Gdy Stany Zjednoczone uderzają w reżim w Iranie, w Europie od razu słychać: „to nie nasza wojna”.
Tak mówią też polscy politycy: Sikorski, Tusk czy Bosak przekonują, że Polska nie powinna się angażować.
Tylko że irańskie rakiety mogą dziś dosięgnąć nie tylko Izraela, ale także europejskich miast. A kiedy pojawia się zagrożenie, wszyscy nagle przypominają sobie o parasolu NATO i o pomocy Ameryki.
Więc jedno pytanie:
czy to są jeszcze sojusznicy, czy politycy, którzy najpierw się odwracają… a potem przychodzą prosić o pomoc jak proszalne dziady?
Macie inne zdanie na temat sojuszy?
Zostaw komentarz