Reforma nie zakłada obiecywanej przed wyborami kwoty od podatku 60 tysięcy złotych, ale za to każdy, kto zarabia na etacie mniej niż 12 tysięcy brutto, czyli 8489 zł na rękę, NIC nie zyska na zmianach
Wspaniale, prawda? Maksimum ile zyskają Polacy to 300 złotych, ale trzeba zarabiać co najmniej… 15 tysięcy brutto, czyli ponad „dychę” na rękę. Takie to przewielkie korzyści zaplanowali dla obywateli łaskawi panowie.
Ale najciekawsze teraz – na czym polega cały szwindel? Otóż reforma Tuska i Domańskiego zawiera dodatkowo… podwyżki podatków!
Oberwą przede wszystkim ryczałtowcy (blisko 10-krotne obcięcie limitu), w tym wiele mniejszych polskich firm, a szczególnie handlowcy. Do tego podatek CIT wzrośnie z 19 do 22%, a danina solidarnościowa zostanie podniesiona do 5%.
Tak w praktyce będzie wyglądało przegłosowane dziś wprowadzenie dodatkowej stawki podatkowej i przesunięcie drugiego progu podatkowego. Zadowoleni?
Dlatego mówię, że to wał tych rządowych cwaniaków, a nie odczuwalna i uczciwa obniżka podatków! Jako Konfederacja oczywiście byliśmy przeciwko temu.
Zamiast szukać oszczędności w cięciu bzdurnych wydatkach państwa, jak miliardy na propagandę TVP, likwidowaniu zbędnych instytucji i różnych paśników dla partyjnych kolesi, czy redukowaniu rozrastającej się armii urzędników, by naprawdę obniżać i upraszczać podatki, to wciskają nam kolejną ściemę.
Panie Prezydencie Nawrocki, uprzejmie apeluję o weto, bo z uczciwością ta reforma nie ma nic wspólnego! Niech rząd Tuska weźmie się za prawdziwe zmiany z realnymi korzyściami dla ludzi, szczególnie tych mniej zarabiających.
Autor: Ewa Zajączkowska-Hernik
Polska polityczka, historyczka i dziennikarka, posłanka do Parlamentu Europejskiego X kadencji.
Zostaw komentarz