Kanonierka ORP „Komendant Piłsudski”.
Maciej Orzeszko
101 lat temu, 29 grudnia 1920 r., w porcie na Oksywiu, oficjalnie podniesiono banderę na pierwszym w II Rzeczpospolitej okręcie wojennym – kanonierce ORP „Komendant Piłsudski”.
I. Początki Polskiej Marynarki Wojennej
Zgodnie z rozkazem Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego opublikowanym w Monitorze Polskim 28 listopada 1918 r. oficjalnie utworzona została Marynarka Polska. Jednak do wkroczenia Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera na Pomorze wiosną 1920 r. Polska nie posiadała dostępu do morza, a wobec toczącej się wojny polsko-bolszewickiej priorytet uzyskała rozbudowa flotylli rzecznych – Flotylli Wiślanej i Pińskiej, która choć improwizowana, w latach 1919-20 odniosła szereg sukcesów w walkach z bolszewikami na Prypeci i Dnieprze. Do budowy floty morskiej przystąpiono po zakończeniu wojny, lecz stan finansów państwa ani infrastruktury na posiadanych 140 km Wybrzeża nie pozwalał na poważniejszą jej rozbudowę.
Wojciech Kossak „Zaślubiny Polski z Bałtykiem”, 11 lutego 1920 r. Centralną postacią jest gen. Józef Haller, który był patronem jednej z dwóch kanonierek.
Dużą przeszkodą był także brak baz morskich z prawdziwego zdarzenia – wielkie miasto Gdańsk z wielkim portem i nowoczesną stocznią został ostatecznie Wolnym Miastem pod protektoratem Ligi Narodów, a korzystanie z niego przez Polskę napotykało poważne przeszkody. Np. w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. antypolsko nastawieni dokerzy gdańscy ogłosili strajk, odmawiając rozładowania dostaw broni dla Wojska Polskiego z Francji. Do dyspozycji Rzeczpospolitej pozostawały jedynie niewielkie porty (właściwie – przystanie) w Pucku i na Helu, które nie nadawały się do stacjonowania nawet średniej wielkości jednostek wojennych. Problem ten miała rozwiązać budowa portu w Gdyni i uruchomienie w latach 20-tych bazy marynarki wojennej na Oksywiu.
W początkowym okresie istnienia Polskiej Marynarki Wojennej kluczowym problemem okazało się pozyskanie jakichkolwiek jednostek pływających, nadających się do rozpoczęcia szkolenia i dozorowania własnych wód terytorialnych, który to obowiązek na Polskę nałożyła Rada Ambasadorów. PMW natomiast dysponowała dużą ilością kadr – polskich oficerów i marynarzy z dawnych flot zaborczych, w szczególności carskiej Rosji i Austro-Węgier, skąd pochodziła większość oficerów.
Pierwsze morskie jednostki pływające pozyskano jeszcze w 1919 r. Były to ORP „Wisła”, dawna rosyjska motorówka inspekcyjna oraz „Pomorzanin”, niewielki parowiec pasażerski zaadoptowany do roli jednostki hydrograficznej. Nie były to jednak prawdziwe okręty wojenne.

Okręt hydrograficzny ORP „Pomorzanin”, zbudowany w 1898 r. jako niemiecki mały parowiec pasażerski o nazwie „Deutschland” i „Wotan”, w 1919 r. został wcielony do Polskiej Marynarki Wojennej jako jej pierwsza morska jednostka pływająca. Służył do 1922 r., następnie przekazany władzom cywilnym. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.
