Polacy zbierają pieniądze, aby w Kijowie apartamenty nie zamarzały (na Booking nic nie piszą, że jak wynajmiesz apartament, to będzie w nim zimno), a w tym czasie wielkie pieniądze pojawiają się podczas operacji zakupu gruntów rolnych.

Kończyłem socjologię – jeden z kierunków – no i długie lata pracowałem w mediach i reklamie. Sam wielokrotnie w Interii, kiedy pojawiały się „od nas” materiały, zadawałem sobie w duchu pytanie: jak można być tak naiwnym, głupim, aby wierzyć w to, co jest publikowane?

W społeczeństwie jest zawsze mniej rozumnych ludzi niż reszta. I wcale nie ma z tym nic wspólnego posiadanie wykształcenia i doświadczenia zawodowego.
Można się w czymś nie orientować i łatwo „paść ofiarą fachowca”. Mechanik, lekarz… łatwo większość z nas może oszukać. To prawda.

Są jednak pewne rzeczy, które są oczywiste, nie wymagają specjalistycznej wiedzy, aby je zrozumieć, a jednak ludzie dają się nabierać.

Wiedza, wykształcenie i doświadczenie raczej upewniają już wcześniej „rozumnych”, że się nie mylą co do pewnych rzeczy wokół nich.

Natomiast naiwność, frajerstwo, bycie owcą, „slavem” jest czymś wrodzonym, silnie zapisanym genetycznie i często utrwalanym w rodzinie takiej osoby.

Z punktu widzenia przeciętnej osoby np. wojewoda może być postrzegany jako osoba dominująca, silna. Jeżeli jednak popatrzymy na to z innej strony, okazuje się, że jest to osoba mocno uległa, która dzięki dyplomowi i zaangażowaniu politycznemu wdrapała się tylko wyżej w hierarchii. Każdego jednak dnia wierzy w bełkot płynący od przedstawiciela partii i mediów. Posłusznie realizuje zlecone mu polecenia i jeszcze szczerze wierzy, że „czyni dobrze”.

Macie pojęcie, ilu przedsiębiorców, ludzi majętnych (wydawać się może, że ludzi doświadczonych, elastycznych, bystrych…) daje się wyrolować na jakichś np. inwestycjach? Też potrafią uwierzyć w dobrze opakowane brednie i tracą ogromne pieniądze, a czasem i firmy budowane przez lata.

Miałem kolegę, którego czasem widzę, jak doradza władzy (ministrom). Doradza przedsiębiorcom, władzy, jest bardzo ważną osobą w Polsce z punktu widzenia doradczego co do funkcjonowania… Prywatnie wierzy w bzdury, które sprzedają ludzie w mediach (jak dawni moi znajomi, którzy robili to, aby zarobić na chleb, a nie dlatego, że sami w to wierzyli).

Przekaz medialny to potężna siła, władza nad umysłami.
Nie ma znaczenia, czy menel, czy prezes. Prędzej czy później każdy z nich łyknie jakąś bajkę.

Ludzie zdają matury z matematyki, a wierzą, że będą mieli emerytury i pracę, nawet jak urodzi się jeszcze mniej dzieci w Polsce.

Ludzie wierzą, że jak wyspowiadają się w drewnianej budce jakiemuś księdzu, to bez względu na to, jakie mieli podłe i żałosne życie, mają zbawienie niemal gwarantowane.

Ludzie wierzą, że bez względu na to, czy będziemy mieli rolników w Polsce, czy nie, oni zawsze w swojej Biedronce w Krakowie czy Poznaniu kupią za swoją emeryturkę tanio serek i szyneczkę na chlebek.

Ludzie likwidują „stare” piece i kominki, bo myślą, że zawsze będzie prąd i ciepły kaloryfer w ich czterech ścianach. Nawet nie rozumieją już, „skąd się bierze”.

Ludzie wierzą, że obcy ludzie, obce dzieci, kiedy coś złego wydarzy się w ich kraju czy na świecie, przyjdą im z pomocą.

Ludzie wierzą w tyle bzdur, że nie sposób tego wszystkiego wymienić.

Wystarczy, że zostanie zatrzymany transport ropy na dłuższy czas (powód bez znaczenia), a wszystko, dosłownie wszystko, co nas otacza, zmieni się natychmiast.

W jeden dzień „zasady gry” oraz sposób myślenia o sobie i innych ulegną zmianie.

Autor: Diario