W rocznicę postawienia w Berlinie symbolicznego głazu upamiętniającego polskie ofiary niemieckich zbrodni członkowie Ruchu Obrony Granic chcieli jedynie postawić krzyż i pomodlić się za zamordowanych rodaków. Zamiast szacunku spotkali się z blokadą i brutalną interwencją niemieckiej policji.

Polacy przyjechali do Berlina z prostym zamiarem – oddać hołd ofiarom niemieckich zbrodni dokonanych podczas II wojny światowej. W miejscu, gdzie znajduje się polny głaz mający symbolicznie przypominać o milionach Polaków zamordowanych przez Niemców, chcieli ustawić krzyż i odmówić modlitwę.

To, co miało być spokojną i godną uroczystością pamięci, zamieniło się jednak w skandal. Niemiecka policja zablokowała uczestników zgromadzenia i podjęła działania, które świadkowie określają jako brutalne i prowokacyjne. Funkcjonariusze potraktowali Polaków nie jak ludzi oddających cześć ofiarom, lecz jak zagrożenie, które należy siłą powstrzymać.

W obliczu takiego zachowania wśród zaatakowanych padły okrzyki: „Gestapo!”. Trudno się dziwić emocjom. Dla wielu Polaków widok niemieckich mundurów blokujących możliwość uczczenia pamięci pomordowanych rodaków musiał przywoływać najgorsze historyczne skojarzenia.

Szczególnie bulwersujące jest to, że wydarzenie dotyczyło pamięci o ofiarach niemieckiego terroru. Naród, który przez lata deklaruje rozliczenie z własną historią i odpowiedzialność za zbrodnie III Rzeszy, powinien wykazywać szczególną wrażliwość wobec takich inicjatyw. Tymczasem zamiast szacunku i refleksji Polacy zobaczyli policyjne kordony i siłowe działania.

To rodzi pytanie, którego nie sposób dziś uniknąć: czy Niemcy naprawdę wyciągnęli wnioski ze swojej historii? Czy pamięć o polskich ofiarach jest dla niemieckiego państwa autentyczną wartością, czy jedynie elementem politycznych deklaracji składanych przy okazji rocznic?

Berlin wysłał bardzo zły sygnał. W dniu, który powinien być czasem zadumy nad niemieckimi zbrodniami, świat zobaczył Polaków powstrzymywanych przed modlitwą za własnych zamordowanych przodków. To obraz, który trudno pogodzić z deklaracjami o pojednaniu i historycznej odpowiedzialności.

Pamięć o polskich ofiarach nie może być spychana na margines. A ci, którzy chcą ją pielęgnować, nie mogą być traktowani jak przestępcy. Jeżeli tak wygląda niemieckie rozumienie szacunku dla historii, to wielu Polaków ma prawo pytać: czego Niemcy naprawdę nauczyli się z własnej przeszłości?

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.