Marcin Jop: #Pokój_Analiz
#Raport_z_Ukrainy!

Dziś 22 grudnia 2022 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.

Na wstępie pragnę prosić o wybaczenie z powodu mojego wyjątkowo długiego milczenia – nie jest tak, że nic się nie działo, ale także nie jest tak, że odpuściłem. Ostatnie dni spędziłem w Polsce i nagromadzenie terminów i spotkań było wręcz przytłaczające – na tyle przytłaczające, że poczułem się zmuszony z rezygnacji z kilku spotkań, czego robić bardzo nie lubię i nie chcę. Dziś jednak kilka godzin snu i parę łyków kawy powoduje, że wracam do mojego codziennego zajęcia – przyglądania się wypadkom wojennym na Ukrainie.

Czuję, że należy zacząć kolejny brief od omówienia spotkania Prezydentów Ukrainy i USA. Po raz pierwszy od wybuchu wojny Prezydent Zełeński zdecydował się na podróż zagraniczną i wcale nie czuję zdziwienia, że wybrał jako cel takiej przełomowej podróży Waszyngton. Bez pomocy USA trudno sobie wyobrazić przetrwanie ukraińskich sił zbrojnych i ukraińskiego państwa wobec rosyjskiej nawały ognia i zniszczenia. Teraz dowiedzieliśmy się o rozszerzeniu pomocy militarnej dla Ukrainy o pakiet o wartości 1,85 mld Dolarów, zawierający zestawy przeciwlotnicze „Patriot”, oraz wiele innego niezbędnego dla prowadzenia działań wojennych uzbrojenia, przede wszystkim kierowanych bomb JDAM. O ile wcześniejsze dostawy systemów przeciwlotniczych dały Kijowowi zdolność do obrony przed zmasowanymi rosyjskimi atakami rakietowymi, to rozpoczynające się na przełomie roku kolejne dostawy uczynią obronę ukraińskiego nieba jedną z najbardziej zaawansowanych na świecie – tym bardziej, że korzystającą z natowskiego wsparcia radioelektronicznego dla wczesnego ostrzegania terytorium kraju.

Bardzo ważnym, by nie powiedzieć – kluczowym – czynnikiem w nowym pakiecie dostaw są jednak bomby JDAM. Dostawy obejmą kilka typów bomb sygnowanych wspólną nazwą JDAM. To w większości starsze modele klasycznych bomb, które zmodernizowano głęboko, dając im możliwość niebywale precyzyjnego naprowadzania na cele naziemne, jednocześnie pozostawiając ogromną łatwość w adopcji takiego właśnie uzbrojenia do nowych typów samolotów-nosicieli. Mówiąc wprost – ukraińskie siły powietrzne będą w stanie atakować precyzyjnie rosyjskie cele położone na froncie, lub na jego bezpośrednim zapleczu, mogąc nadal stosować taktykę szybkich ataków i ucieczki. To olbrzymi atut, gdyż od bardzo dawna siły powietrzne obu stron w tego typu operacjach polegają na odpalaniu niekierowanych pocisków rakietowych po krzywej balistycznej „w kierunku celu”. Teraz ukraińscy piloci będą razić rozpoznane rejony koncentracji wojsk, artylerii, sztaby, czy składy zaopatrzenia z idealną precyzją.

Co wydarzyło się na froncie?
Nadal aktywny jest długi odcinek frontu w Donbasie, rozciągający się od Swiatowego, aż po położony daleko na południu Wuhłedar. Rzecz jasna nie na całym tym obszarze walki odbywają się z równa intensywnością – wyróżniamy kilka krytycznych punktów, gdzie walka toczy się z dużym natężeniem, natomiast na pozostałych obszarach mamy nadal do czynienia z lokalnymi starciami, które jednak w obliczu fatalnej pogody potrafią być bardzo wyczerpujące dla żołnierzy i sprzętu obu stron. Skupimy się rzecz jasna na miejscach w których walki mają dużą intensywność.

W rejonie Kreminnej, siły ukraińskie utrzymują Czarnopopiwkę i nie dają się wypchnąć z osiągniętych jesienią pozycji mimo ponawianych co pewien czas prób operacji zaczepnych sił rosyjskich. Sama Kreminna pozostaje w rękach Rosjan i to się raczej nie zmieni w nadchodzących dniach – nie widać śladów koncentracji świeżych sił ukraińskich na zapleczu frontu, a rosyjskie prace nad budową pasa umocnień polowych przebiegają mimo pogody dość sprawnie. To zresztą Rosjanie są stroną aktywniejszą na tym odcinku, a ja osobiście nie bardzo dostrzegam poważniejszych korzyści natury operacyjnej dla ewentualnego zmasowanego uderzenia sił ukraińskich w tym rejonie. Oddziały ukraińskie są tutaj nastawione na wykorzystywanie rosyjskich potknięć i szybkiego organizowania niewielkich zwrotów zaczepnych, gdy tylko pozwala na to sytuacja. Jedyną zmianą jest zajęcie przez Ukraińców miejscowości Hołykowe wydartej z rąk bardzo już zmęczonej 30 Brygady Strzelców Zmotoryzowanych i jednostki specjalnej BARS-20. Sukces ten zabezpiecza ukraiński przyczółek w rejonie Piszczane od północy, tym samym stabilizując sytuację rejonie Kreminnej.

