczas „kontrakt stulecia” i gazociąg Siła Syberii) wciąż nie mają dopiętych wszystkich aspektów finansowania i cen surowca.
Jeden z chińskich rozmówców powiedział z rozbrajającą szczerością: „Rosja nie poczuła jeszcze w pełni zachodnich sankcji, oni jeszcze nie dojrzali do porozumienia”. Oczywiście chodziło o to, by Rosję zabolało jeszcze mocniej, wtedy gotowa będzie zgodzić się na niższe ceny i wyłożenie pieniędzy na budowę infrastruktury. Chińczycy poczuli krew.
I choć uważam, że oś Moskwa-Pekin ma niezwykle silne fundamenty i jest dla nas wielkim zagrożeniem, to nie ma tam sentymentów. Chińczycy będą bezwzględnie korzystać z rosnącej zależności Rosji, wyciskając najlepsze dla siebie warunki. W odniesieniu do gazociągu Siła Syberii II, o którą tak bardzo zabiega Putin, warunki chińskie to zrównanie cen surowca z rosyjskimi cenami wewnętrznymi, a także wyłożenie pieniędzy na rurę przez Rosjan.
Jeśli Moskwa na takie zbójeckie warunki zgodzić się nie chce, to znaczy, że jeszcze nie dojrzała. I tak nie ma żadnego innego wyjścia, bo od inwazji na Ukrainę wpadła w spiralę gospodarczej zależności od Pekinu, wobec której nie ma dobrych alternatyw. Z resztą, z perspektywy rosyjskiego reżimu, wsparcie Chin na poziomie strategicznym, dyplomatycznym, propagandowym i wojskowym (bez chińskich komponentów rosyjska machina wojenna nie mogłaby działać), jest tego wszystkiego warte. Putin jest w stanie poświęcić gospodarcze interesy Rosji, płacąc „jarłyk” Chinom, w walce o przetrwanie całego reżimu.
Uważam, przewrotnie, że to dla nas fantastyczna sytuacja. Jako Polska (a nawet Europa…) nie mamy realnych narzędzi, by powstrzymać Chiny przed zakupami surowców z Rosji. Jeśli więc to robią, niech robią to na najgorszych dla Rosji warunkach, zbójeckich i niszczących ich potencjał. Niech importują surowce najtaniej jak się da, zalewając Rosję swoimi produktami (o ile to nie komponenty wojskowe) i czyniąc z niej przemysłową pustynię. Im bardziej się jako Polska i Europa od Rosji trwale odetniemy, tym bardziej Kreml będzie w sytuacji bez wyjścia, a Pekin będzie mógł strzyc go przy samej skórze.
Rosjanom trzeba komunikować, że taka jest właśnie cena ich imperializmu – tak wygląda Pax Sinica, będą musieli sprzedać nawet własne buty. Może będzie to budować sprzeciw wobec Kremla, a temat bardzo żywo rezonuje w rosyjskiej elity. Chińczykom za to warto mówić, że drenowanie Rosji nam nie przeszkadza – tak długo, jak nie buduje ich potencjału wojskowego. Byle nie mogli kąsać. Może to zbudować też pewną wiarygodność w rozmowie z Pekinem – pojawia się wspólny interes, by Rosja zbiedniała i spróchniała. Pożyczmy więc Pekinowi, by jeszcze dłużej podpiekli Rosjan na ogniu i wynegocjowali jak najgorszy dla Rosji kontrakt gazowy 😎
————————————
100% zgody z wnioskami. Dodam od siebie, że:
– patrząc jak Rosjanie srogo obrywają w ostatnich miesiącach na froncie, w infrastrukturze i gospodarce,
– jak do Niemiec dociera świadomość pułapki jaką jest unijna polityka klimatyczna,
– jak nasze relacje z USA ulegają urealnieniu i de-romantyzacji,
to
– przy wszystkich ryzykach i zagrożeniach, jeśli chodzi o sytuację międzynarodową w polskim kontekście,
od lat nie byłem tak dobrej myśli, jak na wiosnę 2026.
Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.
Zostaw komentarz