W 1919 i 20 r. ówczesny Departament Spraw Morskich przy Ministerstwie Spraw Wojskowych wysunął kilka projektów rozbudowy Marynarki Wojennej. W pierwszym z nich, sformułowany przez zastępcę szefa DSM kmdr Jerzego Świrskiego latem 1919 r., przewidywano wprowadzenie do służby lekkiego krążownika, 4 małych niszczycieli (według ówczesnej terminologii kontrtorpedowców), 2 okrętów podwodnych, 6 trałowców. 4 ścigaczy oraz 10 samolotów morskich, przy czym część okrętów zamierzano pozyskać w wyniku podziału flot Niemiec i Austro-Węgier. Znacznie dalej poszły plany budowy „wielkiej floty” kolejnego szefa DSM kontradmirała Kazimierza Porębskiego i jego zastępcy kmdr Wacława Kłoczkowskiego z końca roku, według którego w skład PMW miały wejść 2 pancerniki, 6 krążowników, 28 niszczycieli, 42 okręty podwodne, cały szereg mniejszych okrętów i 72 samoloty. Plan ten w ówczesnej sytuacji był całkowicie nierealny i chyba jego twórcy doskonale zdawali sobie tego sprawę, był on natomiast elementem przetargu politycznego pomiędzy różnymi frakcjami w Ministerstwie Spraw Wojskowych.
Warto też dodać, że na początku lat 20-tych budowie silnej Polskiej Marynarki Wojennej sprzeciwiały się także Wielka Brytania i Francja, choć ta ostatnia wydatnie wsparła Polskę w okresie wojny z Rosją bolszewicką w latach 1919-21.
II. Pierwsze okręty PMW. Historia polskich kanonierek
Wiosną 1920 r. Delegaci Polskiej Marynarki Wojennej udali się wówczas do kilku krajów, m.in. Francji, Danii, Estonii i Finlandii w celu sprawdzenia możliwości zakupu kilku lekkich jednostek pływających, nadających się do zadań szkoleniowych i patrolowych.
Do Finlandii udali się mjr Aleksander Cwalina oraz kpt. mar. inż. Bolesław Białopiotrowicz. Ich uwagę zwróciły dwie niewielkie kanonierki, budowane w stoczni Aktiebolaget Crichton w Abo.
Były to jednostki zamówione jeszcze przez flotę carską jako dozorowce (ros. storożewyje korabli). W okresie I Wojny Światowej rosyjska Flota Bałtycka odczuwała dotkliwy brak takich nowoczesnych jednostek, potrzebnych do patrolowania własnych wód terytorialnych, eskortowania konwojów i dozoru na podejściu do własnych baz. Co ciekawe, jednostki tej klasy nazywano „kanonierkami Bobrowskiego” od nazwiska Polaka, oficera carskiej floty, który sformułował ich założenia taktyczno-techniczne. W tej sytuacji zamówiono 12 takich niewielkich okrętów, należących do trzech podobnych do siebie typów „Bekas”, „Wodoriez” i „Gołub”, w mających b. dobrą opinię stoczniach w Finlandii, należącej wówczas do Imperium. Z tej liczby 6 jednostek miało zostać zbudowane w stoczni Kone-ja-Silta w Helsinkach, a pozostała szóstka – w Aktienbolaget Crichton, Mekaniska Verkstäder Skeppsvarv & Fartygslippar w Abo (obecnie Turku).
Budowa okrętów rozpoczęła się w 1916 r., a ich wodowanie nastąpiło w latach 1917-18. W związku z wybuchem rewolucji i wojny domowej w Rosji nie zostały odebrane zwłaszcza, że w 1917 r. Finlandia ogłosiła niepodległość. W 1918 r. dwie najbardziej wykończone kanonierki, budowane w Helsinkach, przejęli Niemcy, którzy po koniec wojny użyli ich bojowo na Morzu Bałtyckim jako tendry (okręty pomocnicze służące do dostarczania zapasów na jednostki bojowe) o nazwach „Beo” i „Wulf”. W 1919 r. okręty przejęła ponownie Finlandia, która wcieliła je do swojej floty jako „Usimaa” i „Hameenmaa” i eksploatowała aż do lat 50-tych XX w. Pozostałe cztery kanonierki tego typu budowane w Helsinkach w 1920 r. sprzedano Chile.
![]()
Fińska kanonierka „Hameenmaa” (ex-„Gołub”), jeden z okrętów dozorowych, których budowę dla rosyjskiej Floty Bałtykiej rozpoczęto w Finlandii w 1916 r. Zdjęcie z okresu II Wojny Światowej.
