Podnoszone od dwu bodaj już dekad tzw. zagrożenie teutońskie lada moment okaże się kolejną wersją bajeczki o żelaznym wilku.

W narracji ludzi starszych, czy może raczej bardziej dojrzałych, dominują reminiscencje nie tyle z ostatniej Wielkiej Wojny (ją na szczęście znają głównie ze szkoły i opowiadań rodzicw), ale POpłuczyny z czasów tzw. zimnej wojny, gdy do etatowych „polskich strachów” należało dwóch Herbertów – Hupka i Czaja* oraz medialne pohukiwania o rewizjonistach z Bonn (ówczesna stolica „złych” Niemiec) rzekomo wspieranych przez „waszyngtońskich jastrzębi”. Co prawda oficjalna propaganda z USA nie dala rady (w odwecie powstała nawet prześmiewcza piosenka z refrenem „posłuchajta bluesa o nędzy w USA” bowiem zbyt wielu naszych nawet w warunkach komuny wyjeżdżała za Ocean lub/i miała tam rodziny.

Niemcy to co innego – Wrzesień, Oświęcim, Warszawa…tzw. prowokacja gliwicka.

Zagrożenie Bundeswehrą wydawało się o wiele bardziej realne zwłaszcza na tzw. Ziemiach Odzyskanych, gdzie nawet „kamienie mówiły po niemiecku” w przeważającej liczbie miejscowości.

Poza tym widzimy wyraźnie, że twór zwany Unią Europejską zarządzany jest przede wszystkim z Berlina.

Dlatego wielu tzw. prawicowych czy też ultraprawicowych polityków i publicystów często używa pojęcia IV Rzesza (niemiecka).

Tymczasem nikt nie bierze pod uwagę coraz bardziej oczywistej oczywistości.

Europa ginie na naszych oczach. I to nie w serii spektakularnych bitew, o których głosić będą pieśni powtarzane przez kolejne pokolenia.

Nasz świat po prostu się kończy. Przypomnijcie sobie pochodzący z 2009 r. niemiecki film Wulkan (Vulkan). Fabuła jest prawdopodobna do bólu. Oto niedaleko Bonn (jak z Krakowa do Katowic) wybucha wulkan Lacher Zee. Istnieje naprawdę. Obecnie jest to prawie idealne jezioro – dawna kaldera wulkaniczna. Ale od pewnego czasu woda się grzeje, dno miejscami podnosi…

Oto w jednej ze scen pokazana jest ewakuacja szkoły podstawowej.  W liczącej sobie jakieś 12-15 dzieci klasie tych o „nordyckiej urodzie” prawie nie widać. Dominują czarni i śniadzi. Za kilka, kilkanaście lat będą już dorośli.

Tak właśnie wygląda przyszłość Niemiec!

To już widać w sporcie. Co prawda Niemcy jeszcze trochę odstają od Francji, której reprezentacja narodowa piłki nożnej wygląda bardziej na drużynę Nigru czy Somalii, ale to kwestia najbliższych lat, jeśli nie miesięcy.

Pośród tzw. zwyczajnych ludzi trend ten widać od dawna. Pamiętacie stary dowcip, czym różni się rodzina tureckich emigrantów od rodziny niemieckiej na niedzielnym spacerze?

Otóż Turczynka jest w ciąży, do tego pcha wózek z rocznym bobasem a wokół szaleje jeszcze troje starszych dzieci. Natomiast niemieckiej parze towarzyszy jedynie mały piesek.

To się nie zmieniło. Tyle, że obok legalnych i pracowitych Turków pojawili się inżynierowie, lekarze architekci. I wielu z nich ściąga już rodziny.

Nieżyjący już libijski dyktator Muammar al.-Kaddafi w wywiadzie dla telewizji Al.-Jazeera powiedział (2006 r.):

Istnieją znaki, że Allah udzieli wielkiego zwycięstwa islamowi w Europie. Bez mieczy, bez karabinów, bez podbojów. Niepotrzebni są nam terroryści, nie potrzebni samobójcy. 50 milionów muzułmanów [w Europie] przekształci ją w muzułmański kontynent w ciągu kilku dziesięcioleci.

Orężem są tylko (aż?)… macice muzułmanek.

Tymczasem my nie mamy nawet cienia projektu, jak kształtować stosunki z… islamską Europą!

