Dziesiątki razy słyszałam w środkach przekazu jak opozycja zachęcała do przyjęcia prawie 12 tys. imigrantów muzułmańskich w dwu ratach (pierwsza zakładała sprowadzenie do Polski 7 tys., a druga około 5 tys.), na które zgodziła się E. Kopacz używając jednego z koronnych argumentów, że nie musimy się obawiać, iż zostaną w Polsce, bo jesteśmy biednym krajem. Postąpią jak Czeczeni, którzy złożywszy wnioski o azyl, nie czekając na decyzję prawie wszyscy uciekli do bogatych krajów Zachodu, zwłaszcza Niemiec, gdzie otrzymają większą pomoc socjalną niż w Polsce. 

Jakoś dziwnym trafem opozycja milczy o tym, że  w 2016 roku Niemcy odesłali do Polski 895 osób, a według danych Urzędu ds. Cudzoziemców już w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku odesłali do nas 719 osób.

Nie można ich nie przyjąć z powrotem, bo zgodnie z przepisami takie osoby muszą przebywać w kraju, w którym złożyły wniosek o azyl. Gdy zapadnie decyzja o deportacji, Polska musi ich do siebie przyjąć. Tak, więc imigranci będą osiedlani u nas przymusowo i nie bę­dą mogli stąd wyjechać.

Według „Rzeczpospolitej”, na deportację z krajów Europy Zachodniej czeka niemal 16 tys. osób spoza UE, które w Polsce wystąpiły o azyl.

Chciałabym wiedzieć, kto płaci za ich powroty, bo jak pisał europoseł Ryszard Czarnecki, w artykule „Siedem mitów o imigrantach” („GPc”, 29.05.2017) „za te obligatoryjne po­wroty służby np. RFN wy­stawią rachunek, za któ­ry zapłaci polskie państwo”.

Elita opozycji Schetyna, Kidawa, Kierwiński, Neuman, Petru, Szczerba, Lubnauer zanim będą się domagali zrealizowania zobowiązań dotyczących relokacji muzułmanów, powinni zapoznać się z sytuacją, jaka panuje w ośrodku w Lininie gmina Góra Kalwaria, w którym przebywają czeczeńscy uchodźcy. Odkąd w nim zamieszkali trwają niekończące się ekscesy z ich udziałem, a Polacy są  przez nich permanentnie zastraszani i terroryzowani.

W filmie umieszczonym w Internecie mieszkańcy mówili, że gdy przyjechali do ośrodka i w nim zamieszkali, to cała lokalna społeczność była do nich nastawiona bardzo życzliwie. Szybko jednak swoim zachowaniem wszystkich do siebie zrazili.

Jak musieli dopiec mieszkańcom skoro ci napisali petycję do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka z prośbą o zamknięcie Ośrodka dla Uchodźców w Lininie?

W petycji napisali: „Ośrodek (…) staje się ostatnio enklawą patologii oraz bezprawia spowodowanego poczuciem bezkarności wynikającym z pobłażania ze strony policji i władzy odpowiedzialnej za ośrodek w Lininie. Nasza komenda jest małą i właściwa interwencja w ośrodku nie jest możliwa z prostej przyczyny – policjanci obawiają się o własne bezpieczeństwo”.

Przypomnieli sprawę napadu na szkołę w Coniewie, której dopuścili się Czeczeni. Mieszkańcy opisują przerażające sceny, do których doszło na oczach dzieci.

(…) Do budynku wdarło się dwóch mieszkańców ośrodka i zaatakowało nauczyciela oraz ochroniarza na oczach dzieci. (…) Policja dopiero po kilku telefonach przyjechała do szkoły, jednak nie zatrzymała sprawców, mimo, że nie posiadali przy sobie dokumentów, a co więcej, zostawiła ich w klasie”.

Czy Kidawa-Błońska, która mówiła: „Nie możemy traktować osób, które uciekają chcąc ratować życie, jako przestępców i się ich bać (…) Ile mamy milionów ludzi? To tylko 7 tysięcy. Jeżeli będę rządziła, na pewno 7 tys. osób rozlokuję w naszym kraju” po przeczytaniu petycji i obejrzeniu filmu z wypowiedziami mieszkańców gminy Góra Kalwaria nadal będzie uważała, że nie powinniśmy się ich bać i przyjmować?

Od lat 90-tych przez Polskę przewinęło się niemal 90 tysięcy czeczeńskich uchodźców. Jak mówi Mamed Musthanov, Czeczen, który jako wolontariusz pomaga w Warszawie innym uchodźcom, z tych, którzy przyjechali do Polski zostało tylko 7-8 tysięcy ludzi. A co by było gdyby nie wyjechali i zostali wszyscy?.

Przecież obowiązkiem każdego polityka powinno być zapewnienie bezpieczeństwa i spokoju obywatelom. Opozycja robi wszystko, by Polska jak najszybciej miała problemy takie jak ma gmina Góra Kalwaria.