Rozbawiło mnie to, kiedy zobaczyem początek tego artykułu i mogę się domyślać, że rozwija się podobnie i kończy łatwymi do przewidzenia wnioskami.
Agatka, autorka, swojego czasu nominowana do nagrody Korony Równości (łatwo domyślić się, że chodzi o „tęczę”)

Pani wybrała celowo „mocne fragmenty”, aby móc krytykować i „poznęcać się”.

Faktycznie Red Pill porusza ciemne strony „kobiet” i w przypadku najlepszych „kanałów” redpillowskich z tymi treściami, to jednak oaza kultury, spokoju i poziomu, który jest obcy wścikłemu lewactwu, które nie wie czy jest (kobietą, mężczyzną, psem czy diabli tylko wiedzą czym jeszcze).
Red Pill zapewne stał się odpowiedzią mężczyzn, na niebezpieczne przekraczanie wielu już granic, które niszczą relacje między kobietą i mężczyną, co skutkuje coraz szybszą zapaścią demograficzną a za nią również gospodarczą. Tylko idiota i lewak tego nie dostrzega, ponieważ on funkcjonuje w innej rzeczywistości, która polega na tym, że jak ktoś mu nie da, od kogoś nie wezmą aby dać jemu, to zwyczajnie sobie nie radzi w życiu.

Przemoc wobec kobiet istnieje w równym stopniu jak przemoc wobec mężczyzn. I tu można pisać długie dowody na jedno i drugie.

Skrócę.
Jak ma być równość, to po równo mężczyźni do pracy w szkołach, przedszkolach, biurach a kobiety na platformy wiernicze, kopalnie, wywóz i utylizacja nieczystości, „ciężka” produkcja przy maszynach itd. No i na front, na pierwszą linie (żadne tyły).

Tym bardziej, że obecnie większość kobiet „przestała dawać dzieci”.
Oczywiście to wina tego, że nie mogą poznać najlepszych genów (przystojny, inteligentny, zadbany, troskliwy, pracowity tak bardzo, że zapewni super warunki jej i dzieciom a jednocześnie znajdzie dla niej i dzieci czas będąc wyluzowanym, opanowanym, …, czymś zaskoczy, wierny jak pies, bez nałogów, ….).
Niestety, ale tacy mężczyźni są już zajęci, bo jest ich mało (z taką kumulacją cech) lub są też bardzo wymagający co do kobiety, z którą chcą być. Często tacy faceci w obecnych czasach nie potrzebują, bo nie muszą, mieć tej jednej jedynej, bo jak będzie o siebie dbał, to i po 50 tce znajdzie sporo młodsze.
To taka trochę sprawiedliwość „natury”.

Pamiętam sam trochę swoich koleżanek, które wysoko głowę podnosiły, ze względu na swoją atrakcyjność, powodzenie w wieku 20 lat a później nie wyszło jak planowały.
Nie piszę tego złośliwie. Kobiety są niewolnicami hipergamii i z tego powodu dziś zamiast hipergamia je chronić, to pakuje je w kłopoty, depresje, samotność itp.

Nadal wymagania co do mężczyzn są bardzo wysokie a te dla kobiet zaczęły szorować po dnie.

Na zdrowy rozsądek … na cholere dziś mężczyźnie przez duże M kobieta „na stałę, na życie” jeżeli nie będzie miał z nią dzieci lub maksymalnie jedno dziecko?
To masochizm.
Nie mówię, że to dobrze, ale jeżeli pójdziemy tym sposobem myślenia, to pakowanie się w formalne relacje z kobietą dla atrakcyjnego, samowystarczalnego mężczyzny, to głupota.

Żyję już trochę na tym świecie i rozumiem już, że miłość większość ludzi myli z zupełnie innymi emocjami.
To jak pomylenie religii z wiarą. Religia jak małzeństwo, to łażenie do kościoła i odstawiania rytuałów, aby inni widzieli, bo tak trzeba itp. a wiara, to właśnie miłość i gotowość na dawanie, poświęcenie i często w okolicznościach w których nie będzie od razu nagrody.