Z szóstki budowanej w Abo fińska Marynarka Wojenna (Merivoimat) wcieliła tylko dwie najbardziej zaawansowane w budowie jednostki: „Turunmaa” (ex-„Czirok”) i „Karjala” (ex-„Filin”). Z kolei dwa okręty, którym najwięcej brakowało o ukończenia (ex-„Gorlica” i „Sowa”) złomowano.
Pozostałe dwie jednostki – ex-„Łuń” i „Worodiez” zaoferowano polskiej delegacji, klasyfikując je mocno na wyrost jako „lekkie krążowniki”.
Rozmowy ws. zakupu okrętów trwały sześć miesięcy. Opinia kpt. Białopiotrowicza (nb. dawnego oficera floty carskiej, znającego Finlandię i część kierownictwa stoczni w Abo) o kanonierkach była dobra, jednostki miały solidną konstrukcję i były dobrze zaprojektowane (co było typowe dla okrętów rosyjskich z okresu I Wojny Światowej), wymagały jednak pewnych niewielkich przeróbek. Problemem były jednak względy finansowe, początkowo Polacy zamierzali kupić tylko jedną kanonierkę. Jednak Finowie, chcący zbyć obie jednostki, dali upust na drugą, oferowali także wraz z nimi produkowane u siebie armaty morskie kal. 75 mm, z czego jednak strona polska nie skorzystała.
![]()
Stocznia Vulcan-Crichton w Abo (Turku) w Finlandii ok. 1910 r.
Pierwszy z okrętów o nr stoczniowym 647, pierwotnie noszący rosyjską nazwę „Łuń” (ros. błotniak stawowy) przeszedł wtedy próby stoczniowe pod tymczasową nazwą „Kondor”. Minister Spraw Wojskowych rozkazem z dnia 18 października 1920 r. oficjalnie zatwierdził dla okrętu nazwę „Komendant Piłsudski”, dla drugiej jednostki (ex-„Wodoriez”, nr 648) wybrano nazwę „Generał Haller”. Oficjalnie umowę na zakup pierwszego okrętu podpisano 23 października 1920 r., za jednostkę zapłacono 2 913 818 marek fińskich (za drugą – 2 590 954 marki), bez uzbrojenia i wyposażenia, które zamierzano zakupić osobno.
W związku z toczącą się wojną i nastrojami probolszewickimi w Gdańsku, okręt oficjalnie zwodowano jako jednostkę handlową (pomalowaną na biało). W październiku i listopadzie jednostka przeszła próby stoczniowe i ostateczne przeróbki. 30 listopada rzekomy „Kondor”, pod banderą Marynarki Handlowej i dowodzony przez wynajętego fińskiego kapitana, wyruszył do Gdańska, gdzie dotarł 3 grudnia.

Podniesienie bandery na kanonierkach ORP „Komendant Piłsudski” i „Generał Haller” o wschodzie słońca.
Uroczystość oficjalnego podniesienia bandery na ORP „Komendant Piłsudski” miała miejsce w Pucku 29 grudnia. W tym czasie był on jedynym okrętem morskim wojennym w Polsce (posiadano natomiast jednostki rzeczne) i stał się na pewien czas jednostką flagową Polskiej Marynarki Wojennej. Pierwszym dowódcą „Komendanta Piłsudskiego” został mjr mar. (po weryfikacji stopni morskich w 1921 r. – komandor podporucznik) Karol Korytowski. Natomiast bliźniaczy „Generał Haller” przybył na Oksywie w kwietniu 1921 r.
III. Charakterystyka kanonierek
ORP „Komendant Piłsudski” i „Generał Haller” były niewielkimi okrętami wojennymi. Posiadały po 350 t. wyporności kontraktowej, ok. 480 t. pełnej z uzbrojeniem i zapasami. Całkowita długość wynosiła 50,04 m, szerokość – 7 m, a zanurzenie – 2,9 m. Ich konstrukcja w już w latach 20-tych uchodziła za niezbyt nowoczesną (projekt pochodził z 1914-15 r.). Np. kanonierki napędzane były archaicznymi tłokowymi maszynami parowymi z kotłami opalanymi węglem. Łączna moc zespołu napędowego wynosiła 1150 KM, napędzał on dwie śruby.