Od około tygodnia uaktywniły się także rosyjskie jednostki w rejonie Biłochorowyki i Spirnego – ewidentnie zamiarem rosyjskiego dowództwa jest po prostu rozproszenie ukraińskich rezerw na szerokim froncie i możliwie silne ich zaangażowanie. Niemniej jednak zamiary te jak dotąd nie zostały zrealizowane, a rosyjskie ataki są tutaj słabe i nie mają większego wpływu na stabilność frontu.

Bachmut – mówiąc wprost centrum wydarzeń. Rosjanie kontynuują swe ataki na wszystkich odcinkach frontu w tym rejonie coraz chętniej i szerzej stosując taktykę „ludzkiej fali”. Efektami tych ataków są niewielkie zdobycze terytorialne, które rzecz jasna nie mają wpływu na trwałość ukraińskiego systemu obrony. Nieco niepokoi mnie skierowanie przez Ukraińców do walk w tym rejonie w charakterze uzupełnień jednostek „uwolnionych” po upadku Chersonia – to ewidentnie punkt dla Rosjan. Jak Państwo doskonale wiecie byłem i jestem zwolennikiem sztywnej obrony, ale nigdy za wszelką cenę, więc skierowanie do walki u boku zmęczonej 10 Brygady Strzelców Górskich także 128 Brygady Strzelców Górskich wywołało u mnie pewien dyskomfort, graniczący z niepokojem. Kompletny brak zdolności rosyjskich sił do zorganizowania dużej operacji zaczepnej mogącej skutkować wyjściem ich sił szybkich w głąb przestrzeni operacyjnej jest oczywisty, więc uważam (też zresztą tradycyjnie), że utrzymywanie jakiejkolwiek miejscowości za wszelką cenę nie jest w żaden sposób operacyjnie uzasadnione. Nie powinniśmy zatem postrzegać Bachmutu jako wrót do Kramatorska, bo do takiego wysiłku na chwilę obecną Rosjanie po prostu nie są zdolni. To raczej rodzaj smyczy na której próbują uwięzić ukraińskie rezerwy. Tym bardziej, że w minionych dniach na front w tym rejonie przybyły także inne ukraińskie jednostki – między innymi 109 Brygada Obrony Terytorialnej. Dowództwo ukraińskie relokowało także w rejon Bachmutu poważne siły artyleryjskie. O słabości Rosjan w tej dziedzinie świadczy doskonale fakt, że ich związki artylerii drastycznie zmieniły taktykę i nie próbują od pewnego czasu „zaorania” ukraińskiej obrony poprzez zmasowanie w wąskim pasie działania możliwie dużej koncentracji luf i wyrzutni rakiet. Ich działalność ogranicza się do krótkotrwałych nawał ogniowych na dość przypadkowo wybierane cele i możliwie szybkiej zmianie stanowiska. Spora część dowództw jednostek artyleryjskich pozostaje zresztą w rezerwie operacyjnej, w dużej odległości od linii frontu, ewidentnie w celu „zejścia z celownika” dysponującej dużo większą precyzją i zasięgiem artylerii ukraińskiej. Znaczące wzmocnienie sił ukraińskich w rejonie Bachmutu ma też ten efekt, że w licznych kontratakach odzyskały one wiele spośród utraconych w minionym tygodniu pozycji.

Na południe od Bachmutu dobrze trzymają się ukraińskie 52 i 62 Brygady i jak sądzę sukcesy sił rosyjskich na tym odcinku polegające na więcej niż skromnym przesunięciu linii frontu na zachód na chwilę obecną także wyznaczają kres rosyjskich możliwości.

Także w rejonie Toretska pojawiły się oddziały ukraińskie zwolnione po upadku Chersonia. Przybycie na front 36 Brygady Piechoty Morskiej na tyle wzmocniło ukraińską obronę, że Rosjanie w ostatnich dniach nie byli w stanie posunąć się do przodu nawet o metr.

W rejonie Marinki ukraińskie kontrataki nie przyniosły odzyskania całości utraconych na rzecz Rosjan pozycji, ale także rosyjskie próby przebicia sie na południe od tej miejscowości załamały się na twardej obronie ukraińskiej 79 Brygady Desantowej, która zdaje sie okrzepła definitywnie po powrocie na front. Dla Rosjan odsunięcie zagrożenia dla Doniecka jest sprawą wagi życiowej, więc należy się spodziewać kontynuacji ich uderzeń w tych okolicach. Także dalej na południe – w rejonie Wuhłedaru – oddziały rosyjskie ponownie zwiększają swoją aktywność. Na razie jest to rosnąca siła krótkich nawał artyleryjskich, ale na zapleczu frontu koncentrowane są liczne pododdziały broni pancernej i piechoty. Osobiście przypuszczam, że jeśli faktycznie Rosjanie przystąpią tutaj do odważniejszych działań ofensywnych, to raczej na północ od samego Wuhłedaru i Błachodatnego, by móc głębiej podważać trwałość ukraińskich pozycji w rejonie Marinki.

na fotce wyrzutnia rakiet systemu „Patriot” – już wkrótce także te zestawy będą bronić ukraińskiego nieba.

Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu:
buycoffee.to/marcin_jop