Przytłoczeni codziennością, walką (wszak niezakończoną) z koronaświrusem, trwającą w najlepsze (raczej w najgorsze) wojną na Ukrainie, szalejącą inflacją; nie mamy zbyt wiele czasu na dokonywanie nasuwających się nam automatycznie poniekąd mało ważkich z pozoru refleksji.
Oczywistą oczywistością pozostaje fakt, że nasz ojczysty język jakim się posługujemy jest na tle języków obcych językiem wyróżniającym się mnogością określeń semantycznych, syntaktyki czyli składni gramatycznej, czy też ubogaceniem synonimicznym.
Przykładowo możemy w tym miejscu mówiąc o bogactwie synonimicznym języka polskiego odwołać się do przykładowego określenia słowa „łobuz” i przywołać jego kilka synonimów takich jak:
łach, nicpoń, niegodziwiec, rozrabiaka, łobuziak, gałgan, szelma, hultaj, kanalia, rozrabiacz, szubrawiec, ziółko, śmierdziel, łajza, zimny drań, kawał drania, podlec, szuja, łajdak, drań, świnia, urwis, zgniłek, parszywiec, skunks, łotrzyk, nędznik, nikczemnik…
Uf, nieźle co???
Truizmem, banałem jest zatem stwierdzenie, że skoro nasz język jest takoż mocno ubogacony to w konsekwencji stanowi nie lada wyzwanie dla inszych nacji usiłujących biegle opanować jego zawiłości.
Z pewną dozą premedytacji odnosimy się do przywołanego tytułem felietonu słowa „truizm”, albowiem stanowić ma on swoiste, zawężone z konieczności preludium do enumeratywnego wyliczenia jedynie części „izmów” funkcjonujących w języku polskim takich jak przykładowo:
tragizm, katastrofizm, liberalizm, szowinizm, kapitalizm, socjalizm, nacjonalizm, rewizjonizm, słynny aktualnie debilizm, tytułowy eufemizm, kretynizm, komizm etc…
Dla posiadaczy starszych PESELI znanym aż do przesytu było propagandowe przez komuchów permanentnie posługiwanie się takimi dla nich apriorycznie wrażymi słowami jak właśnie zbrodniczy i łajdacki kapitalizm usiłujący „dobrotliwie” miłujący pokój socjalizm doprowadzić do upadku, czy rewizjonizm. Komusza propaganda wysługująca się Moskwie szczyty swojej hipokryzji i obskurantyzmu osiągnęła za czasów ober gnoma, czyli pierwowo sekretara zbrodniczej PZPR tow. Władzia Gomułki; ksywa WIESŁAW.
Ten intelektualny prymityw, zaciekły wróg Kościoła i debil ekonomiczny – ceny żywności mogły w 1970r wzrosnąć w drastyczny sposób, albowiem staniały… tak, tak… lokomotywy!!!! z lubieżnym, głupkowatym wręcz uśmieszkiem ustawicznie tenże kapitalizm i zachodnioniemiecki rewizjonizm czyli rodem z RFN, z upodobaniem postponował.
Rewizjonizm zachodnioniemiecki, był przedstawiany był przez tę komuszą kreaturę jako wredny, łajdacki, antyhumanitarny, a właściwie to pochodzący dosłownie z piekła rodem.
Oczywistą oczywistością w dederówku (NRD, po niemiecku zaś DDR), czyli pozostającym pod sowiecką okupacją quasi państwem żadnego rewizjonizmu nie było, bo być z definicji nie mogło. Wszak zamieszkujący w okresie powojennym NRD esesmani i gestapowcy gremialnie zasilili szeregi STASI i z tymże momentem stali się w sposób automatyczny zwolennikami, a nawet świętojebliwymi wyznawcami ideologii marksistwa-lenistwa.
Wiele oznaczeń języka polskiego rodzi dla niezbyt obytych z jego zawiłościami użytkownikami spore pejoratywne pułapki kreując w konsekwencji kabaretowe przypadki. Niezwykle rzadko używane w kolokwialnych pogaduszkach bywa np. oksymoroniczne przywoływanie zasadnego opisania określonego zjawiska bądź zdarzenia. Do rozpuku bowiem przywoływać można oksymorony, czyli metaforyczne zestawienia wyrazów o przeciwstawnym, wzajemnie wykluczającym się znaczeniu jak np. gorący lód, żywy trup, festina lente – spiesz się powoli, etc.