Prędkość „Komendanta Piłsudskiego” nie olśniewała. Według kontraktu była ona ustalona na 15 węzłów (ok. 27 km/h). Na próbach kanonierka osiągnęła jednak 15,6 w. W polskiej służbie maksymalna prędkość wynosiła 14,5 w, a ekonomiczna 10 w. (18 km/h). Zasięg kanonierki przy prędkości ekonomicznej określono na 950 mil morskich, a przy maksymalnej prędkości 700 mil morskich. Na jednostkę można było załadować maksymalnie 64 t węgla oraz 22,2 t wody.

ORP „Komendant Piłsudski” na pocztówce z lat 20-tych. Dobrze widoczne francuskie działo Schneider kal. 75 mm.
W ciągu swojej służby „Komendant Piłsudski” przeszedł kilka modernizacji, w tym parokrotną zmianę uzbrojenia. Ze względu na niewielkie rozmiary okręt przenosił na swym pokładzie jedynie lekkie działa. W drugiej połowie lat 30-tych jednostka była uzbrojona w dwie armaty kal. 75 mm francuskiej firmy Schneider (była to morska wersja znanych armat polowych Wz. 1897, używanych przez Wojsko Polskie), podwójnie sprzężony przeciwlotniczy najcięższy karabin maszynowy (nkm) kal. 13,2 mm firmy Hotchkiss (według niektórych opracowań w 1939 r. zdjęty) i dwa karabiny maszynowe kal 7,9 mm Maxim Wz. 1908. Na pokładzie zainstalowano tory dla 30 min. Okręt ponadto przystosowany był do trałowania min morskich. W 1935 r. załoga kanonierki liczyła 3 oficerów i 54 podoficerów i marynarzy.
Dwie niewielkie kanonierki były okrętami uniwersalnymi. Nadawały się do służby patrolowej, dozorowania polskiej strefy wyłączności gospodarczej, eskorty konwojów, trałowania min (według niektórych opracowań – także ich stawiania). W razie zainstalowania na ich pokładzie zrzutni bomb głębinowych (co nie byłoby zbyt skomplikowaną przeróbką) mogły też zwalczać nieprzyjacielskie okręty podwodne.

Marynarze przy kanonierce ORP „Komendant Piłsudski”.
Należy pamiętać, że od przystąpienia Niemiec do Ligi Narodów w 1922 r. za głównego i najbardziej prawdopodobnego potencjalnego wroga Polski uważano ZSRS, do wojny z którym Rzeczpospolita miała przystąpić w sojuszu z Rumunią. Zakładano wówczas, że na Polskę spadnie odpowiedzialność za utrzymanie linii komunikacyjnych biegnących przez Bałtyk, którą to drogą miały być kierowane dostawy broni i materiałów strategicznych z Zachodu. Sowiecka Flota Bałtycka była wielokrotnie silniejsza od PMW, ale bazowała daleko od polskiego wybrzeża w głębi ciasnej i płytkiej Zatoki Fińskiej. Nie istniała zatem możliwość ciągłego zagrożenia obecnością jednostek sowieckich w okolicy Zatoki Gdańskiej.
W takim wariancie wojny, małe kanonierki byłyby jednostkami ogromnie przydatnymi i należy tylko żałować, że posiadano ich tak mało.
IV. Służba polskich kanonierek w okresie międzywojennym
Kanonierki ORP „Komendant Piłsudski” i „Generał Haller” w historii Polskiej Marynarki Wojennej odegrały ogromną rolę, nie tylko jako pierwsze jej jednostki morskie. Obie kanonierki pozostawały w służbie przez cały okres 1920-39, pełniąc głównie rolę okrętów szkolnych – przez ich pokład przewinęła się większość polskich marynarzy tamtego okresu. Jak wspominali „weterani” tych szkoleń, warunki życia i pracy na kanonierkach nie były łatwe, szczególnie na stanowiskach palaczy (co było obowiązkowym elementem praktyki) ze względu na wysokie temperatury panujące w kotłowni oraz w przyległych do nich pomieszczeniach mieszkalnych.
