Zupełnie, jakby przypadkiem dzisiaj, kiedy dotarła do mnie wiadomość o odebraniu prezydentowi Żełeńskiemu Orderu Orła Białego – wychynęła się z mojej fototeki -fotografia. Prawdopodobnie wykonana w 1946 roku na rynku, przy fontannie, której już nie ma w Wadowicach. Zostaliśmy na niej uchwyceni – bliźnięta, starsza siostra i krzepko trzymający mnie za rękę mężczyzna , taki trochę po trzydziestce z charakterystycznym dla tamtych czasów wąsem. Dlaczego nad nią się tak rozpływam, ano dlatego, że ten mężczyzna to syn siostry naszego Taty, Jego rodziców w okrutny sposób zamordowali w Pieniakach , obok których leżała Huta Pieniacka ukraińscy sąsiedzi. Jego ojca, który był kierownikiem gorzelni w tychże Pieniakach spalono żywcem w piecu gorzelnianym. Matkę , siostrę mojego Ojca zabito wraz z nastoletnią córeczką. Od dwudziestu lat ich wnuk Andrzej jeździ na Ukrainę szukając bez rezultatu miejsca ich śmierci i ukrycia zwłok, żeby je godnie pochować. Wracając do mężczyzny z fotografii , to nie żyje już on od wielu lat, ale wspominam go , jako prawdziwego starszego brata . Dobrze Pan zrobił Panie Prezydencie odbierając to odznaczenie gloryfikatorowi zabrodniarzy z UPA! Tysiące pomordowanych może spać spokojniej, nie musi się w grobach , których niestety lokalizacji jeszcze nie znamy -przewracać!