Oczywiście nie dlatego, abym żywił jakąkolwiek sympatię do tej postaci. Ale każdy dzień jego egzystencji po pamiętnym buncie osłabiał Putina, który z oczywistych powodów nie mógł sobie pozwolić na pozostawienie go przy życiu.

Sygnał dla wszystkich naśladowców, jaki został dziś wysłany jest jasny: ktokolwiek ośmieli się… długo nie pożyje.

Czy to znaczy, że jesteśmy skazani na Putina póki nie umrze śmiercią naturalną?

Niekoniecznie. Rosja na naszych oczach traci powoli inicjatywę na froncie ukraińskim i jeśli do końca tego roku nie przeprowadzi jakiejś spektakularnej kontrofensywy, to w przyszłym roku doświadczy nalotów już nie tylko z pomocą dronów, ale F-16 w ukraińskich barwach. A być może także ataków rakietowych. A to będzie oznaczało, że prędzej, czy później znajdą się kolejni Rosjanie uznający, że Putin nie sprawdza się w roli głównodowodzącego…

Oczywiście Amerykanie mogą się na pewnym etapie wycofać ze wspierania Kijowa, ale z pewnością nie nastąpi to jeszcze w przyszłym roku, bo dla administracji Bidena to kwestia elementarnej wiarygodności.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.