Klasycznym exemplum takowoż aktualnego oksymoronu, a odnoszącego się do polskiej sceny politycznej są wypowiedzi bywszego krula Jewropy, czyli DONALDINA. Tenże huncwot, notoryczny łgarz, cynik i podnóżek MAKRELI agitując elektorat TEGOKRAJU od ponad 20 lat nie wydobył ze swoich przesłodzonych ust w kwestiach polityczno-społecznych słowa prawdy.
Prawda w wydaniu polszewickiego fuhrera, znaczy się KACZORA DONALDA wypowiadana przykładowo o niepodnoszeniu podatków, wieku emerytalnego, czy porzucania premierowskiego stolca dla brukselskich fruktów – to oczywisty oksymoron: mówić prawdę jak TUSSEK hehehehe..
Mając na uwadze agresję ruskiego żołdactwa pod egidą Putina, aktualnie nadal TUSSEK ustawicznie, bezczelnie łże odnosząc się do jego wzajemnych wieloletnich stosunków z tymże zbrodniarzem wojennym. Zbędnym wydaje się szczegółowe przytaczanie trudnej do skrupulatnego wyliczenia ilości przypadków w których naprzemiennie TUSSEK definiował prawdę w konfrontacji z kłamstwem.
Osąd tego zjawiska pozostawiamy rzecz jasna P.T. Czytelnikom, nie pozostawiając sobie złudzeń, że związana syndromem sztokholmskim sekta wyznawców jego osoby każdy przypadek kłamstwa wypowiedziany przez ich idola potraktują przeciwstawnie tj. jako rzekomą prawdę, słowo objawione, wręcz aksjomat. Cóż; debili nie sieją, sami się rodzą…
Podobne zjawisko wielekroć pojawia się w różnorakich konfiguracjach interpersonalnych. Istnieją rejestrowane wielekroć przypadki, że pomimo ewidentnego aktu zdrady nadal występuje bezwzględne partnerskie zaufanie, które akt zdrady winien zniweczyć, infinitywnie unicestwić.
Po prostu wygodniej jest wyzuć ze swojej świadomości fakt, że do jakiejkolwiek zdrady doszło. Cóż, życie jest w swoich aspektach niejednokrotnie paradoksalne i zaskakujące. Skoro zdradzony osobnik (czka) uważa, że nie został zdradzony… bo nie, to również fan jakiegokolwiek wodza ma także prawo uznać, że nie został przez niego niecnie oszukany, zrobiony w bambuko. Czyżby jednak byłoby to zjawisko aprobowalnym powszechnie … należy wątpić!!!
Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani!!! jak w znakomitym stylu ujął to słynny amerykański pisarz M.Twain. To swoisty psychomasochizm, aby pragnąć być ustawicznie okłamywanym i to na dodatek przez haratającego w gałę malarza kominów fabrycznych.
To hańba i dozgonny wstyd, nawet nie wobec swojego bliższego i dalszego otoczenia, ale wobec własnego jestestwa. To ewidentne świadectwo postradania racjonalnego odbioru rzeczywistości okraszone nienawistnym, emocjonalnie negatywnym odniesieniem się wobec osób nie podzielających zachwytów nad himalajskich łgarzem, zwyczajnym huncwotem i swoistym „wynalazcą” powiedzonka, że : POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ !!!
A, kysz przepadnij maro przeklęta !!!
Zjawisko kaca – po oprzytomnieniu, a odnosi się to zjawisko także do kaca moralnego po percepcji autentycznego realu nie tworzy jakiegokolwiek komfortu, a wręcz przeciwnie.
Łajdackie zachowania w/w nie pozwolą jednak, aby umknął nam przywołany tytułem felietonu aspekt eufemizmu do którego w kontekście bandyckiego napadu Ruskich na niepodległą Ukrainę należy stosownie się odnieść.
Koniecznym jest zatem odnieść się do jego semantycznego znaczenia, które surogatywnie określa eufemizm jako słowo lub wyrażenie używane do zastąpienia słowa, które społecznie uważane jest za passe względnie za obraźliwe.
