Najwyraźniej słynny już wyrok TSUE w sprawie Dziubaków (2019) przyniósł jeden efekt – w sądach spraw z powództwa „frankowiczów” przybyło. Natomiast ciągle jeszcze nie jest rozstrzygnięta sprawa choćby żądania przez banki tzw. kosztów użytkowania bezumownego określonej kwoty pieniędzy.

Problemów zresztą jest sporo. Dotyczą m.in. przedawnienia wzajemnych roszczeń (kredyty frankowe z reguły mają już ponad 10 lat), czy należy z urzędu niejako dokonywać kompensaty wzajemnych roszczeń (bank dał tyle, kredytobiorca tyle – zatem mamy saldo) i zobowiązywać jedną ze stron do zapłaty różnicy? A może ograniczyć się tylko do żądania pozwu, a druga strona niech sobie dochodzi swoich praw w odrębnym postępowaniu?

Poza tym nie czarujmy się – frankowicze wygrywają, jednak nie w każdym przypadku. Bywa, że roszczenie banku uchowa się w I instancji.

Jeszcze w tym tygodniu, jak zgodnie twierdzą różne źródła, I prezes SN dr hab. Małgorzata Manowska ma wystosować cały szereg pytań prawnych dotyczących kredytów walutowych. Przede wszystkim dotyczyć mają skutków abuzywności poszczególnych postanowień umownych na ważność całej umowy, wzajemnych rozliczeń, terminów przedawnienia itp.

Pytania prawne, skierowane do całej Izby Cywilnej SN pozwolą na znaczące przyspieszenie spraw zawisłych w sądach powszechnych, czy też dopiero kierowanych na drogę sądową. Oczywiście dopiero po powzięciu uchwały.

Jest bowiem oczywistą oczywistością, że jeśli tylko zaistnieje jakiś wzorzec, obowiązujący co prawda tylko SN jako tzw. zasada prawna, reszta sądów powszechnych będzie go stosować nie tylko ze względu na autorytet SN, ale też ze względu na obawę uchylenia wyroku w wyniku kasacji.

A wówczas już nawet na jednej rozprawie będzie można rozstrzygnąć nawet najbardziej zawiły w tej chwili spór.

Trzeba jednak pamiętać, że w tej chwili w TSUE zalegają trzy sprawy związane z kredytami walutowymi.

W znanych mi sprawach banki wnoszą o zawieszenie postępowania do ich prawomocnego rozstrzygnięcia.

Jeśli sądy uwzględnią je, sprawy mogą wydłużyć się nawet o dwa lata.

W tym czasie banki będą pobierać odsetki tak jakby nic się nie stało. Mało bowiem który kredytobiorca odważył się na zaprzestanie spłacania rat z chwilą złożenia pozwu.

25.01 2021