Państwo Polskie istnieje tylko teoretycznie, praktycznie nie istnieje, bo nie działa jako całość, a jedynie pojedynczymi swoimi fragmentami„. Z pamięci cytując orędzie o stanie państwa naszego narodowego, współczesnego wieszcza Bartłomieja Sienkiewicza, chcę nawiązać do spotkania jakie odbyło się wczoraj w UM Wadowice pomiędzy mieszkańcami a pracownikami PKP, przy współuczestnictwie pracowników gminy z Klinowskim i jego akolitami na czele. Ponieważ mam tendencję do rozpisywania się, to zrobię to w punktach:

1. Po 2 godzinach spotkania, wyszło na to, że PKP chce wykonać rewitalizację linii 117, zastosowując się do warunków technicznych wynikających z rozporządzenia z października 2015 w taki sposób, aby nikt im nie przeszkadzał, nikt się nie odwoływał, nikt o niczym najlepiej nie wiedział, a sprawa jak najszybciej spadła z wokandy.

2. Burmistrz Klinowski proponuje mieszkańcom pomoc w przekwalifikowywaniu statusów dróg na publiczne, aby było możliwe zachowanie dotychczasowych przejazdów. W tym celu proponuje uruchomienie procedur, które nie istnieją, oraz skierowywanie sprawy do sądów, co sprawi, że zanim sprawy zostaną rozpoznane, to będzie już dawno po rewitalizacji. Dodatkowo Klinowski powołuje się na argument, że to mieszkańcy musza złożyć wniosek o zasiedzenie do sądu, aby gmina mogła to zasiedzieć. Jak mniemam odbędzie się to wszystko w ramach ustanowienia jakiegoś cudownego, zbiorczego pełnomocnictwa notarialnego, na mocy którego, mieszkańcy będą reprezentować gminę – . . . dr prawa 🙃

3. PKP zwiększą prześwit pod wiaduktem w Kleczy do wysokości 4,60 oraz zapewnią szerokość poboczy po 1,5 metra z każdej strony. Jednak realizacja chodnika należy do kompetencji GDDKiA. Mieszkańcy, którzy zapytali czy będzie realizowany ciąg rowerowo-pieszy, otrzymali odpowiedź od pracowników gminy, że będą do GDDKiA wnioskować o to i wówczas się zobaczy jak oni się ustosunkują – Sienkiewiczowska fragmentaryczność.. Takie przedsięwzięcia powinny z góry obligować zarówno PKP jak i GDDKiA do współpracy w ramach kompleksowego zapewnienia warunków do komfortowego i co najważniejsze, bezpiecznego użytkowania DK52. Najprawdopodobniej dojdzie do sytuacji takiej, że wiadukt zostanie podniesiony, TIR-y pojadą przez Kleczę swobodnie, a dzieciakom przyjdzie jeszcze 10 lat czekać na bezpieczne przejście pod wiaduktem.

4. Propozycja zastąpienia dwóch istniejących przystanków kolejowych, jednym w postaci mini stacji przesiadkowej w centrum Kleczy, z możliwością parkingu, przepadła. Stwierdzono, że takiego rozwiązania nie przewiduje się w projekcie.

5. Powyższego rozwiązania w projekcie nie przewiduje się, bo jak wynika ze sporządzonego studium wykonalności, obecny stan rzeczy jest korzystniejszy (ciekawe dla kogo).

6. Mieszkańcy zapytali z kim to studium było konsultowane. Pracownicy PKP odpowiedzieli, że 2 lata temu konsultowane było z mieszkańcami. Protokołu ze spotkania nikt nigdy nie widział, podpisu pod żadnymi dokumentami nikt nigdy nie złożył, radny Stopa zapytany o konsultację odwrócił głowę, a przewodniczący RM czym prędzej czmychnął z sali obrad. Zanim jednak to zrobił, to zaapelował, aby mieszkańcy nie brali udziału a kampanii wyborczej Józefa Brynkusa, tylko spotkali się z urzędnikami.

7. A co takiego zrobił Józef Brynkus : zapytał, od kiedy toczą się rozmowy pomiędzy gminą Wadowice a PKP w tej sprawie, skoro rozporządzenie wyszło w październiku 2015 r. Na sali zapanowała kompletna cisza. Dlaczego ? Bo Klinowski od dawna prowadzi te ustalenia z pominięciem mieszkańców, konsultacji społecznych a o żadnym studium wykonalności ujmującym opinię lokalnych środowisk mowy nawet nie było.