Przez gardło zatem Putinowi i jego kamaryli postkomuszej nie przeszło i nadal nie przechodzi słowo wojna, którą całkowicie bezzasadny i irracjonalny Wielka Ruś „zafundowała” Ukrainie. Wszelkie medialne relacje z frontu oraz związane z rozpoczęciem działań wojennych jednoznacznie pozwalają na stwierdzenie, że pomiędzy tymi państwami toczy się autentyczna wojna, a nie jak właśnie eufemistycznie ją propagandyści rosyjscy i ich zagraniczni akolici fałszywie definiują. Oczywistą oczywistością pozostaje fakt, że wojskowe działania Ruskich w totalnym wręcz aspekcie definiują je jako działania stricte wojenne rozpoczęte 24 lutego 2022r.
Od ponad miesiąca trwa bezwzględna wyniszczająca wojna oznaczająca unicestwienie ludzkiego żywota po obu stronach i to zarówno wojskowych jak i cywili. Dewastowane są całe osiedla, miasta i wsie, a skala zniszczeń materialnych jest przeogromna. Dokonywane są przez siepaczy Putina masowe mordy ludności, ma miejsce grabież, a nawet niszczenie cerkwi czy kościołów. To bezprzykładne wręcz barbarzyństwo wschodnich Hunów nie mających odpowiednika w XXI w.
Zdaniem lewactwa w postaci m.in. pezeperowskich pomiotów w osobach np. tow. Maciusia Gduli czyli synalka słynnego zastępcy d/s SB Czesia Kiszczaka, czy sweterkowatego tow. Włodzia (jak zbrodniarz Lenin) Czarzastego Armia (zd)Radziecka w 1945r przyniosła Polsce wyzwolenie i właściwie wyłącznie kulturalnie się zachowywała. Dokonała jedynie na prawie pół wieku zmiany narodowości okupanta z germańskiego na sowieckiego traktującego RP jako doskonałą kolonię do wyzysku i dostawcę mięsa armatniego np. w także eufemistycznym niesieniu bratniej pomocy socjalistycznej Czechosłowacji.
Pewien pałkownik od Jaruzela (Mazgaj, alboć Mazguła) także wywodził, że eufemistycznie nazywany stan wojenny także cechował się wysoką kulturą w traktowaniu przeciwników politycznych i żadnych ofiar śmiertelnych nie spowodował. Ścieżki zdrowia oraz aresztowania opozycjonistów nigdy wszelako nie miały miejsca !!!
To absolutnie nie był żaden stan wojenny, to była niewypowiedziana przez zbrodniarzy komuszych spod znaku PZPR najzwyklejsza wojna z polskim NARODEM!!!
O tempora, o mores !!!
Do jakiego stopnia spodlenia wręcz doszła cześć polskiego społeczeństwa wybierając jako swoich przedstawicieli parlamentarnych tego typu kreatury jak w kontekście irracjonalizmu przywołane w niezwykle trafnym eseju pióra znamienitego red. Stefana Truszczyńskiego opublikowanego na łamach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich pt. Zaprzańcy. Dwudziestu opozycyjnych europosłów przeciwko Polsce.
Szczególnie haniebną rolę w tymże zaprzaństwie odegrał gliwiczanin, były premier TEGOKRAJU, jak jego osobę określił red. S. Truszczyński: solidarnościowy szczur TW „Karol” Jerzy Buzek.
Czy nasza Ojczyzna zasługuje na to, aby nastąpiła repetycja skutków Targowicy, a ten umęczony przez wieki i wraże ruskie i germańskie potęgi doznał ponownie jak Ukraina niewyobrażalnego umęczenia ???
Zaprzańców, zdrajców narodowej sprawy, wrogów niepodległości jak każdego niezwykle łatwo poznać po prostu po owocach ich nikczemnych uczynków pozostających w ścisłej symbiozie w interesie z wrogami Polski.
Jak świat światem nigdy Szwab, ani Rusek dla Polaka nie zostanie bratem!!!
Od pewnego czasu do grona kolaborantów i zaprzańców całym swym sercem i resztką umysłu dołączyła niestety sławna z dawnej charytatywnej działalności Janina Ochojska (korekta: zalecana czujność). HAŃBA i zwyczajne łajdactwo!!!
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
6.04 2022
Zostaw komentarz