Wyjaśniam światu, co się dzieje w Polsce!

Trybunał Konstytucyjny (TK) to instytucja, która pilnuje, żeby władza nie łamała konstytucji. Dlatego musi być całkowicie niezależny od rządu.

Tymczasem w piątek, 30 października 2026 roku, doszło do przejęcia faktycznej kontroli nad tą instytucją przez rząd Polski. To jest zamach na konstytucyjny porządek państwa, przeprowadzony przy wsparciu aparatu rządowego!

Anna Korwin-Piotrowska, dyktatorka zamachu, została wybrana do TK przez parlament, ale nie złożyła ślubowania w obecności prezydenta. Nie objęła więc skutecznie urzędu sędziego TK. Mimo to uznała, że ma prawo zastępować legalnie działającego prezesa Bogdana Święczkowskiego. Więc nielegalnie przy wsparciu policji weszła do budynku TK i pod nieobecność prezesa odsunęła go od obowiązków na miesiąc, razem z wiceprezesem Bartłomiejem Sochańskim!

Przed budynkiem stanęły oddziały policji, które nie dopuściły prezesa do jego miejsca pracy. Prezydent Polski Karol Nawrocki przerwał zagraniczną podróż i w nocy osobiście przyjechał do Trybunału. Doszło do awantury i przepychanek.

W niedzielę rano prezes Święczkowski ponownie próbował wejść do TK. Bezskutecznie! Sprawa jest mocno sporna, a mimo to rząd jednoznacznie stanął po jednej stronie sporu.

TO NIE JEST ZWYKŁY KONFLIKT MIĘDZY SĘDZIAMI! TO SPRAWA ODPOWIEDZIALNOŚCI RZĄDU ZA PRZEJĘCIE KONTROLI NAD NIEZALEŻNYM ORGANEM PAŃSTWA!

Policja nie podlega Trybunałowi Konstytucyjnemu, lecz administracji rządowej. Do Komendy Głównej Policji wpłynęły dwa pisma: od Korwin-Piotrowskiej oraz od Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, który jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości w rządzie Tuska.

Następnie policja otrzymała polecenie zabezpieczenia terenu. Funkcjonariusze stanęli na terenie Trybunału, co jest nielegalne, a jego dotychczasowemu kierownictwu uniemożliwiono swobodne wejście.

Premier Donald Tusk publicznie poparł te wydarzenia, przedstawiając je jako przywracanie praworządności.

Nie jest więc to afera prywatnej inicjatywy jednej sędzi! Mamy działania grupy uzurpatorów podających się za sędziów, interwencję Prokuratora Generalnego, obecność policji podlegającej administracji rządowej oraz publiczne polityczne poparcie premiera.

Oskarżam rząd Tuska o wykorzystanie aparatu władzy wykonawczej do utrwalenia faktycznego odsunięcia kierownictwa Trybunału, którego zadaniem jest między innymi kontrolowanie działań tej samej władzy. Działanie policji i sędziów uzurpatorów jest skoordynowane i zaplanowane!

Premier ponosi za to pełną odpowiedzialność. Na żądanie polskich posłów do Sejmu rząd nie chce ujawnić, kto podejmował decyzje, kto wydawał polecenia policji i jakie były uzgodnienia między organami państwa!

A TERAZ ZOBACZCIE, NA JAKICH PODSTAWACH PRAWNYCH OPIERA SIĘ CAŁA TA OPERACJA!

Żeby uzurpatorka Korwin-Piotrowska mogła legalnie odsunąć kierownictwo TK, trzeba wykazać jednoczesne spełnienie PIĘCIU warunków:

