Tym razem również ma miejsce nagromadzenie wydarzeń i to w trzech krajach, dlatego wymagają one omówienia.
Zacznę od obecnie najważniejszego tematu, czyli wojny na Ukrainie. Wielu Polaków żyje tą wojną, co jest zrozumiałe, bo to dzieje się blisko nas, a nie gdzieś daleko i jakiekolwiek analogie z Irakiem są nietrafione pod każdym względem, bo to było coś zupełnie innego z wielu powodów, nie tylko odległości, czy tego, że bezpośrednio dotyczyło to tylko tych polskich żołnierzy, którzy brali udział w tej misji i ich rodzin, które będąc tu na miejscu musiały radzić sobie z tą sytuacją we wszelkich aspektach.
Jest oczywistością, że Rosja dokonała agresji i że należy pomagać tym faktycznym uchodźcom, co ma zresztą miejsce na różne sposoby, także poprzez zaangażowanie Polaków żyjących w innych krajach, o czym też można usłyszeć, to jednak zadaniem polskich służb musi być weryfikacja tych ludzi, a przede wszystkim pilnowanie, by do nas, a w konsekwencji dalej na Zachód nie przedostawali się ci, przed którymi należało wzmocnić granicę z Białorusią. Właściwym jest to, że uciekają kobiety i dzieci, a mężczyźni zdolni do tego bronią swojej ojczyzny.
Choć emigracja ukraińska jest w istocie najmniej kłopotliwa i są to ludzie raczej pracowici w większości przypadków i Zachód też miałby i ma z niej pożytek, gdy jacyś obywatele Ukrainy mają możliwość podjęcia pracy jeszcze dalej, niż u nas, to jednak trzeba mieć świadomość zagrożeń ekonomicznych i społecznych, o czym na naszych łamach napisali redaktor Liliana Borodziuk i prof. Radosław Zenderowski, więc od siebie dodam pomagajmy jako naród, ale zachowujmy trzeźwą postawę.
Inaczej mówiąc bardziej wyważone działania i gesty, a mniej lansu. Ofiarom wojny należy rzecz jasna współczuć, ale nie wolno zapominać w tym wszystkim o istnieniu trudnych kart między obydwoma narodami naszym i ukraińskim, choć wiadomo niech najpierw Ukraina wygra tę wojnę i może właśnie teraz jest szansa na ukształtowanie się przyszłej tożsamości tego narodu opartej na współczesnych bohaterach, a nie na banderyźmie.
Może w końcu w wypadku wygranej Ukraińcom uda się przeprowadzić u siebie właściwe reformy gospodarcze i ogólnie uzdrowić własne państwo. Te zagrożenia związane z pobytem u nas ludności z Ukrainy precyzując ze zwiększeniem jej liczby na skutek wojny nie mają charakteru historycznego, lecz są współczesnej natury. Te napięcia mogą wynikać z uprzywilejowania Ukraińców i w jednym przypadku braku równości wobec prawa.
Przykładem takiego uprzywilejowania i właśnie tego braku równości jest sytuacja z obostrzeniami, gdzie Ukraińcy są całkowicie zwolnieni z ich przestrzegania, a Polacy nie. Najlepsze i to nie tylko w Polsce byłoby zniesienie koronapierdolca w całym świecie zachodnim i ta wojna mogłaby i powinna być dodatkowym pretekstem do tego byłby to by tak rzec swoisty pozytyw tej sytuacji.
Dochodzimy zatem do polskiego wątku, czyli wiadomego stanu faktycznego, gdzie największe niedogodności nadal istnieją, podczas, gdy sporo krajów zachodnich całkowicie wróciło do normalnego funkcjonowania. Teraz to już nie powinno być dla nikogo dylematem i jak najwięcej ludzi powinno występować o zaświadczenie o przeciwwskazaniu do masek, o czym wspomniałem w swoich wcześniejszych artykułach.
Tydzień temu spróbowałem zasięgnąć języka poprzez Facebook jak najlepiej załatwić to w moim mieście, lecz niestety jak dotąd nie znalazł się nikt, kto by sobie to załatwił i mógłby to opisać w komentarzu pod postem, jak wskazałem. Jest tak być może dlatego, że gdziekolwiek w Polsce ci, którzy nie noszą szmat po prostu nie noszą i nie patrzyli nigdy w takich kategoriach, żeby załatwić ten dokument.
W wypadku osób zmotoryzowanych niezależnych od transportu publicznego takie manewrowanie w tym wszystkim jest możliwe, zresztą bardzo mocno widać, że bycie zmotoryzowanym nieco ułatwia funkcjonowanie w tych realiach. Uzasadnienie załatwienia tego wynika też stąd, że nie posiadam samochodu, ani też działki najlepiej położonej blisko mojego domu, gdzie możliwe byłoby przemieszczanie się pieszo bez korzystania z komunikacji miejskiej.
Mało prawdopodobne jest też to, by kobieta będąca moim asystentem dysponowała własnym środkiem transportu.
Nawet, gdyby na moim terenie nie dało się tego załatwić pozostaje mieć nadzieję na to, że ta osoba asystenta będzie rozumiała sytuację, a może rząd pójdzie w temacie szmat po rozum do głowy lub temat jakby przycichnie z racji, że ludzie żyją i będą żyli wojną za wschodnią granicą zarówno ogólnie, jak i myśląc o pomocy tutaj przybyłym i angażując się w nią, więc może jeden na drugiego nie będzie zwracał uwagi, czy ma na sobie szmatę, czy nie, a organy państwa będą bardziej zajęte nowymi przybyszami.
Przejdźmy teraz krótko do spraw kanadyjskich. Jak już wiemy konwój wolności poniósł porażkę i pewnie również wśród Polaków rodzą się różne myśli, dlaczego tak się stało, bo była to jakaś nadzieja. Może faktycznie ten protest odbył się za późno, a powinien szybciej, a z takimi głosami można zetknąć się w Polsce, że Kanadyjczycy tak długo nic nie robili i że czemu akurat teraz.
Łatwiej za to wyjaśnić zachowanie premiera Trudeau i tego rządu. Tej samej ustawy Emergencies Act użył ojciec obecnego premiera podczas sprawowania władzy, więc możliwe, że to są takie przejawy lewackiego zamordyzmu dziedziczone z pokolenia na pokolenie.
Może demonstranci powinni teraz organizować mniejsze protesty w swoich prowincjach lub zaskarżenie tego do tamtejszego sądu najwyższego przez władze którejś prowincji przyniesie pozytywny skutek.
Zostaw komentarz