Fala upałów, a pomieszczeniach zamkniętych, smród spoconych ciał. Głównie mężczyzn, w różnym wieku, ale przede wszystkim po 50.

Czekałem dziś w kolejce by oddać krew do badania.

Obok mnie, w oczekiwaniu na wizytę lekarską, gromadka samców.
W wieku lekko starszawym.
Na oko, od 50 do 70.

Już na kilka metrów rozsiewali odór niemytego ciała i przepoconej, długo niepranej odzieży.

Pewnie sami go już nie czuli, ale ja z trudem go znosiłem.

Ten sam problem pojawia się w środkach komunikacji publicznej, kinach i wszystkich zamkniętych pomieszczeniach, bo nawet klimatyzacja nie pomaga by go zneutralizować.

A przecież, wystarczy latem, wziąć szybki prysznic lub kilka razy dziennie przemyć mydłem i wodą miejsca wrażliwe, z intymnymi włącznie.
Już nie ma mydła czy szamponu na kartki.
Są w sprzedaży, na każdą kieszeń.

Nie wiem z czego bierze się ten „wodowstręt” ?
Z lenistwa, niechlujstwa, braku szacunku dla innych?
Bo przecież to bliźni muszą wdychać ich „perfumy o zapachu obory”.

A przecież dbałość o higienę to element kultury osobistej, którą powinno wynosić się z rodzinnego domu.
Tak elementarny jak ustąpienie miejsca osobie starszej czy kobiecie w ciąży.

I pomyśleć, że ci sami mężczyźni, cuchnący przepoconą skarpetką, szarmancko całują w rękę kobietę chcąc pokazać, że mają dobre maniery.

Myślę sobie jednak, że one wolałby by facet się porządnie umył oraz przeprał swoje gacie i skarpety.

#higiena #kulturaosobista #mycie