Dzienniki zafroncia, dzień 384, 78 dzień bez wieści od Borysa.
Poznaję po tej mętnej zawiesinie, że coś się zbliża. Twittera, którego założyłem tylko po to, żeby obserwować kilkadziesiąt profili analitycznych nie da się czytać. Wszystko zawalone agresywnymi wymiocinami polityków partii rządzącej. Jadą na takim odwróconym ciągu, że aż trudno uwierzyć. I większe zero, tym większy zug.
nawet nie chce mi się wymieniać nazwisk tych wszystkich mejz, które powinny siedzieć pod miotłą i modlić się żeby im prokurator nie zrobił wjazdu na chatę o szóstej rano, ale że to w większości funfle obecnego prokuratora generalnego – to się nie boją, tylko szczekają kto głośniej.
Na to nakłada się jakiś makabryczny wysyp wszelkiej maści nieobecnych wcześniej mędrców jednego lajwa, wieszczących, że oni żadnej pomocy przekazanej Ukrainie nie widzieli. Innych, którzy głoszą, że to Belgia, Dania, Polska albo Tajlanadia – czemu nie, im głupiej tym lepiej – jest zagrożeniem dla świata i pokoju, a nie rosja, która się przecież broni i broni.
Ten wzrost stężenia szaleju, przy którym fejs wygląda jak zebranie klubu dżentelmenów w oranżerii wydaje mi się wiązać z tym co się dzieje tam. Im więcej zamętu tutaj, tym mniej uwagi, którą się poświęca tamtym sprawom.
Mniej presji, mniej samoorganizacji. Nie można sprzedać więcej bzdur i kłamstw to można siać zamęt, żeby bzdura stała się równoważna wszystkiemu co się pojawi koło niej.
Dajmy głos krokodylom w tym meczu piłki wodnej z ludźmi, może rzeczywiście aligator był faulowany, no i obronił się jak umiał. Było uważać, przecież było mówione, że dla odróżnienia od drużyny przeciwnej krokodyle i kajmany będa w czepkach.
Im więcej incydentów, afer, prawdziwych czy zmyślonych – tym lepiej. Ostatecznie stawiany opór zużywa tyle samo energii. A pieniądze na to można dodrukować.
Na krótką metę.
A liczy się efekt.
Nie wiem po czyjej stronie w tym starciu są algorytmy i kto je układa i czy nie zmienia reguł w trakcie rozgrywki.
dziwnie wyświetlają mi się reklamy Leroy Merlin, którego zdecydowanie troluje od ponad roku w wolnych chwilach.
A dlaczego na twitterze mimo, że nacisnąłem follow na zupełnie innych kontach wyświetla mi się gęba Oskara Sz. to kompletnie nie rozumiem.
Albo niby zaangażowane po stronie Ukrainy, ale biadolące, że wszystko stracone profile mniej lub bardziej anonimowych wyrwałów polskiej sieci bo ruskie wincyj (znowu) strzelajo.
Prawda – Bachmut w zasadzie jak wciśnięty w kichę. Nie rozumiem – i chyba nikt z odległości patrzący na te sytuację nie rozumie – dlaczego tak trzymają się tego Bachmutu. Czasem warto zrobić krok do tyłu właśnie po to, żeby oszczędzić siły, wydłużyć linie przeciwnika, skrócić front, odzyskać jakieś rezerwy.
Ale nie, trzymają się. Może ktoś wie po co. Sami wydłużają sobie drogi zaopatrzenia, zużywają rezerwy.
A może wojskowi – jak wszędzie i zawsze popełniają czasem błędy? Albo mają inny plan?
Równolegle w zasadzie na wszystkich odcinkach donieckich ciężko znaleźć jakieś pocieszające wieści. Wuhłedar się trzyma, okej, tam powtarzalność ataków i ich doparć jest aż nudna. Ale kto wie, może tam po prostu chodzi o zbrojna demonstrację? Kosztowną, ale tradycja zobowiązuje. Poprzedniczkę armii rosyjskiej stać było na kosztowne demonstracje, razwiedki bojem, które pochłaniały jedną piątą i więcej przewidzianych do operacji sił.
Tymczasem mimo kiepskiej pogody wygląda na to, że wyklarowały się dwa główne kierunki uderzenia – Awdijewka, niezdobyta od 2014 roku, Bachmut szturmowany od lata zeszłego roku i cztery pomocnicze – Kreminna, Kupjańsk, Wuhłedar, Marinka.
Trochę tak jak mówił Wolski a potwierdzał pułkownik Lewandowski. Ponieważ – przypomnę główną tezę – ruskim nie może się udać maskirowka, mylenie co do głównego kierunku ataku to będą mnożyć kierunki uderzenia na początku, a potem kolejnymi rzutami wojska będą wspierać te kierunki, które dadzą najlepsze powodzenie i szanse na przełom.
Chociaż szła dezinformacja, że może z Biełgorodu spróbują znowu na Charków, a może ruszy się coś z Białorusi, a do tego wrzenie w Nadniestrzu. Chociaż to Naddniestrze to pewnie armia Ukrainy mogłaby zjeść raz dwa na podwieczorek, ale wtedy z kolei byłby juz krzyk nie na żarty, że napadli. Co z tego, że ponad rok po tym jak ich napadnięto i do tego kraj, który nie jest przez nikogo uznany dyplomatycznie poza innymi pseudopaństwami, które mają wszystkie wspólną cechę – uznaje je władza moscow morgul. Co z tego, byłby wrzask że agresja.
Zatem mylenie było, niezbyt intensywne i bez przekonania.
A teraz ruszyły walce po swoje, bo manewru to tu wielkiego nie będzie. Ale miażdżenie – tak, to jest w tradycji.
