Dziś Bieszczady kojarzą się przede wszystkim z połoninami, dziką naturą i ludźmi którzy szukali tu swojego miejsca na ziemi.. Jednak jeszcze kilkanaście lat temu miały zupełnie inne oblicze. Nad dolinami unosił się dym, wypalano tam czarne bieszczadzkie złoto.
W sercu karpackiej puszczy budowano dawniej mielerze. Były to ogromne kopce ułożone z drewna i przykryte ziemią. W środku przez wiele dni tlił się ogień, który powoli zamieniał drewno w węgiel drzewny. Wszystko wymagało ogromnego doświadczenia. Ogień nie mógł być zbyt mocny ani zbyt słaby. Jeden błąd oznaczał stratę wielu dni pracy.
Wypalacze żyli skromnie. Często mieszkali w prowizorycznych szałasach głęboko w lesie, pilnując wypału dzień i noc. Dym przesiąkał ubrania, ręce były czarne od sadzy, a zapach palonego drewna zostawał z nimi na zawsze. To była praca ciężka, i wymagająca ogromnej cierpliwości.
Z czasem tradycyjne mielerze zaczęły znikać, a ich miejsce zajęły retorty — duże stalowe piece do wypalania drewna. Były wydajniejsze i łatwiejsze w obsłudze, ale klimat wokół nich pozostał ten sam. Zaprojektowano je w instytucie Leśnictwa w Warszawie w latach 80.
Jeszcze nie tak dawno te cylindryczne kształty były codziennością w Bieszczadach. Dziś w większości są już symbolem dawnych czasów i przypomnieniem historii ludzi, którzy tworzyli ten region swoją ciężką pracą.
I właśnie taki fragment bieszczadzkiej historii można zobaczyć dziś w Cisnej Gospoda „Pod Wielkim Dachem , stoi dawna retorta — nie jako zwykły metalowy eksponat, ale jako pamiątka po ludziach lasu i czasach, kiedy Bieszczady pachniały dymem. Ciekawostką jest to że ta została wykonana z połówki cysterny kolejowej i zachowała się że wszystkimi detalami i dodatkami.
Prawdziwy orginalny stalowy kawałek Bieszczad.
A gdy już zgłodniejecie po wędrówkach , warto tak zaplanować swoje wolne chwile, żeby zajrzeć do gospody. Bywalcy dobrze wiedzą, jak tutaj karmią. A kto jeszcze nie był — ten koniecznie musi wpaść choć raz i poczuć ten klimat na własnej skórze.
Na marginesie dodam tylko, że pojawiły się nowe dania. Sam nie próbowałem wszystkich smaków… głównie dlatego, że zwyczajnie nie było już gdzie tego upchać. Ale zapach? Zapewniam — pierwsza klasa.

Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz