W mediach rządowych oraz zbliżonych trwa debata na temat powiązań agenturalnych Tuska. Jedni widzą go w roli człowieka Moskwy, inni natomiast jego mózg lokują w Berlinie.
Jednak najwięcej naszych prawdziwków zdaje się go postrzegać jako pracującego równolegle zarówno dla Putina, jak i Merkel. Natomiast wszyscy zwolennicy dobrej zmiany i tak nie mają wątpliwości, że naczelnik da mu radę.
Z kolei w mediach opozycyjnych, można zaobserwować spór wokół tego, czy DT przybywszy po długich wahaniach na białym koniu wyzwoli nasz wiecznie nieszczęśliwy kraj spod panowania pisowców wyłącznie magią swej charyzmy, czy też będzie do tego jednak potrzebował jakichś pomocników z SH i WC na czele. Ale mało kto wątpi w to, że sam lub z drużyną poradzi sobie z Kaczyńskim.
Czyż zatem wobec tak obiecujących rokowań obaj panowie nie mają powodów, aby być jeszcze bardziej zadowolonymi z życia niż przed blisko trzydziestu laty, gdy wykonano to urocze zdjęcie?
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
„ Czyż zatem wobec tak obiecujących rokowań obaj panowie nie mają powodów, aby być jeszcze bardziej zadowolonymi z życia niż przed blisko trzydziestu laty, gdy wykonano to urocze zdjęcie?”
Raczej niezupełnie, a w każdym razie nie w przypadku obojga panów, na co wskazuje dzisiaj błogi i często widywany uśmiech, oraz spokój tego niższego po lewej i niezbyt szczęśliwa, zacięta często w mało przyjaznym grymasie twarz tego wyższego po prawej, co wskazywałoby na znaczną jednak różnicę w samopoczuciu obydwu tych polityków wobec realizacji życiowych planów i dokonań, jako osobistych osiągnięć i spełnionych ambicji. Znamienne jest po tych trzydziestu latach i to że pierwszy z nich nie musi w zasadzie do niczego wracać ani od czegoś zdecydowanie odchodzić, czego nie da się jednak powiedzieć o drugim, który nie dość że prawdopodobnie i bez zachwytu musi to robić, to jeszcze próby tego wypadają jak to zazwyczaj „po czasie” niezbyt dla niego komfortowo. To tyle, tych drobnych różnic, bo zdjęcie jest faktycznie urocze. Choć patrząc z bliska można odnieść wrażenie że niewiele się zmieniło. Może poza tym że na podobne ujęcie byłoby dzisiaj chyba bardzo trudno lub wręcz nie sposób doczekać się fotografowi.