Słaby ze mnie lotnik – westchnął ciężko mały człowieczek siedzący na stopniach do sklepu zoologicznego. – Inni lotnicy są bardziej wylatani, nie to co ja, jak tylko wzniosę się w powietrze, od razu muszę lądować.
– Dlaczego? – zapytałem.
– Dlatego, że mogę latać tylko nad ulicą Fredry. A ona należy do najkrótszych ulic w Cieszynie. Nie opłaca się nawet startować, bo już trzeba lądować. Ale mimo to ja latam. Zajmuje mi to kilka minut, ale jednak unoszę się w powietrze.
– Może i krótko, ale intensywnie – pocieszałem lotnika z Fredry.
– Niby tak, ale tego co ja się naoglądam z lotu ptaka nie da się odzobaczyć. Zgnilizna moralna – mówię panu. Totalny upadek moralności. Z wysokości to widać, bo jak się człowiek przemknie na własnych nogach ulicą Fredry, to tego nie zauważy.
– Kto zatem gnije najbardziej? – zapytałem.
– Głównie rowerzyści, a potem kobiety, zwłaszcza kobiety rowerzystów. Te suki są zwłaszcza zdemoralizowane. One nawet nigdy moralne nie były. – odpowiedział mały człowieczek.
– I jak, w jaki sposób znaczy oni gniją moralnie? – zapytałem.
– Rowerzyści poprzez jeżdżenie i myślenie wówczas o sobie jak o uprzywilejowanych uczestnikach ruchu drogowego. Jeden taki z drugim wjeżdża rowerem na przejście dla pieszych i wzrokiem zabija kierowcę samochodu. Oni uwielbiają to. Specjalnie czekają aż zbliży się samochód, żeby dokuczyć kierowcy. Mendy pierd….
– Ale…
Zostaw komentarz