A ta mgła i zamęt u nas wydaje mi się silnie korelować z tym co się dzieje na froncie. Nie przypadkiem rosja najchętniej broniła się na terytorium sąsiednich państw wtedy, kiedy świat bywał zajęty czymś innym niż wojny.
Olimpiada w Pekinie jednym z wielu przykładów. To jej trakcie wpadli na chwile do Gruzji.
A skoro tak – to cąłkiem być może, że te szatańskie języki, z którymi chciałbyś pójść w bój, ale nie jesteś w stanie, bo podejmujesz rękawicę z jednym, a w tym czasie osiem innych zachodzi cię z tej i tamtej strony – że to jest jakaś część planu. Posianie zamętu. Wszystko jedno jakiego.
Aby odwrócić uwagę.
Gdzieś na marginesie tego zamętu wyczytałem jak rozczulająco Niemcy mataczą w sprawie wielkości pomocy dla Ukrainy i kanclerzyk Olaf już pomlaskuje że to Niemcy, Niemcy są największym pomocnikiem wolnej Ukrainy.
Acha, tylko wiecie jak oni to policzyli? Wliczyli to, co dostarczyli i to co zdeklarowali. I dołożyli jeszcze rekompensaty w sprzęcie dla tych sojuszników z NATO, którzy oddali swój sprzęt poradziecki. I Dołożyli jeszcze to, co uważają że wydali na uchodźców. I to, co wysłali w ramach pomocy humanitarnej -nie tylko wojskowej.
Spece ze Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem, którzy zajmują się handlem bronią na świecie wyliczyli jednak, że ta czołówka wygląda nieco inaczej – jak podaje Ukraina: wojna – za rok 2022:
– 35% Stany Zjednoczone
– 17% Polska
– 11% Niemcy
– 10% Wielka Brytania
– 4.4% Czechy
Ale skoro tych przepychankach na to co , kto, gdzie dostarczył – pojawiło się pierwsze potwierdzone zdjęcie naszego czołgu PT-91. Miało ich pojechać do Ukrainy 60 z 232 jakie były w Polsce w linii.
To zwiększa ilość czołgów przekazanych z Polski do Ukrainy do ponad 300.
Ciekawe jak wyglądałaby polska pomoc dla Ukrainy gdyby doliczyć każdego z was – wasze domy, samochody, zrzutki, wasze wyjazdy, przyjazdy, materace, śpiwory zbierane w pierwszych tygodniach tej strasznej wojny.
No ale trzeba by było prowadzić jakąś politykę informacyjną i PR-ową, a do tego widać nasi władcy nie mają głowy, no bo muszą twittować od rana do nocy przypisując gościowi, który od dziewięciu lat nie rządzi tym krajem wszystkie swoje klęski i porażki.
Trudno.
Może oni tak naprawdę nie chcą się za bardzo chwalić?
Ja tak do końca to nie jestem pewien po czyjej oni są stronie bardziej.
Ale tego nie wiem. Tylko tak myślę czasem.
Ale co ja tam będę.
Na zamęt jest tylko jedna rada. Przypomnieć sobie po której jest się stronie i skupić się na rzeczach drobnych, ale w zasięgu ręki.
Tak jak śpiewał Pan Młynarski – róbmy swoje.
Czego i wam serdecznie życzę.
*(Zapraszam wszystkich do reaktywowanej grupy Licytacje na wsparcie pierwszej linii – można wstawiać, wystawiać, licytować, lajkować, obserwować – cokolwiek aby podpierać odpowiednie zrzutki, swoje lub te preferowane i sugerowane Sikorki na Ukrainie)
**(Pan Troglodytes nad postem, który wywoła Twoją niechybna radość o tym ja odrzuciłem radykalny pacyfizm jeszcze myślę, ale uprzedzam – to nie jest ten post, ani kilka kolejnych też nie będzie. Tak na wszelki wypadek piszę, bo nic więcej póki co do powiedzenia nie mam nadto co już i tak powiedziałem).
Niebawem Jacek Cielecki rusza z kolejnym konwojem UA Future a tu zrzutka na akcję zima trwa – https://zrzutka.pl/88d5ug
Ciągle też trwa zbiórka dla Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics sygnowana przez wydawców z projektu Wyleczyć z wojny – 95% ze środków przekazanych poszło już do batalionu, czekam obecnie aż się uskłada większa kwota do przewalutowania, czemu nie. Najdłuższa zrzutka tej wojny, założyliśmy ja z koleżeństwem wydawcami 24 lutego 2022 roku i nie ustajemy, wiekszośc z 66 tysięcy jakie sa na liczniku juz trafiła do odbiorców, czekam az zbierze się znowu jakaś większa kwota żeby ją przewalutować i wysłać – https://zrzutka.pl/r88stc
Trwa też zbiórka na samochód od Team-Concept, pojazdy specjalne i łodzie Alucoria DINO519, bez obaw, podwozie mercedesa, będzie ja naprawiać. Czołgu ze zrzutki nie kupimy, ale autko pancerne – czemu nie? https://zrzutka.pl/hwcxf6
ja zaś dziękuję za wszelkie udostępnienia, objawy życzliwości i wsparcia, każde słowo, szer, komentarz, kawa postawiona w buycofee.to uświadamia mi, że pełnię jakiś rodzaj nieformalnej służby społecznej. Moja służba na tym tutaj polu ma charakter w pełni woluntarystyczny. Nikt ode mnie tych tekstów nie kupuje, nikt mi za nie nie płaci, a zarazem to są realne godziny w necie, kiedy nie robię nic innego. I tak będe to robił, ale jakby ktoś chciał odwdzięczyć się stawiając mi iwrtualna kawę – bez obaw, wszystko wypiję. buycoffee.to/radek_wisniewski
Autor: Radosław Wiśniewski
Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz