Zapraszam na nowy odcinek audycji, w którym kontynuuję cykl o nowej schizmie zachodniej. Omawiam istotę sporu lefebrystów z głównym nurtem współczesnego Kościoła, która wbrew pozorom nie leży:
– ani we wczorajszych święceniach biskupich,
– ani w liturgii po łacinie,
– ani w zmianach w nauczaniu moralnym,
– ani nawet w watykańskim, pośrednim negowaniu jedynozbawczości Chrystusa (vide dokumenty z 2015, 2019).
To wszystko są zaledwie przejawy gruntownej redefinicji jaką katolicyzm przechodzi od lat 60. XX wieku. W liturgii, doktrynie, nauczaniu i praktyce duszpasterskiej trwa od tego czasu stopniowa, raz wolniej (Benedykt XVI) raz szybciej (Franciszek) postępująca rewolucja. Jej istotą jest zmiana całościowego paradygmatu religii. Katolicyzm z religii teocentrycznej, stawiającej w centrum Boga, staje się religią antropocentryczną, stawiającą w centrum człowieka.
Dlatego księża odwrócili się od ołtarza w kierunku ludu, dlatego sakralny język łaciński zastąpiły potoczne języki narodowe, dlatego nauczanie moralne staje się luźne i zależne od kontekstu, dlatego nawracanie straciło priorytet na rzecz dialogu międzyreligijnego, dlatego postawa obrony własnej wspólnoty zastępowana jest mglistą otwartością na każdego obcego, dlatego logika rywalizacji miedzy cywilizacjami zastępowana jest utopią wszechludzkiego braterstwa.
Lefebryści pozostali wyznawcami religii teocentrycznej, sprawującej kult zanurzony w sacrum oraz mającej ambicję zmieniania świata według boskich wskazań. Główny nurt coraz bardziej antropocentrycznego Kościoła, sprawującego coraz bardziej eventowy kult oraz mającego ambicję dopasowania nauki do zmieniającego się świata, nie może im tego darować. Jest to zagadnienie rdzeniowe, tożsamościowe, fundamentalne. Dlatego Rzym wymierzył najwyższy wymiar kary; potępienie sięgające nie tylko biskupów ale każdego księdza i każdego wiernego korzystającego z posługi Bractwa. Dlatego tradycjonaliści karani są z najwyższą surowością, gdy tysiące codziennych nadużyć i herezji głoszonych od kardynałów po świeckich uchodzą płazem.
Zła wiadomość dla papiestwa brzmi jednak następująco: kierunek, który został obrany przez główny nurt katolicyzmu w drugiej połowie XX wieku, ulega na całym świecie załamaniu. Żywotność, dzietność i gorliwość oraz wzrost liczebny wykazują przede wszystkim wspólnoty o silnej tożsamości. Taką wspólnotę właśnie hurtowo wyrzucono z Kościoła.
.
Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.
Zostaw komentarz