Nie jestem dyplomatą. Jestem prawnikiem i też tak potrafię. Gładko potrafię wyrzucić z siebie określenia typu:

„…przejrzystość procedury, legitymacja społeczna oraz skuteczny mechanizm zabezpieczający proces kształtowania składu ukraińskiego Panteonu Narodowego”.

Dlaczego w ogóle jest w tym wystąpieniu o tym mowa? Co nas teoretycznie może obchodzić ukraiński Panteon Narodowy? Dlaczego Ukraina nam to wyjaśnia?

Przecież w tym oświadczeniu zostaje po raz N-ty powtórzone, że „jest i pozostaje wdzięczna Polsce za udzieloną pomoc i wsparcie. Dla Ukraina Polska jest i będzie ważnym partnerem strategicznym, a zdecydowana większość Ukraińców nadal darzy Polaków sympatią i szacunkiem.”

Czyżby zorientowali się, że sympatię i szacunek okazuje się w inny sposób niż nadawanie swoim ulicom, placom, jednostkom wojskowym imion tych, którzy mordowali tych, których Ukraina darzy sympatią i szacunkiem?

Obecna elita Ukrainy rozpętała to piekiełko. Wiedzieli w co się pakują (wszak nie jest to międzynarodowy precedens – proszę sobie zerknąć w internecie co to takiego swiatyni Yasukuni w Japonii) i weszli w to jak w masło wciągając w to swój naród.

Przestaliby lepiej wygadywać bzdury w mediach i zacząć uprawiać poważną politykę. Bo wydaje mi się, że ktoś, komu nie podobał się proces autentycznego pojednania między naszymi narodami, nakładł temu niezbyt mądremu ukraińskiemu Prezydentowi głupot do głowy. I mam wrażenie, że zrobił to po rosyjsku. A dzisiaj śmieje się kiedy ogląda takie wystąpienia.

Wypowiedź ambasadora Ukrainy w Polsce TUTAJ.