Anomalia, tak nazwę kolejny raz czasy w ktróych żyjemy.

Jak to pierdolnie, to wszyscy nastawieni na komfort, na branie, dostawanie, ściemnianie nawet w swoich własnych małżeństwach rozpadną się.

W społeczeństwie proporcjonalnie jest tyle samo mądrych, dobrych, głupich, złych ludzi, od zawsze.
Jak się wybierze do życia zatem głupka czy złego człowieka (bez względu na płeć), to ma się złe i głupie życie. Proste, ale najwyraźniej nie dla Pani Agaty.

Kobiety będąc młodymi źle wybierają i mężczyźni źle wybierają.
Różnica polega jednak na tym, że kobiety mają „bardzo krótkie okienko pogodowe”, jeżeli chcą zostać matkami i nie rywalizować o względy doświadczonych i stabilnych mężczyzn z dużo młodszą konkurencją. Zatem można się obrażać na Pana Boga (no i lewactwo tak ma) a nie na innych ludzi (w tym właśnie mężczyzn).

Zazdroszczę mojemu synowi. Facet ma 20 lat i może przebierać w kobietach (przystojny 2 metrowy brunet, inteligentny, sam już poszedł do pracy, uczy się, zdobywa pieniądze i umiejętności, aby kupić sobie samemu wszystko i jeszcze nam się dorzuca do utrzymania domu).
Ma „wywalone” na kobiety (spokojnie, spokojnie, podobają mu się).
Mam na myśli to, że mając koszyk atutów jest świadomy tego, że nie chce „chodzić” z jakimś pustakiem, który oczekuje, że za urodę i parę uśmiechów dostanie więcej niż sam może i chce dać czy paniusi, która chce „być kimś” więc jej facet też musi jej dorównać i być „kimś”. No wiecie … ja zostanę stomatologiem, to mój facet też musi być wysoko w branży X. Póki są ładne to takiemu facetowi pasuje pani doktor, pani w zarzadzie X, ale z czasem ma ją też w poważaniu i „te jej atuty”.
Czasem o tym rozmawiamy i mówię mu, że kobieta musi, powinna mieć parę cech …, …., …. jak ich nie ma to „na drzewo”. Krótko mówiąc nie dawaj szansy aby się zakochać w kimś do kogo będziesz musiał „całe życie dokładać” nie otrzymując w zamian nawet miłości.

Tego wiele kobiet (młodych dziewczyn szczególnie) nie może zaakceptować. Zostały oszukane przez system, któy wmówił im, że są wyjątkowe tylko dlatego, że są kobietami, że mają wykształcenie i gdzieś pracują.

Dla wartościowego meżczyzny nie ma to znaczenia. Ma to głęboko w …..e jakie masz wykształcenie i że robisz karierę do momentu, kiedy sama ordynarnie tego nie szukasz w mężczyźnie.

Z racji kontaktów zawodowych obecnie ze służbą zdrowia widzę jak ślinią się baby do lekarzy. Nie widziałem tego nigdy ze strony meżczyzn, którzy mają taki sam status, inny równie wysoki, ciekawy (zawód, majątek) wobec lekarek (które też bywają atrakcyjne jako kobiety). Gorzej! Nie uwierzylibyście jak wiele z lekarzy kobiet, to kobiety które o siebie przestały dbać, z problemami, które nie umieją znaleźć sobie nawet faceta do łóżka (co też przekłada się z wiekiem na ich zachowanie w pracy i na zewnątrz).
No bo jak Pani lekarz z kimś „niżej statusem” niż one same?
Mnostwo z nich po rozwodach. Znam szpital w którym prawie każda pani doktor już po rozwodzie, w trakcie lub przed nim lub żyje w fikcyjnej relacji małżeństwa, które opiera się na tym, że jest „zasobnie” (dom, ogród, fura a mąż z inną, innymi, …od lat).

Red Pill obnaża hipokryzje, a nie atakuje kobiety. Myślę, że nawet im współczuje.

Autor: Diario