W USA najwyraźniej neokonserwatyści jednak zdominowali Trumpa i polityka amerykańska może skierować w stronę otwartego konfliktu. Najpierw zapewne z Iranem i Hezbollah, ale niewiele trzeba by przerodziło się to w konflikt globalny.

Historia tego otrucia, które natychmiast powoduje zerwanie stosunków dyplomatycznych wskazuje na to, że żarty się kończą.

Jest wiele powodów dla których Waszyngton może chcieć wywołać konflikt. Kilkadziesiąt bilionów powodów. Tylko wojna może wymazać dług nie do spłacenia. A to może być już ostatni moment, gdy Amerykanie mogą wyobrażać sobie, że mają przewagę militarną. Choć być może wcale nie muszą wygrywać wojny.

Nowe rozdanie jest możliwe na przykład po spowodowaniu względnie ograniczonego konfliktu NATO-Rosja z sojusznikami w wystarczająco symbolicznym miejscu – na przykład na równinach Polski, Białorusi, Ukrainy.

Wspaniałe miejsce, w którym można by poobrzucać się atomówkami, po czym na wezwania „światowej opinii publicznej” doprowadzić do pokoju i nowego rozdania ekonomicznego i finansowego.

A ta pustynia, która tu zostanie stanie się pomnikiem dla przyszłych pokoleń, które dzięki temu będą wiedziały jak wygląda wojna atomowa.

Przy okazji taki pas zeszklonej ziemi doskonale oddzieli Wschód od Zachodu tworząc taką naturalną granicę.

Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Litwini i inni mieszkający w USA, Wielkiej Brytanii, Rosji, Kanady będą potem tu przyjeżdżać i składać kwiaty i opowiadać dzieciom, że kiedyś pod tymi radioaktywnymi ruinami stały szkoły miasta i fabryki.

Autor: Adam Pietrasiewicz
Dziennikarz, wydawca, tłumacz, programista i analityk, półliterat, audytor dostępności – www.akceslab.pl Prowadzi bloga autorskiego tutaj (adres: pietrasiewicz.net/blog/). Współautor, razem z Wojciech Bogaczyk powieści Powroty, alternatywnej historii opublikowanej w 2014 roku przez Narodowe Centrum Kultury w serii Zwrotnice czasu. Samodzielnie opublikował Ponadczasowy przewał.