Obie jednostki niedługo cieszyły się pozycją jedynych okrętów wojennych w Polskiej Marynarce Wojennej. We wrześniu 1920 r., za pośrednictwem Danii, rząd RP zakupił cztery poniemieckie małe trałowce (minowce) typu FM („Czajka”, „Jaskółka”, „Mewa” i „Rybitwa”), które weszły do służby 1 marca 1921 r. i wraz z obiema kanonierkami utworzyły Dywizjon Szkolny (złożony z Grupy Kanonierek i Grupy Minowców). Natomiast decyzją Rady Ambasadorów z 9 grudnia 1920 r. Polska otrzymała z podziału floty niemieckiej 6 małych torpedowców („Mazur”, „Kaszub”, „Kujawiak”, „Góral” – później „Podhalanin”, „Ślązak” i „Krakowiak”), które dotarły do Polski jesienią 1921 r.

Kanonierka ORP „Generał Haller” i torpedowiec „Krakowiak” przy molo na Oksywiu, lata 20-te. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.
Jednym z elementów służby kanonierek w okresie międzywojennym były wizyty zagraniczne, szczególnie w pierwszej połowie lat 20-tych. Np. „Komendant Piłsudski” w latach 1921-38 wizytował porty Finlandii (Helsinki, Abo), Niemiec (Piława, Kłajpeda – przed 1923 r.), Łotwy (Ryga), Estonii (Tallin), Norwegii (Bergen), Szwecji (Visby) i Danii (Bornholm). Kilka podróży zagranicznych oba okręty odbyły razem, m.in. podczas rejsów szkolnych, np. do Ystad, Kopenhagi, Libawy i Tallina.
Jedną z ciekawszych misji odbył ORP „Komendant Piłsudski” w 1923 r. podczas przekazywania zamieszkałej głównie przez Niemców Kłajpedy pod zarząd Litwy. 15 stycznia okręt wszedł do Gdańska, gdzie na pokład weszli wysocy oficerowie polskiego Sztabu Generalnego oraz obserwatorzy francuscy. Wraz z torpedowcem ORP „Krakowiak” kanonierka udała się do Kłajpedy, gdzie zaokrętowani pasażerowie zeszli na ląd. „Komendant Piłsudski” stał w porcie tylko jeden dzień, po czym wywiózł stamtąd polskich cywilów. Był to ostatni postój polskiego okrętu w tym porcie – 15 lutego 1923 r. Kłajpeda weszła w skład Republiki Litwy, która nie utrzymywała kontaktów dyplomatycznych z Rzeczpospolitą Polską i do wiosny 1938 r. formalnie oba państwa znajdowały się w stanie wojny.

ORP „Komendant Piłsudski” zacumowany do nabrzeża. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.
Kanonierki uchodziły za okręty szczęśliwe, gdyż przez lata służby nie zdarzył się na nich żaden nieszczęśliwy wypadek. O krok od tragedii było w czerwcu 1925 r., gdy „Komendant Piłsudski” odbywał podczas sztormowej pogody rejs do Tallina. Wówczas to fala zmyła z pokładu radiotelegrafistę mata Piekarskiego. Jednak w ostatniej chwili nieszczęśnika chwycił za kołnierz podchorąży Władysław Salamon (w 1939 r. dowódca okrętu podwodnego ORP „Sęp”) i wciągnął go na pokład. Z kolei w sierpniu 1927 r. obie kanonierki podczas rejsu z Kopenhagi z powodu sztormu schroniły się w porcie Rønne na Bornholmie. Tam jedna z nich z nich weszła dziobem pomiędzy kamienne bloki mola i zaklinowała się. Konieczna była pomoc drugiej z nich. Co ciekawe, obaj dowódcy kanonierek – kpt. mar. Jerzy Kłossowski i Eugeniusz Pławski – nie są zgodni w swoich wspomnieniach która jednostka była poszkodowana, a która udzielała pomocy.