8. Mieszkańcy chcąc uniknąć brania na siebie obowiązku „zawiadywania” rogatkami na przejazdach na drogach prywatnych, chcieli się dowiedzieć, co mają zrobić, jeśli wśród nich są pojedynczy mieszkańcy, którzy nie zgadzają się na oddanie gruntów gminie. O to również zapytał Józef Brynkus. I zanim Halina Kajdas z wydziału gospodarki gruntami zdążyła pokiwać głową, że są takie możliwości, to Klinowski zdążył już rozłożyć ręce i warknąć, że on nic w takiej sprawie nie może. Cóż, teoretyk prawa, nigdy nie praktykujący, wymieszany z filozofem miałby się znać na nieruchomościach ? 🤨

9. Robert Malik, pełniący obowiązki przewodniczącego RM, miał okazję jeszcze raz błysnąć. Zaapelował bowiem o to, aby umieścić na wadowickim BIP, dane kontaktowe do pracowników PKP, aby mieszkańcy mogli się składać zapytania czy też wnioski bezpośrednio do nich. Pominę już fakt, że jak mieszkańcy sami będą coś do PKP pisać, to jedyne co dostaną w odpowiedzi, to słynne „spieprzaj dziadu”, tyle że opakowane w urzędnicze, okrągłe formułki. O ile w ogóle dostaną odpowiedź.

10. Zarówno bowiem Malik jak i jego Pan, Mateusz Motorniczy Klinowski, nie rozumieją, że wybierani są oni przez mieszkańców jako przedstawiciele, nie tylko po to, aby zajmować się sprawami wynikającymi z samorządowych obowiązków zapisanych w ustawach. Wybierani są też po to, aby lobbować na rzecz mieszkańców i wstawiać się za mieszkańcami, właśnie w kontaktach z innymi instytucjami. Klinowskiemu jednak nie zależy na tym, aby ktokolwiek przeszkodził mu w realizacji swojego celu. Dla niego ważne jest, aby mieć kolejkę.

11. A jaka to kolejka ? Kolejka, która pojedzie 80 km/h i zawiezie Cię do Krakowa w nieco ponad godzinę. No cóż. Rewolucja na miarę rewolucjonisty. I żeby było jasne, ja jestem wielkim fanem kolei i ubolewam na faktem, że podobnie jak górnictwo, obsiadła ten sektor państwa urzędnicza szarańcza i rządzi się sama dla siebie. Dodatkowo Klinowski argumentuje, że ta rewolucyjna kolej stanowi alternatywę dla BDI, a w zasadzie jest już istniejącą formą BDI i z tego też tytułu, tej zaprojektowanej, nie trzeba już budować. Powtórzę to po raz wtóry : Jeśli Klinowski myśli, że pociąg osobowy, jadący godzinę z Wadowic do Krakowa, ma w ujęciu regionu takie samo znaczenie jak BDI, to cóż można więcej dodać. No ignorant kompletny i tyle . . .

12. Najwspanialszy jednak jest sam stosunek burmistrza Klinowskiego względem mieszkańców. A mianowicie, po wypowiedzeniu już wszystkich banialuk jakie przyszły mu do głowy, widząc wzburzenie lokalnej społeczności, orzekł, że najpierw on skończy to co zaczął mówić, a potem to sobie mieszkańcy będą mogli pokrzyczeć na pracowników PKP.

I . . .

I podobnie jak jego papierowy Przewodniczący RM, czmychnął z sali obrad, zostawiając mieszkańców z pracownikami PKP. I zasadniczo mogę stwierdzić, że dopiero wówczas spotkanie nabrało nieco bardziej przyjaznej formy.

Podsumowując: Bo zaczęło się od Sienkiewicza. Mam wrażenie, że PKP zależy na tym, aby psim swędem zrobić swoje i idąc po linii najmniejszego oporu, wywiązać się z warunków narzuconych rozporządzeniem. Klinowski zawiadując gminą, jak na chłopca w krótkich portkach przystało, zamierza mieć kolejkę za wszelką cenę, jak dziecko drące japę przed witryną sklepową na święta i dlatego zależy mu na jak najszybszym zakończeniu tej sprawy i to najlepiej z pominięciem mieszkańców gminy. A jak trzeba będzie to i przeciw nim. A ludzie . . . ?
A ludzie jak te trybiki w przekładni do Ursusa na produkcji ” Albo się dotrą, albo się rozlecą” . . .

I niech mi ktoś powie, że Sienkiewicz nie miał racji.
Najlepsze podsumowanie całej tej imprezy określa cytat z tegoż Sienkiewicza, co to widnieje na załączonym obrazku…

Autor: Artur Świątek