To był dzień jak co dzień, 24 września 2020 roku Piotr poszedł na siłownię. Żona Izabela wraz z małym Franiem czekali w domu na tatę. Niestety, Piotr od tamtego feralnego dnia nie dotarł do domu. Tego dnia na siłowni, podczas wykonywania ćwiczeń, Piotr stracił przytomność. Został przewieziony do szpitala, gdzie okazało się, że pękł tętniak w głowie taty trzyletniego Frania. Nikt wcześniej nie wiedział, że Piotr żyje z bombą w głowie. Ani żona, Izabela ani rodzice Piotra nie spodziewali się, że horror w tej rodzinie dopiero się zaczyna.
Historia choroby
Chronologicznie, tętniak pękł 24.09.2020 r., trzecia operacja wszczepienia zastawki komórowo-otrzewnowej miała miejsce początkiem marca 2021 roku, z szokiem septycznym Piotrek trafił w stanie krytycznym na intensywną terapię 21.03.2021 r. Tak relacjonuje Pani Iza to co wydarzyło się jeszcze w Niemczech, bo tam właśnie Państwo Baraniak mieszkali od kilku lat.
Szczęściem w nieszczęściu było to, że pomoc nadeszła natychmiast. Piotr został helikopterem przetransportowany do szpitala. Tam doszło do natychmiastowej operacji na otwartej czaszce, operacja ta udała się. Piotr przeżył, pozostając w śpiączce. Po trzech tygodniach zaczęto wybudzać pacjenta. Niestety okazało się, że lewa strona ciała jest sparaliżowana. To podwójny pech, mąż Pani Baraniak jest leworęczny. Ani Państwo Baraniak ani lekarze, nie poddawali się. Walczyli by Piotr wrócił do formy. Rehabilitacja przynosiła efekty, Piotr zaczął rozmawiać. To była żmudna i ciężka praca, ale pierwsze efekty cieszyły wszystkich. Ze względu na pierwszą operację i wszystkie zagrożenia z tym związane chirurdzy usunęli część kości czaszki, w efekcie czego konieczna była druga operacja (uzupełnienie kości czaszki), następnie trzecia operacja (okazało się, że konieczne było wszczepienie zastawki komorowo-otrzewnowej ze względu na zalegający płyn mózgowo rdzeniowy). Wszystkie operacje miały status zagrażający życiu i były przeprowadzane w znieczuleniu ogólnym.
Zapytałam Panią Izę, co czuje jako żona?
Izabela Baraniak: Jako żona czuje złość na świat, ogromny ból, niesprawiedliwość i brak odpowiedzi na pytanie dlaczego My? Przecież byliśmy tacy szczęśliwi… Ale wiem, że nie mogę się poddać, że muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, by pomóc mojemu Mężowi. W końcu nie na darmo w przysiędze małżeńskiej są słowa w zdrowiu i w chorobie…
To nie koniec nieszczęścia
Niestety po trzeciej operacji rozpoczął się kolejny horror – Mąż Pani Izy miał problemy z wybudzeniem, w wyniku powikłań i osłabienia organizmu dostał bardzo ciężkiej sepsy, do tego doszło obustronne zapalenie płuc, pojawił się również niedobór sodu. Został ponownie przewieziony na intensywną terapie i wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, po 3 tygodniach lekarze próbowali go wybudzić, ale niestety nie do końca się to udało.
Piotr ma trzyletniego synka Frania. Zapytałam Panią Izę czy chłopczyk wie co się dzieje z tatą?
Izabela Baraniak: Nasz Synek od początku wie, że Tatuś jest chory, że ma chorą główkę, ale obiecałam mu, że tata kiedyś do Nas wróci, ale musimy na niego poczekać. Staram się zapewnić mu normalne dzieciństwo, zabierać na wycieczki. Franio ma wspaniałych i kochających Dziadków, którzy również są dla niego całym światem.
