Drodzy Państwo!
Obserwując ostatnimi czasy nasze życie społeczne, polityczne, gospodarze, działania mediów i rządzących tym światem, mam nieodparte wrażenie, że przeciw Polsce i Polakom sprzysięgły się siły Zła. Są to siły tak potężne, iż żeby je pokonać, musimy uzbroić się w szczególną moc, którą daje nam tylko wiara w Boga w Trójcy Jedynego i wypełnianie jego Woli, życie zgodnie z Jego przykazaniami i Jemu służenie. Niestety w tej walce potrzebujemy mocy Wiary i Ducha, którą otrzymać możemy, otwierając się na Bożą Łaskę.

Nasz największy wróg, to raczej byt duchowy, nie materialny ale skutki jego działania są jak najbardziej widoczne i odczuwalne. Obserwujemy je na co dzień. Choćby przez ostanie  lata od 1989r, nastąpiło zniszczenie naszej gospodarki, zniszczenie przemysłu, przejecie kapitału przez obce, wrogie nam ręce ( banki, koncerny, korporacje). Zadłużenie nas, Polaków sięga już grubo ponad bilion złotych, a dług ten ciągle rośnie. My jako Polacy, staliśmy się zależnymi od innych państw, banków i korporacji ( chociaż podejmowane są próby naprawy i zmiany tego stanu rzeczy przez obecny Rząd). 3 miliony, gównie młodych i dobrze wykształconych Polaków zostało zmuszonych do emigracji w poszukiwaniu lepszej płacy, by móc zapewnić egzystencję i godne życie swoich rodzin. Dodatkowo ostatnio mamy wysyp zdrajców, obrońców demokracji i wszelakich wrogów wewnętrznych w naszym kraju, którzy dążą do destabilizacji i zniszczenia Polski. Ostanie nawałnice, które zrujnowały dobytek tysięcy ludzi i ogromne obszary drzewostanu lasów, oraz pól uprawnych w województwie wielkopolskim, kujawsko – pomorskim i pomorskim, sądzę że też nie są dziełem przypadku.

Wszystko teraz, naraz, całe Zło nad Polską się skumulowało. Za jakim wrogiem mamy do czynienia? Czy wystarczy na niego wysłać dobrze uzbrojoną i wyszkoloną armię ( o co dba ostatnio minister Macierewicz)? Jak pokonać tego wroga? Nie jestem filozofem, nie jestem uczoną i być może nie potrafię w sposób naukowy wyjaśnić skąd się biorą moje obawy. Mam jednak nieoparte wrażenie, że to wróg, którego w sposób konwencjonalny pokonać nie można. Mamy bowiem do czynienia z bytem duchowych, uosobionym Złem, które ma ogromny wpływ na umysły, serca, intencje i działania ludzi. Myślę też sobie, żeby przeciwstawić się temu Złu, musimy je odkryć, musimy je poznać. Tu mamy do czynienia z pomocnikami samego Lucyfera, który na Ziemi ulokował swoje wpływy w instytucjach masonerii. Szatanowi udało zwieść nasze pokolenie, wmawiając ludziom, że go nie ma. Jednak On jest i działa, w ciągu ostatniego wieku, bardzo intensywnie, tak intensywnie, że nie potrafimy już rozróżniać dobra od zła, prawdy od kłamstwa, wiary od bluźnierstwa, mądrości od głupoty, miłości od nienawiści. Świadomie wybieramy zło i prawa cywilizacji śmierci. Nie chronimy świętości życia, nie bronimy najsłabszych, nie bronimy fundamentów rodziny, zgadzając się na nowe jej definiowanie, pod dyktando ideologii marksizmu kulturowego, bo zawsze jest jakieś ale…. Dlaczego, tak czynimy? Odpowiem: Bo tak nam wygodnie. Bo lepiej jest się nie wychylać. Bo szef spojrzy na nasze poglądy nieprzychylnym okiem, bo nie dostaniemy upragnionego stanowiska, awansu, posady, bo nie będziemy mieli jedynki na liście partyjnej w wyborach, bo nie powołają na do rady nadzorczej, nie dostaniemy premii i nie kupimy sobie za to „wypasionej fury”, by móc pochwalić się nią przed rodziną i znajomymi. A wszystko to jest okraszone sosem złudnego posiadania i kleszczami poprawności politycznej ( I tak to co uważamy za naszą własność, do nas naprawdę nie należy. Żyjemy na kredyt i dawno zostaliśmy już sprzedani jak pies razem z budą. Prawda dla nas często leży pośrodku, itd, itp). Za to nikt nam nie może odebrać honoru, odwagi i godności, jeżeli wcześniej sami się ich nie pozbawimy.