Od połowy lat 20-tych, wobec rozbudowy Marynarki Wojennej, rola kanonierek malała, choć nadal pozostawały w służbie. Od 1930 r. znajdowały się w Dywizjonie Minowców. Został on jednak rozwiązany w 1932 r. wraz z wycofaniem ze służby starych trałowców typu FM. W latach 1932-35 okręty przeszły generalne remonty, znajdowały się w rezerwie lub zostały oddane do dyspozycji różnych komórek Marynarki Wojennej. W latach 1935-36 do służby weszły 4 nowoczesne trałowce zbudowane w stoczni w Modlinie (typ „Jaskółka”), uzupełnione w 1939 r. kolejnymi dwoma (podtyp „Żuraw”). Okręty te o wiele lepiej nadawały się do pełnienia zadań bojowych, co spowodowało skierowanie obu kanonierek do Centrum Wyszkolenia Specjalistów Floty. Od 1937 r., w związku z zaostrzeniem się sytuacji międzynarodowej, na jednostkach pływających Marynarki Wojennej wprowadzono 24-godzinne dyżury.

Klucz wodnosamolotów Morskiego Dywizjonu Lotniczego nad kanonierką ORP „Generał Haller”. Dni Morza w 1937 r.
Pod koniec lat 30-tych obie kanonierki były już okrętami zdecydowanie przestarzałymi i wyeksploatowanymi. Ich niewielka prędkość, archaiczny rodzaj napędu (wymagający bunkrowania węgla) i zbyt słabe uzbrojenie przeciwlotnicze, a także brak nowoczesnej aparatury elektronicznej (zwłaszcza możliwości namierzania okrętów podwodnych) powodowały, że wartość bojowa starych okrętów była mocno ograniczona. Niemniej, dzięki remontom i solidnej konstrukcji były one sprawne i zdolne do działania. Należy jednak pamiętać, że zarówno one, jak i cała PMW nie były przystosowane do wariantu wojny z Niemcami, którzy otaczali polskie wybrzeże z dwóch stron, mieli wszędzie dostęp lądem i posiadali ogromną przewagę na morzu i w powietrzu.
V. Polskie kanonierki we wrześniu 1939 r.
24 sierpnia 1939 r. ORP „Komendant Piłsudski” (dowódca kpt. mar. Mieczysław Jacynicz) i „Generał Haller” (kpt. mar. Stanisław Mieszkowski) zostały przydzielone do Dywizjonu Minowców wraz z 6 trałowcami („Jaskółka”, „Mewa”, Rybitwa”, „Czajka”, „Żuraw” i „Czapla”), dowodzonego przez kmdr. dypl. Stefana Frankowskiego. W ostatnich dniach pokoju okręty prowadziły służbę patrolową na przedpolu portu w Gdyni, obserwując m.in. ruch statków niemieckich płynących do Gdańska.
Wybuch wojny 1 września 1939 r. zastał „Komendanta Piłsudskiego” cumującego na Oksywiu, a „Generała Hallera” powracającego do portu z nocnego patrolu. Kanonierki pozostały w porcie przez kilka godzin, m.in. bunkrując węgiel i ładując zapasy, a ok. godz. 14 przetrwały nalot niemieckiego lotnictwa na Gdynię. „Generał Haller” został nieznacznie uszkodzony odłamkami bomb, lecz szybko odzyskał sprawność, a obsługi karabinów maszynowych meldowały zestrzelenie niemieckiego bombowca nurkującego typu Junkers Ju-87. Wkrótce po tym, obie kanonierki wraz ze stawiaczem min ORP „Gryf” (mającym na pokładzie 300 min) wyszły z portu i przeszły na Zatokę Gdańską.
![]()
Startujący klucz niemieckich bombowców nurkujących Junkers Ju-87 Stuka (od niem. Sturzkampfflugzeug, bombowiec nurkujący). To właśnie takie samoloty zadały największe straty Polskiej Marynarce Wojennej w 1939 r., m.in. zatopiły kanonierkę ORP „Generał Haller”).
