Na początku XX wieku Podlasie było krainą biednych wsi, drewnianych chat i ludzi żyjących według rytmu cerkiewnych świąt oraz ciężkiej pracy na roli. W okolicach Krynek, Gródka i Sokółki życie płynęło powoli, ale pod powierzchnią codzienności narastał niepokój. Przez region przetaczały się wojny, zmieniały granice, a mieszkańcy często nie wiedzieli nawet, pod jakim państwem obudzą się następnego roku. Wśród prawosławnych chłopów szerzyły się religijne proroctwa i opowieści o nadchodzącym końcu świata. Właśnie w takim świecie narodziła się historia Wierszalina.

Centralną postacią tej opowieści był Eliasz Klimowicz, zwany Ilją. Urodził się pod koniec XIX wieku we wsi Grzybowszczyzna. Był zwykłym chłopem, niepiśmiennym i słabo wykształconym, utrzymującym się z pracy na roli. Nic nie wskazywało na to, że stanie się jedną z najbardziej tajemniczych postaci międzywojennego Podlasia.Po I wojnie światowej Ilja zaczął opowiadać o swoich objawieniach. Twierdził, że rozmawia z Bogiem i świętymi, a świat zbliża się do wielkiej katastrofy. Według niego ludzie żyli w grzechu, a wojny były znakiem nadchodzącej apokalipsy. W biednych wsiach, gdzie codzienność była ciężka, takie słowa trafiały na podatny grunt. Wielu mieszkańców Podlasia szukało nadziei i sensu po latach wojennego chaosu.Do domu Ilji zaczęli przybywać ludzie z okolicznych miejscowości. Jedni chcieli usłyszeć proroctwa, inni prosili o modlitwę lub uzdrowienie. Szybko pojawiły się opowieści, że prorok potrafi leczyć choroby, przewidywać przyszłość i rozpoznawać ludzkie grzechy. Dla części mieszkańców stał się świętym mężem, dla innych groźnym fanatykiem.

W latach dwudziestych wokół Ilji zaczęła tworzyć się wspólnota wyznawców. Wśród nich byli biedni chłopi, kobiety szukające duchowego ukojenia, a także ludzie rozczarowani rzeczywistością odrodzonej Polski. Wierzyli, że Ilja został wybrany do stworzenia nowego, świętego miejsca. Tak narodziła się idea Wierszalina.Osadę zaczęto budować w środku lasu niedaleko Grzybowszczyzny. Sama nazwa miała wyjątkowe znaczenie. Według wyznawców Wierszalin miał być nowym Jeruzalem.Miejscem, które ocaleje podczas końca świata. Niektórzy wierzyli nawet, że właśnie tam przeniesie się duchowe centrum świata.

Ludzie zaczęli opuszczać swoje domy i przenosić się do lasu. Budowano drewniane chaty, pomieszczenia dla pielgrzymów oraz świątynię. Wokół osady codziennie odbywały się modlitwy, śpiewy i religijne spotkania. Wierni żyli skromnie, często oddając wspólnocie cały swój majątek. Wielu uważało, że zbliża się dzień Sądu Ostatecznego.Wierszalin szybko zaczął budzić ogromne zainteresowanie. Do puszczy przybywali ciekawscy, dziennikarze i duchowni. Dla jednych miejsce było dowodem niezwykłej wiary prostych ludzi, dla innych niebezpieczną sektą. Władze państwowe i cerkiew prawosławna zaczęły obserwować działalność Ilji z coraz większym niepokojem.Wokół proroka zaczęły narastać legendy. Opowiadano, że potrafił przepowiadać śmierć i katastrofy. Według części relacji wierni chcieli doprowadzić do symbolicznego ukrzyżowania Ilji, wierząc, że jego cierpienie ocali świat. Historycy do dziś nie są pewni, ile w tych opowieściach było prawdy, a ile plotek rozdmuchanych przez prasę i przeciwników ruchu.

W rzeczywistości Wierszalin był przede wszystkim miejscem niezwykłej religijności. Podlaskie wsie od dawna pełne były mistycznych wierzeń, ludowej duchowości i opowieści o cudach. Ilja potrafił wykorzystać te nastroje. Mówił prostym językiem i trafiał do ludzi zmęczonych biedą oraz politycznymi zmianami.W latach trzydziestych ruch zaczął jednak słabnąć. Część wyznawców odchodziła, inni tracili majątek i wracali do dawnych wsi. Sam Wierszalin nigdy nie stał się wielkim świętym miastem, o którym marzył Ilja. Pozostał niewielką osadą ukrytą w lesie.

Największy cios przyszedł wraz z II wojną światową. We wrześniu 1939 roku na Podlasie wkroczyła Armia Czerwona. Sowieci nie tolerowali niezależnych ruchów religijnych, zwłaszcza takich, które gromadziły tłumy wiernych. Wkrótce Eliasz Klimowicz zniknął. Według jednej wersji został aresztowany przez NKWD i wywieziony w głąb Związku Radzieckiego. Inni twierdzili, że zmarł podczas wojny albo ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem. Jego dalsze losy do dziś pozostają tajemnicą.Po wojnie Wierszalin zaczął popadać w ruinę. Drewniane zabudowania niszczały, las powoli pochłaniał dawną osadę, a pamięć o proroku zaczęła zamieniać się w legendę. Jednak historia nie została całkowicie zapomniana.

W drugiej połowie XX wieku do Wierszalina wrócili historycy, pisarze i artyści. Szczególnie ważną rolę odegrał reportaż Włodzimierza Pawluczuka „Wierszalin. Reportaż o końcu świata”, dzięki któremu historia proroka Ilji stała się znana w całej Polsce. Powstały także spektakle teatralne i filmy inspirowane wydarzeniami z podlaskiej puszczy.Dziś po dawnym świętym mieście pozostały jedynie fragmenty fundamentów, krzyże i leśne ścieżki. Mimo to miejsce nadal przyciąga ludzi. Jedni przyjeżdżają tam z ciekawości historycznej, inni szukają ciszy i tajemniczej atmosfery. Wierszalin stał się symbolem niezwykłej historii pogranicza.Miejsca, gdzie mieszały się religie, tradycje i ludzkie marzenia o lepszym świecie.

Historia Ilji i Wierszalina pokazuje, jak wielką siłę może mieć wiara i nadzieja w czasach niepewności. Dla jednych prorok był oszustem, dla innych człowiekiem głęboko wierzącym. Niezależnie od ocen, jego opowieść na trwałe wpisała się w historię Podlasia i do dziś pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych legend II Rzeczypospolitej.

Zdjęcia do artykułu pochodzą z prywatnej kolekcji pani Izabeli Sapuły.Za pomoc w realizacji,serdecznie dziękuję.

Więcej o Wierszalinie  w najnowszej książce Jerzego Chmielewskiego „Wierszalin 2.0”.