Piotr musi żyć
Pan Piotr Baraniak jest w stanie minimalnej świadomości. Pierwsza diagnoza stan wegetatywny, brak reakcji i kontaktu. Od września 2020 roku mąż Pani Izy jest przykuty do łóżka i cały czas przybywa w różnych szpitalach i ośrodkach rehabilitacji oraz domu opieki. Niestety przez prawie cały ten okres nie można było do niego przyjść z wizytą z powodu szalejącej pandemii. Jedynym łącznikiem był telefon, a musimy sobie wyobrazić częstotliwości tych telefonów, wiedząc że Pan Piotr nie jest w stanie trzymać słuchawki.
To coś strasznego nie móc być blisko osoby którą się kocha. Jednak Pani Iza się nie poddaję, walczy by jej rodzina znów była w komplecie. Dobrze, że ta dzielna kobieta nie jest sama i ma pełne wsparcie rodziny. – „Mamy w Polsce wspaniała rodzinę, Mój tata i siostra bardzo mnie wspierają. Tak naprawdę Polska zawsze była Moim prawdziwym domem, więc to chyba jedyny plus tej sytuacji, że mogę być blisko Swojej Rodziny. Rodzice Piotra też nie zostawili mnie w potrzebie” – mówi Pani Iza.
Inaczej nie można
Złośliwi powiedzą, a cóż to za fanaberie, prywatny ośrodek. Tylko to wszystko nie jest takie różowe jak mogłoby się wydawać. Do wypadku doszło w Niemczech, tam też Piotr był hospitalizowany. Tam niestety nie ma takich ośrodków jak w Polsce. Żeby Piotr mógł być hospitalizowany w kraju na NFZ musiałby mieć określoną skalę Glasgow (ocena poziomu przytomności). Niestety w Niemczech tego się nie praktykuje. Dlatego Pani Iza wraz z najbliższymi zdecydowali się na umieszczenie Pana Baraniaka w prywatnym Centrum Origin w Krakowie. Aby mogło do tego dość tłumacz przysięgły musiał przetłumaczyć dokumentację medyczną, a tej było naprawdę sporo. Opłata za to tłumaczenie to kwota rzędu 6 tysięcy złotych, do tego dochodzi odpłatny transport medyczny za 18 tysięcy. Jak to mówią złośliwi, no przecież ich stać. W końcu pracowali w Niemczech.
Zapytałam Panią Izę skąd mają środki na leczenie? – „Mój Mąż jest bardzo oszczędnym człowiekiem, gdy pracowała w Niemczech odkładał na kupno domu, a teraz zamiast domu oszczędności naszego życia wydajemy na jego leczenie… Aktualnie Mężowi została przyznana renta z powodu całkowitej niezdolności do pracy, ale niestety to kropla w morzu potrzeb. Ja od stycznia idę do pracy, muszę się z czegoś utrzymywać. Dla Synka udało mi się załatwić w Polsce przedszkole. W opiece nad nim pomagają mi jego Wspaniali Dziadkowie” – tak wyjaśnia sytuację materialną żona Pana Piotra.
Nie stójmy z boku!
Apeluję, pomóżmy Piotrowi obudzić się i wrócić do żony i syna Frania. Iza i Franio czekają na powrót Piotra. Niestety, jak to w życiu bywa pieniądz rządzi światem. Miesięczny pobyt Pana Piotra w ośrodku to 24 tysiące miesięcznie. Idą święta Bożego Narodzenia, ludzie mają potrzebę dzielenia się z innymi. Dlatego zapraszamy!
W sobotę 11 grudnia 2021 roku w Ośrodku Kultury w Brzeszczach odbędzie się kiermasz Bożonarodzeniowy oraz kolędowanie. Całkowity dochód trafi do fundacji „Moc pomocy”. To pod skrzydłami tej fundacji jest Piotr Baraniak.
Kochani zapewniam, że będzie moc atrakcji, a więc liczymy na Wasze liczne przybycie i hojne datki do puszek. Dobro wraca, a razem możemy więcej.





Zostaw komentarz