Od ponad 30 lat, w dniu 15 maja, obchodzimy Światowy Dzień Rodzin, ustanowiony decyzją ONZ w 1993 roku.
O roli rodziny tak wiele się dziś mówi. W aspekcie prawnym, duchowym, społecznym. Pozwólcie, że dziś zrobię coś, czego dawno tu nie robiłem. Pozdzielę się własną, nieco głębszą, subiektywną refleksją.
Każdy z nas pewnie rozumie rodzinę nieco inaczej. A czym jest dla mnie?
Rodzina to fundament. Skała, na której buduję. Bezpieczna przystań, do której wracam. Źródło, które daje siłę, by walczyć. Kompas, który nawet na bezdrożach wskazuje kierunek i nie pozwala zbłądzić.
To moi najbliźsi. Żona, córki, rodzice i rodzeństwo. To Ci, z którymi łączą mnie więzy krwi.
W sposób szczególny wdzięczny jestem Bogu, że na mojej życiowej drodze pozwolił mi spotkać kilka osób, z którymi biologicznie nic mnie nie łączy, ale bez chwili zawahania powiem, że są dla mnie jak członkowie rodziny. Czym się to przejawia? Codziennością. Radością, gdy są blisko, tęsknotą, gdy są daleko. Troską, gdy jest im smutno, walką, gdy ktoś chce zrobić im krzywdę.
Rodziny są różne. Małe i duże, tradycyjne i nowoczesne. Pełne i niepełne. Biologiczne i zastępcze. Które są najlepsze? Te zgodne, wspierające i szczęśliwe.
Moim zdaniem w tym morzu niepewności w aspekcie rodziny jedno wydaje się być pewne. Magiczne słowo „rodzina” nigdy nie powinno dzielić. Samo w sobie definiuje zgodę, szacunek i jedność.
Wszystkiego najlepszego dla nas wszystkich.
Autor: Krzysztof Jan Klęczar Polski polityk, zootechnik i samorządowiec, doktor nauk rolniczych, w latach 2014–2023 burmistrz Kęt, od 2023 wojewoda małopolski.
Zostaw komentarz