Wojna
– zorganizowany konflikt zbrojny między państwami, narodami lub grupami etnicznymi, religijnymi czy społecznymi. Pojęcie trudne do jednoznacznego zdefiniowania.
…………………….
W kwietniu 2023 r. przypadkowa osoba natknęła się w lesie koło Bydgoszczy na szczątki niezidentyfikowanego obiektu. Okazało się, że został znaleziony rosyjski pocisk manewrujący powietrze-ziemia CH-55. Oficjalne wyjaśnienie tego faktu było następujące: w grudniu 2022 r. Rosjanie przeprowadzili zmasowany ostrzał terytorium Ukrainy. W trakcie tych działań na polskich radarach pojawił się obiekt, który wleciał do Polski znad Białorusi. Po pewnym czasie stracono kontakt z tym obiektem, który najwyraźniej spadł w lesie pod Bydgoszczą.
Tłumaczono, że zapewne w wyniku jakiegoś błędu rakieta wystrzelona na Ukrainę wleciała w przestrzeń powietrzną Polski. Temu jednak przeczy fakt, że w miejscu upadku rakiety nie było śladów eksplozji. Trudno przecież założyć, że Rosjanie wystrzelili w kierunku Ukrainy nieuzbrojoną rakietę. Dlatego można przejąć, że akurat taką rakietę nieuzbrojoną Rosjanie celowo wystrzelili w kierunku Polski. Nie trudno zgadnąć dlaczego?

Później było tylko gorzej. Z terenu Białorusi regularnie szturmowały polską granicę watahy „nachodźców” zbieranych i przywożonych na Białoruś z Bliskiego Wschodu. O tym, że całą operacją masowego łamania polskiego prawa wykonują służby białoruskiego państwa w Mińsku nawet nie ukrywano. Ujawniła się na terenie Polski obca agentura – podpalenia, akty dywersji na kolei. No i doszło do kilkukrotnego naruszenia przestrzeni powietrznej Polski; wlatywały w znacznej ilości drony i balony meteorologiczne, przemytnicze?

Kilka razy pisałem na FB (innych możliwości nie mam), że Polska powinna wyciągnąć wnioski z tej sytuacji; nie wydaje się, aby modne opowieści o „deeskalowaniu” konfliktu były w tym przypadku użyteczne. Pisałem, że czas najwyższy odrzucić opowieści o wojnach hybrydowych i tym podobnych zdarzeniach „poniżej progu wojny”. Trzeba zweryfikować obwiązującą ciągle definicję wojny jako akcję „pełnoskalową”, czyli agresję z użyciem dużych ilości wojska. To nie jest tylko kwestia teoretyczna! Jeśli chcemy uniknąć „pełnoskalowego” wymiaru wojny trzeba reagować wcześniej, zanim ruszą na nas obce czołgi!

Jeśli więc przyjmiemy, że Polska już jest w stanie konfliktu z reżimem białoruskim – zauważmy, że „nachodźcy” i drony nie szturmują Polski od strony Królewca (kaliningradzkiej), należałoby reagować na kierunku zajmowanym przez „bat’kę” z Mińska dawniej Litewskiego.

Nie piszę jak, co należałoby zrobić. Od wielu lat opowiadałem. Nawet powstała potężna książka zawierająca zbiór mojej publicystyki na te tematy. Pisałem w niej: „Polska powinna w 2007 r. podjąć budowę systemu obrony kraju, który zagwarantowałby bezpieczeństwo polskich granic. Gdyby to zrobiono, to po dziesięciu latach, do 2017 r., można było ten cel osiągnąć. Nic takiego się nie stało.” Było to rzucaniem grochem o ścianę. Kto by tam zresztą słuchał zmaltretowanego przed laty fałszywymi zarzutami korupcyjnymi dzisiejszego emeryta. Dlatego tym razem nie będę opowiadał, co należałoby zrobić.

Czytaj więcej.

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.