Poniżej zamieszczam mój komentarz do ostatnich kontrowersyjnych zachowań niektórych obywateli Ukrainy w naszym kraju. Będzie to także nieco głębsza analiza niż większość pojawiających się komentarzy w dyskusie publicznym w tej sprawie, gdyż kontekst jest zdecydowanie głębszy niż wielu osobom się wydaje.
W każdym narodzie są bohaterzy, patrioci, pracujący w pocie czoła na rzecz ojczyzny, ale są też kanalie, zdrajcy i ludzie kierujący się wyłącznie własnym interesem nie patrzący na dobro wspólne i na wszystkie wartości, które składają się na patriotyzm.
W czasie II WŚ tacy też byli członkowie naszego narodu. Wojna pokazała i pokazuje kto jest patriotą, kto jest gotowy umrzeć za Ojczyzną, kto jest w wstanie porzucić własny interes na rzecz innych, kto wykorzystuje sytuację braku państwa do własnych korzyści, kto jest zdrajcą współpracując z okupantem, który donosi do władzy okupacyjnych itd.
Ci Ukraińcy, którzy wyjechali na Zachód do Polski po 24 lutego 2022 r. to rozni ludzie. Nie można wrzucać wszystkich do tego sanego worka, a deportować z powrotem na Ukrainę trzeba tych, którzy nie szanują naszych zasad, naszej przestrzeni publicznej, naszej gościnności oraz naszej wrażliwości historycznej.
Obywatele Ukrainy walczący dzisiaj na froncie z Rosjanami są także różnymi ludźmi. Wielu bohaterów tego narodu – najlepszych córek I synów Ukrainy już poległo. Oni poświęcili swoje życie na rzecz wolności i niepodległości własnego narodu, ale ich walka z Rosjanami dała i daje na cenny czas na przygotowanie do wojny z Rosją. Gdyby narod ukraiński nie stanął do walki w 2022 r. tylko poddał się sile i woli Moskwy, to my byśmy toczyli z Rosją walki już jesienią 2022 r.
Tylko tego niewiele osob rozumie. Dzisiaj łatwo nam jest jednak zachęcać Ukrainę do waszej walki, do ostatniego żołnierza bo to nie nasze kobiety i mężczyźni, nie nasze córki i synowie, żony oraz mężowie walczący na froncie.
Europie Zachodniej jest łatwiej namawiać do tego Ukraińców, a czy inaczej będzie z nami, gdy Rosja zaatakuje nasz kraj? Jak się wszyscy zachowamy i jak zachowają się ci obywatele Ukrainy, którzy przyjechali do nas w 2022 r. i wielu pozostaje do dziś? To zależy nie tylko od samych Ukraińców, ale także od nas samych.
Nie musimy nikogo wynosić na piedestał, traktować inaczej niż ny traktujemy samych siebie. Wystarczy, że będziemy potrafili odróżniać porządnych i dobrych ludzi od tych, którzy nie szanują w Polsce nas oraz naszej wrażliwości historycznej, ale traktowanie wszystkich Ukrainców lub kogokolwiek innego tak samo ze względu na inną narodowość lub przynależność etniczną zakończy się w Polsce katastrofą w perspektywie długookresowej.
W Polsce nigdy nie odbyła się prawdziwa debata publiczna w odniesieniu do przyczyn powstania, rozwoju i intensyfikacji działań nacjonalizmu ukraińskiego z jego antypolskim podłożem ideologicznym. Bez tego trudno jest w ogóle podejmować temat zbrodni wołyńskiej oraz bliskich – naiwnych relacji ukraińsko-niemieckich.
Rosja I Niemcy będą zawsze wykorzystywać i rozgrywać oraz pogłębiać antagonizmy pomiędzy Polakami a Ukraińcami i innymi wschodnimi narodami będącymi naszymi sąsiadami. To nie jest przenikliwa polityka, która wymaga głębokiego zrozumienia, lecz uważne zrozumienie związków przyczynowo-skutkowych dotyczących historii stosunków politycznych w regionie.
Prezydent RP Lech Kaczyński ostrzegając przed Rosją mówił, że trzeba przeciwstawić się odradzającemu się imperializmowi rosyjskiemu dodając przy tym ostrzeżenis: „Za nim nie będzie zapóźno”.
To dotyczy nie tylko Rosji, ale również i przede wszystkim Ukrainy. Jeśli nie wyciągniemy wnioski z błędów, które popełniamy, to nacjonalizm ukraiński w wersji sprzed II WŚ odrodzi się na nowo, a tego zagrożenia wiele osób w Polsce nie dostrzega. Odradzająca się antyukraińskość będąca negatywnym punktem w ideologii nacjonalizmu polskiego, który niegdyś tworzyła Endecja, a dziś neoendecja, którą teorzą środowiska usytuowane na prawo od centroprawicy, niestety ale jest błędna. Udowodniły to nie tylko lata 30 XX w., ale przede wszystkim udowodniła to II WŚ, która na Wschodzie zakończyła się dla Polski katastrofą porównywalną, a w pewnych elementach nawet większą niż było Powstanie Warszawskie dla samej Stolicy.
Długi post, ale czułem potrzebę napisania tego.
Zostaw komentarz