  1. Musi być sędzią TK. Tymczasem nie złożyła ślubowania w obecności prezydenta, tylko podczas uroczystości w parlamencie. Skuteczność tego ślubowania jest sporna!
  2. Musi mieć najdłuższy ustawowy staż. Inny sędzia, Wojciech Sych, rozpoczął karierę wcześniej, ale Korwin-Piotrowska nie zalicza mu okresu pracy w Sądzie Najwyższym. W ten sposób wychodzi jej, że to ona ma najdłuższy staż!
  3. Musi mieć prawo zastępować prezesa. Tymczasem Święczkowski nadal jest prezesem. Ustawa nie pozwala sędziemu dowolnie przejąć kierowania Trybunałem tylko dlatego, że nie zgadza się z działaniami prezesa!
  4. Musi mieć kompetencję do odsunięcia prezesa oraz podstawy do natychmiastowego zastosowania tego środka. Przywołany przepis nie przyznaje wprost takiej kompetencji najstarszemu stażem sędziemu!
  5. Musi mieć prawo pominąć wiceprezesa. Tymczasem wiceprezes Sochański miał już pisemne upoważnienie od Święczkowskiego do zastępowania go. Nie wykazano dostatecznej podstawy prawnej pozwalającej Korwin-Piotrowskiej pominąć ich obu!

❗ WYSTARCZY, ŻE JEDEN Z TYCH WARUNKÓW NIE JEST SPEŁNIONY, A CAŁE UZASADNIENIE PRAWNE JEJ DZIAŁAŃ SIĘ ROZPADA!

Profesor prawa Włodzimierz Wróbel próbuje bronić tej konstrukcji. Powołuje się na przepis pozwalający natychmiast odsunąć sędziego, który dopuścił się poważnego przewinienia. Jako przykład podaje sędziego Sądu Najwyższego odsuniętego kiedyś przez jego prezesa po incydencie alkoholowym. Tylko że tam prezes odsunął innego sędziego, a nie własnego przełożonego!

Co więcej, sam Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, którego decyzję Wróbel przywołuje, publicznie zakwestionował podstawy prawne działań Korwin-Piotrowskiej! Wróbel przekonuje również, że decyzję później sprawdzi sąd dyscyplinarny. Jednak późniejsza kontrola nie daje nikomu kompetencji, których wcześniej nie posiadał!

Cała konstrukcja opiera się na błędnym kole: MAM PRAWO CIĘ ZAWIESIĆ, BO JESTEM TWOIM ZASTĘPCĄ. A JESTEM TWOIM ZASTĘPCĄ, BO CIĘ ZAWIESIŁAM!

I oto policja państwowa pilnuje wejścia do Trybunału, a urzędujący prezes nie może swobodnie wykonywać swoich obowiązków!

We wtorek, 3 listopada, zaplanowano zgromadzenie sędziów. Zobaczymy, kto zostanie dopuszczony do udziału i kto będzie decydował o jego przebiegu.

STAWIAM PUBLICZNE OSKARŻENIE: W POLSCE DOSZŁO DO PRZEJĘCIA KONTROLI NAD KONSTYTUCYJNYM ORGANEM PAŃSTWA PRZY WSPARCIU APARATU WŁADZY WYKONAWCZEJ. TO JEST ZAMACH STANU!

Premier Tusk przedstawia to jako przywracanie praworządności. Jednak jak można przywracać niezależność sądu, kiedy policja podlegająca administracji rządowej staje się faktycznym zabezpieczeniem odsunięcia jego dotychczasowego kierownictwa?

Władza wykonawcza nie może rozstrzygać siłą o tym, kto ma kierować organem powołanym do kontrolowania jej własnych działań!!!

RZĄD PRZY POMOCY POLICJI UTRWALA PRZEJĘCIE KONTROLI NAD TRYBUNAŁEM KONSTYTUCYJNYM! NIE MAMY JUŻ NIEZALEŻNEGO STRAŻNIKA KONSTYTUCJI, LECZ INSTRUMENT WALKI POLITYCZNEJ!

Oskarżam rząd Donalda Tuska o naruszenie zasady trójpodziału władzy i domagam się ustalenia osobistej odpowiedzialności wszystkich uczestników tych wydarzeń!

Taka jest istota tego zamachu na konstytucyjny porządek Polski!

Za rok w Polsce będą wybory parlamentarne. Jeśli do nich dojdzie, jeśli Tusk nie posunie się dalej w swych nielegalnych działaniach i nie zablokuje wyborów, to z pewnością wygra opozycja i postawi go przed Trybunałem Stanu. Jego wina jest oczywista, więc dostanie za to maksymalny wymiar kary, czyli niestety maksymalnie tylko 20 lat więzienia. W Polsce nie ma kary śmierci, a za to, co zrobił Tusk, powinna mu się należeć.