Według naszych uszczypliwych, nastoletnich pociech króluje przekonanie, że kobietę w wieku dojrzałym prędzej trafi snajper w środku zatłoczonego miasta, niż wypatrzy jakiś konkretny mężczyzna. Przecież mamy XXI wiek i o zadbanej kobiecie po 40. nikt nawet nie śmie powiedzieć – starsza pani, jak to bywało jakieś 30 lat temu. Wiele kobiet przekroczywszy tę granicę wiekową, myśli, że ich  czas minął. Że nie warto dbać o dobry wygląd. Że już za późno na realizacje własnych marzeń… Ale bzdury! Jak nie teraz. To kiedy?

Odwieczny dylemat wnuki. Czy kobiety po 40-50 powinny całkowicie poświęcić się wnukom? Nie! To czas, kiedy kobiety nareszcie mogą zacząć życie na własny rachunek. To czas wolności i swobody. To czas dbania o siebie. A wnuczęta? A od czego są urlopy macierzyńskie, wychowawcze? Najwyższy czas, aby dziećmi zajmowali się rodzice. A babcie? Babcie są od rozpieszczania.

Kobieta około 50 nie powinna dać się zaszufladkować albo umieścić na półce starsza pani. Bardzo ważne, żeby sama o to walczyła. Miała swoją pasję, swój cel w zyciu. Niezależnie od tego, czy jest gospodynią domową, czy pomaga wychować wnuki, czy pracuje zawodowo. Odchowała swoje dzieci i teraz powinna  więcej czasu poświęcić sobie.

Jeżeli kobieta do tej pory nie używała kosmetyków, warto by odwiedziła kosmetyczkę. Jeżeli dawno nie robiła sobie badań, niech odwiedzi  lekarza. Niech się obowiązkowo gimnastykuje, a jeśli  z jakichś względów nie może, niech przynajmniej codziennie idzie  na  długi relaksujący spacer. Trzeba pamiętać, że w tym wieku ciało wymaga dużo więcej ruchu. Długotrwałe siedzenie za biurkiem, przy komputerze jest zabójcze.

A może warto wziąć się za naukę języków obcych, zacząć podróżować, wrócić do  uprawiania swojego hobby. Może warto zacząć pływać na basenie, czy ćwiczyć w klubie fitness. Możliwości jest naprawdę wiele.

Stosowny makijaż to połowa sukcesu. Kobiety pięćdziesięcioletnie muszą pamiętać, że im mniej makijażu tym lepiej. Makijaż musi być bardzo fachowo zrobiony i tego też trzeba się nauczyć. Twarz musi wyglądać lekko, świeżo a makijaż powinien być ledwo widoczny. Trzeba pamiętać obowiązkowo o  dekolcie, szyi i podbródku. Utrapienie – wiem. Ale do skorygowania. Wykonywanie pewnych ćwiczeń pozwoli nam nie tylko fajnie się poczuć, ale i dobrze wyglądać.

 W pewnym wieku nie należy już nosić dżinsów. Kolejna bzdura! Nie ma takiego stereotypu, że kobieta około 50 nie może chodzić w dżinsach, czy w „bojówkach”. Pewnie, że nie będzie dobrze wyglądał przesadny luz, kiedy pięćdziesięciolatka, pojawi się w krótkiej koszulce, z pępkiem na wierzchu. No chyba, że brzuch ma  gładki i pępek śliczny. Bardziej nieapetycznie w obcisłych dżinsach wygląda osiemnastoletnia dziewczyna, która waży 100 kilogramów. I to ona musi ubierać się stosownie, bo jej nie wypada chodzić z gołym brzuchem. Chociaż? To kwestia samoakceptacji.

A czy panie w wieku 60 czy 70 lat mogą chodzić w dżinsach? Absolutnie tak, jeżeli jest to pełne smaku. W świetnie skrojonych dżinsach nawet 70-cio latka wygląda  doskonale.
To co zachwyca w krajach zachodniej Europy, to właśnie 70-cio i 80-cio letnie, przepiękne, zadbane starsze panie w dżinsach, sportowych ubraniach, tenisówki czy buciki balerinki, perfekcyjnie ułożone, wygodne fryzurki w pięknej dla tego wieku siwiźnie.

W takim razie, czego nie wypada? Nie wypada robić tego wszystkiego, co jest złe i szkodliwe dla społeczeństwa. Natomiast w modzie wypada wszystko, byle to robić z gracją.

Miłość po 50. Warto wiedzieć, że właśnie w tym wieku można z powodzeniem rozpocząć nowe życie. Można sobie znaleźć cudownego partnera i to bardzo często takiego, który po wielu złych doświadczeniach życiowych, jest o wiele  bardziej wyrozumiały. Panowie w wieku lat 50-ciu czy 60-ciu, którzy poszukują dwudziestolatek na partnerki powinni zrozumieć, że są tylko bezzwrotną kasą zapomogowo pożyczkową dla tych młodziutkich dziewczyn.

Jednakże jest wiele przykładów, kiedy kobiety pięćdziesięcioletnie układają sobie życie ze wspaniałymi mężczyznami, którzy nie szukają partnerki młodej i tylko dla seksu, ale która będzie dzieliła z nimi codzienność. Uważam, że ten właśnie mężczyzna przez lata swojego życia przekonał się, że ,,dobre ciało,, to za mało.  Że tak naprawdę afrodyzjakiem jest intelekt, wspólne zainteresowania, serdeczny uśmiech i podwójna radość z dnia codziennego…