Jak ułożymy stosunki z ajatollahem Kalifatu Sekwańskiego czy też Berlińsko-Hamburskim Emiratem???

A przecież o tym, co się dzieje, wiemy co najmniej od 92 lat.

W 1934 roku brytyjski etnograf, profesor na uniwersytetach w Cambridge i Oxford, dr Joseph Unwin opublikował dzieło swojego życia – Regulacje seksualne a zachowania kulturowe.

…próbując zweryfikować freudowskie twierdzenie, że cywilizacja jest produktem ubocznym stłumionej seksualności, zbadał 80 różnych społeczeństw. Jego odkrycia zaskoczyły wielu uczonych – przede wszystkim jego samego – ponieważ wszystkie 80 wykazały bezpośredni związek pomiędzy monogamią a „energią ekspansji” cywilizacji. Mówiąc inaczej: im większa była wstrzemięźliwość seksualna danego społeczeństwa, tym bardziej się ono rozwijało i poprawiał się standard jego życia. Gdy jednak zaczęło dochodzić do seksualnych dewiacji społecznych i ataków na styl życia z jednym partnerem, społeczeństwa upadały. W przebadanych 80 przypadkach ten wzorzec potwierdził się 80 razy.

Warto przy tym jednak podkreślić, że nie jest to praca agitatorska – Unwin nie był wierzącym chrześcijaninem i wcale nie spodziewał się takiego wyniku swoich badań. Posiadał jednak głęboko zakorzeniony etos uczciwości nauki, opisał fakty nie dokonując osądów moralnych. Pisał tak: „Nie przedstawiam tu opinii o słuszności bądź niesłuszności”. Niemniej jednak musiał na koniec stwierdzić: „W przekazach nie ma przykładu społeczeństwa, które zachowałoby swą energię po tym, jak całkowite nowe pokolenie odziedziczyło tradycję nienalegającą na przedślubną i poślubną wstrzemięźliwość seksualną”.

Na drugim końcu Unwin widział homoseksualizm, którego akceptacja jest ostatnim krokiem przed upadkiem danej cywilizacji, co również potwierdziło się we wszystkich badanych społeczeństwach i cywilizacjach.

za: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5019357/regulacje-seksualne-a-zachowania-kulturowe

Dane empiryczne nie kłamią.

Wierzę dr Unwinowi choćby dlatego, że kiedy formułował swoje podparte badaniami wnioski homoseksualizm był zabroniony pod groźbą kary w większości państw europejskich.

W Anglii zniesiono penalizację pederastii dopiero w 1967 roku (dwa lata wcześniej, niż Niemcy, ale tyko w sowieckiej części, czyli w NRD. W RFN nastąpiło to w 1973 roku!).

Daleki więc był od obecnych sporów.

Dr Unwin zauważył coś, co powinno jeżyć nam nieustannie włos na głowie.

Otóż wg brytyjskiego badacza koniec cywilizacji następował po mniej więcej trzech pokoleniach od momentu, gdy równowaga seksualna została zachwiana.

Dzwonek alarmowy powinno nam zastąpić ciągłe czerwone światło i uderzający w bębenki ryk syren.

Bo przecież pokolenie to okres 20 lub 25 lat.

Jeśli więc uznać za punkt zero wydarzenia 1968 roku koniec europejskiej cywilizacji wyznaczamy na lata 2028-2043.

Tymczasem my martwimy się pożyczką der Safe, mającą być spłaconą do 2071 roku.

Komu? Przecież wszystko wskazuje na to, że dzisiejszych rozgrywających w UE zwyczajnie już nie będzie, zaś ich następcy prawni zostaną zmieceni.

Wydaje się,  że równie dobrze możemy martwić się końcem Ziemi. Ponoć już za niespełna  5 miliardów lat Słońce wyczerpie zapasy wodoru i przekształci się w czerwonego olbrzyma. To oznacza, że Ziemia wraz z Księżycem znajdzie się w jego wnętrzu.

Pozostawmy jednak to zmartwienie astronomom.

My natomiast skupmy się nad możliwym upadkiem UE już za dwa lata

Wszystko bowiem wskazuje, że Okopów Św. Trójcy nie będziemy budować na Podolu, ale… nad Odrą.

21.05 2026

___________________________

* byli to działacze tzw. wypędzonych, uznający istnienie granic Niemiec z 1937 roku.