1 września 1939 r. po południu, obie kanonierki wraz z Dywizjonem Minowców oraz stawiaczem min „Gryf” i niszczycielem „Wicher” wzięły udział w operacji „Rurka” – próbie postawienia na wodach Zatoki Gdańskiej wielkiej zapory minowej na linii Hel-Sopot. Idące w szyku torowym polskie okręty zostały ok godz. 17.50 zaatakowane przez 33 samoloty niemieckiego 1. Szkolnego Pułku Bombowego Luftwaffe ze Słupska. Doprowadziło to do pierwszej w tej wojnie bitwy powietrzno-morskiej. W wyniku ataku niemieckich bombowców poważnie uszkodzony został „Gryf”, na którego pomoście zginął dowódca, kmdr. ppor. Stefan Kwiatkowski. Jego zastępca, kpt. mar. Wiktor Łomidze zdecydował o zrzuceniu min do morza i powrocie okrętu na Hel. Oznaczało to przerwanie operacji. Natomiast obie kanonierki, dzięki sprawnemu manewrowaniu, nie poniosły strat.
2 września 1939 r. obie kanonierki patrolowały wody Zatoki Gdańskiej w poszukiwaniu okrętów niemieckich. Jednak Kriegsmarine nie skierowało na ten akwen żaden swoich jednostek pływających, natomiast polskie okręty musiały odpierać ataki niemieckiego lotnictwa. Wieczorem, wobec niskiej wartości bojowej, zadecydowano o wycofaniu obu okrętów ze służby i odstawieniu ich do portu na Helu. Obie jednostki rozbrojono, a ich działa kal. 75 mm zasiliły baterię na Cyplu Helskim. Załogi i dowódcy zeszli z pokładów, sformowano ich oddziały przeznaczone do walki na lądzie.
Stojące w Porcie Helskim kanonierki nie wzięły już udziału w dalszych walkach, jednak stały się później celem kolejnych nalotów niemieckich. 3 września ORP „Generał Haller” został trafiony bombą w burtę i osiadł na dnie basenu portowego. 6 września w okręt trafiła kolejna bomba, która przemieniła go w kompletny wrak. Po kapitulacji Helu Niemcy podnieśli go z dna i pocięli na złom.

Wrak ORP „Generał Haller” w Porcie Helskim, październik 1939 r.
Więcej szczęścia miał ORP „Komendant Piłsudski”. W czasie działań wojennych okręt wykorzystano jako areszt dla zbuntowanych żołnierzy 13. Kompanii Przeciwdesantowej, którzy odmówili dalszej walki i żądali kapitulacji. Kanonierka przetrwała kolejne naloty nieuszkodzona.
VI. Los ORP „Komendant Piłsudski” po Wojnie Obronnej 1939 r.
W związku z rozpoczęciem rozmów kapitulacyjnych, 1 października 1939 r. ORP „Komendant Piłsudski” został zatopiony przez własną załogę w porcie na Helu poprzez otwarcie zaworów dennych.
Po zajęciu portu przez Niemców okręt wydobyto, a następnie wyremontowano. W grudniu 1939 roku wcielono go pod nazwą „Heisternest” („Latarnia Helska”) jako jednostkę doświadczalną do Kriegsmarine. Od maja 1942 roku przydzielony do Sperrversuchskommando (urząd techniczny zajmujący się projektowaniem, budową min oraz ich zwalczaniem) stacjonował w Danii w Aalborgu, a od lipca w Kolonii. Okręt był wówczas uzbrojony w podwójnie sprzężone działko przeciwlotnicze kal. 20 mm.
Później przemianowany został na M 3109 i stacjonował we Francji, gdzie 16 września 1943 r. w porcie Nantes został zatopiony wraz z dokiem przez bomby lotnicze. Jednostkę podniesiono z dna 9 lutego 1944 r., jednak nie przeprowadzono remontu. Dalsze losy okrętu nie są znane, najprawdopodobniej został złomowany po wojnie.
M. O.
Zostaw komentarz