Dla lepszego poznania naszego wroga, polecam  zapoznać z tekstami Pana Janusza Górzyńskiego, który zebrał i przedstawił myśli, wypowiedzi i dokumenty w temacie przeciwdziałania wpływowi masonerii na przestrzeni 300 lat od jej ujawnienia się światu.

Możecie się Państwo nie zgodzić i polemizować ze mną. Proszę jednak posługiwać się dowodami i argumentami, nie zaś propagandą i złą wolą. Proszę mnie nie przekonywać, że żadnej masonerii nie ma, a ludzie działający w Lożach jawnych i ukrytych to porządni ludzie. Pamiętajmy też o masońskim przedszkolu, czyli o Rotary Club i Lion’s Club. Ja wiem, że oni tacy charytatywni są, takie „dobro” szerzą ale to tylko fasada, by zwodzić ludzi. Prawdziwe cele tych stowarzyszeń są przed nami ukryte.

Drodzy Państwo!
Nie chodzi o mnie, co ja sobie sądzę i jakie mam poglądy na tą, czy inną sprawę. Pisząc do Państwa, kieruje mną troska o naszą wspólną Ojczyznę Polskę, do której miłości uczył nas pięknie Kardynał Stefan Wyszyński, który powiedział: „Po Panu Bogu, najbardziej kocham Polskę” i Święty Jan Paweł II, którego nauczania mam wrażenie w ogóle nie pojęliśmy. Chodzi o to, byśmy poznali naszego wspólnego wroga i zjednoczyli się z przymiotami Ducha do walki ze Złem, tak jak pod Wiedniem w 1683r, tak jak w roku 1920.

Jesteśmy wielkim chrześcijańskim narodem, dumnym, kreatywnym, pomocnym innym i zdolnym do wielkich czynów. Nie dawajmy sobie wmówić, że jest inaczej. Szukajmy prawdy, a kiedy ją odnajdziemy, ona nas wyzwoli.

Pozdrawiam serdecznie!
Elżbieta Cygan, Nowa Ruda

———————————————————————————————————————————-

Trzysta lat od zjednoczenia sekt diabła od 1717 do 2017

„Zerwać powinna Polska z masonerią, której ostatecznym celem jest usuwanie Ducha Chrystusowego z życia narodu. Tym więcej zaś musi zerwać z nią Polska, że masoneria to konspiracja zagraniczna, której nie tylko na Polsce nic nie zależy, ale która potężnej Polski nie chce” – mówił kard. August Hlond, 6 listopada 1926 roku.

 

[…] „I cóż czynić wobec tego? Czy patrzeć na to spokojnie? Nie, bo byłoby to grzechem przeciw Bogu, zdradą religii  i Kościoła,  samobójstwem  chrześcijańskiego społeczeństwa; pewną też jest rzeczą, że jeżeli się nie będzie przeciwdziałać, masoneria, w spółce z innymi czynnikami, przyprawi to społeczeństwo o zgubę, jak to już poniekąd we Francji widzimy.

Ale czy wystarczy lamentować  i  modlić się, prosząc Boga,  by  jakimś cudem starł moc szatana, wygładził ziemskich jego sojuszników i zape wnił katolikom zupełny triumf na wszelakim polu? …

Pięknie powiedziała błogosławiona wojowniczka Joanna d`Arc: „Niech rycerze walczą, a Bóg da zwycięstwo”.

Trzeba tedy walczyć z masonerią, używając broni odpornej i zaczepnej, z walką zaś łączyć rozumną, zbożną i wytrwałą pracę.” – podkreślał Św. bp. Józef Sebastian Pelczar. Cały artykuł czytaj tutaj.