Największym oszustwem III RP był okrągły stół. Od 37 lat umożliwia on rządy kolejnym grupom politycznych oszustów i stworzył system, który bezlitośnie niszczy każdego, kto próbuje go realnie zmienić.

Artykuł, do którego się odnoszę, nie jest wyłącznie opowieścią o problemach klasy średniej. To znacznie głębsza diagnoza. Pokazuje, dlaczego mamy niż demograficzny, dlaczego ludzi nie stać na własne mieszkanie i jak partyjna burżuazja rozbudowała państwo do granic absurdu. Coraz mniej osób realnie budujących PKB pracuje na coraz większą liczbę urzędników oraz wszelkiej maści cwaniaków żyjących z cudzej pracy.
Ta spirala będzie się tylko nakręcać. Ludzi w wieku produkcyjnym będzie ubywać, więc ci, którzy pozostaną na rynku pracy, będą płacić coraz wyższe podatki, aby utrzymać rozrastające się państwo. W takiej rzeczywistości kobiety nie mają czasu ani warunków na macierzyństwo, bo jedna pensja – męża – nie wystarcza, by przeżyć. Efekt jest oczywisty: znów będzie nas mniej. I tak aż do nieuchronnej katastrofy, która już majaczy na horyzoncie.
Największym dramatem Polski jest jednak coś jeszcze. W polityce nie ma mężów stanu – ludzi dbających o dobro całej wspólnoty, posiadających wizję przyszłości i zdolność myślenia w długim horyzoncie. Są za to cyniczni gracze, których jedynym celem jest zwycięstwo w wyborach i późniejszy podział łupów.
To absolutne pomylenie priorytetów. Zwycięstwo wyborcze powinno być jedynie etapem w realizacji celu, jakim jest rozwój państwa i dobro wspólne. Tymczasem stało się celem samym w sobie.
Do tego wszystkiego dojdzie jeszcze problem emerytów. Coraz mniejsza liczba pracujących będzie musiała utrzymać coraz większą grupę świadczeniobiorców.
Efekt?
Albo głodowe emerytury, albo – co bardziej prawdopodobne – brutalna „optymalizacja kosztów utrzymania emeryta”. Tanie pokoiki, zbiorowe żywienie i symboliczne kieszonkowe. Reszta „zapewniona przez państwo”, czyli możliwie najtaniej.
Dzieci nie pomogą, bo ich po prostu nie będzie – nie było warunków, by je mieć. Taka właśnie rysuje się przyszłość: całe produktywne życie przepracowane na czynsz, a na końcu egzystencja w emeryckiej komunie, o kromce chleba z margaryną.
Najbardziej ponurym skutkiem tego systemu może być społeczna rezygnacja, poczucie bezsensu i całkowite wypalenie ludzi, którym odebrano perspektywę godnej przyszłości. To nie jest wizja – to logiczna konsekwencja źle zaprojektowanego państwa. A mimo to emocjonujemy się wyborami do władz partyjnych bytów z poparciem poniżej jednego procenta albo innymi tematami, które skutecznie odciągają uwagę od sedna problemu.
Najbardziej ponurym skutkiem tego systemu może być społeczna rezygnacja, poczucie bezsensu i całkowite wypalenie ludzi, którym odebrano perspektywę godnej przyszłości. To nie jest wizja – to logiczna konsekwencja źle zaprojektowanego państwa. A mimo to emocjonujemy się wyborami do władz partyjnych bytów z poparciem poniżej jednego procenta albo innymi tematami, które skutecznie odciągają uwagę od sedna problemu.
Kto się z tym nie zgadza, ma nie tyle inne zdanie, co poważny problem z wyobraźnią.
Zostaw komentarz