Od chwili, gdy premier M. Morawiecki zgodził się na powiązanie unijnych funduszy z praworządnością mimo ostrzeżeń min. Z. Ziobry, polityków i dziennikarzy o konsekwencjach jakie ona niesie, zaczęłam bacznie przyglądać się działaniom premiera. Jestem nimi coraz bardziej rozczarowana i zaniepokojona. Zwłaszcza:
– Braku reakcji premiera na dyskryminacyjne działania Unii Europejskiej dotyczące środków z Unijnego Funduszu Odbudowy. Został powołany w celu postawienia unijnych gospodarek na nogi po pandemii koronawirusa. By go sfinansować został zaciągnęty kredyt w wysokości 750 mld euro (spłata ma nastąpić w latach 2028-2058) na rynkach finansowych. Unijni decydenci przekonywali, że nic bardziej nie łączy niż zaciągnięty wspólnie dług, który jest elementem jednoczącym kraje wspólnoty. Nasz kraj miał z niego otrzymać 36 mld euro ((24 mld w dotacjach i 12 mld w tanich pożyczkach).
By go otrzymać Komisja Europejska musi zaakceptować Krajowy Plan Odbudowy (KPO). Ze względu na to, że Unia nie cierpi prawicowych rządów Polski i Węgier, ich KPO nie zostało przez nią zaakceptowane. Bruksela nie kryje, że blokowanie KPO jest bezpodstawne. Przez to straciliśmy zaliczkę w wysokości 4,7 mld euro, która powinna zostać wypłacona do końca 2021 r.
Mimo, że Polska i Węgry to jedyne kraje, które nie otrzymały z Funduszu Odbudowy ani jednego euro, to Polska żyruje gigantyczne kredyty, za friko.
Dlatego powinniśmy w oparciu o art. 60 konwencji wiedeńskiej o prawie międzynarodowym wycofać nasze gwarancje dla Funduszu Odbudowy, ponieważ jedna ze stron nie dopełniła warunków kontraktu.
O takim ruchu mówili m.in. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wiceszef resortu sprawiedliwości Michał Woś europoseł Jacek Saryusz-Wolski, dziennikarz Rafał Ziemkiewicz. Ich głosu premier Morawiecki nie słyszy.
– Paraliżu decyzyjnego w sprawie kopalni Turowa. Ponieważ Polska nie wykonała nakazu TSUE natychmiastowego zaprzestania wydobycia w kopalni Turów, wiceprezes Trybunału Sprawiedliwości UE Rosario Silva de Lapuerta pod koniec września 2021 r samodzielnie nałożyła na rząd w Warszawie karę: 500 tys. euro dziennie.
Polska odwoła się od tej decyzji, jednak zostało ono przez wiceprezes Silvę de Lapuerta która karę nałożyła – oddalone. Ponadto zobowiązała nasz kraj do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej.
W lutym br. Rzecznik Komisji Balazs Ujvari przekazał, że jeśli KE nie otrzyma pieniędzy, potrąci środki z funduszy należnych z budżetu UE. W kwietniu br. Komisja Europejska dokonała potrąceń, w wys. Ponad 30 mln euro.
Premier Morawiecki miał czas by w odpowiedzi przygotować twardą ripostę na te działania. Myślałam, że natychmiast zastosuje „opcję odwetową” i obetnie polską składkę członkowską na potrzeby UE. Tym bardziej, że premier w mediach publicznych mówił o tym, że TSUE przekroczyło swoje kompetencje, bo zabezpieczenie, które skutkowało naliczaniem kar było bezprawne. Zamiast zdecydowanej reakcji zapanowała głucha cisza.
-Misji europosłów Parlamentu Europejskiego by jak powiedział, eurodeputowany Juan Lopez Aguilar (S&D) rozmawiać o „dalszym pogarszaniu się sytuacji w zakresie praworządności” w Polsce. Gdy padła jej zapowiedź, oczekiwałam, że szef rządu zajmie twarde i jasne stanowisko, i oświadczy, że nikt z rządu się z nimi nie spotka. Zamiast tego usłyszeliśmy wykręt, że Morawiecki nie spotka się z delegatami „z uwagi na inne zaplanowane już obowiązki służbowe” oraz z nieoficjalnych przecieków, iż szanse na to, że uda się spotkać z kimkolwiek z obozu władzy, są czysto iluzoryczne.
Zastanawiam się, czym się kieruje premier Morawiecki składając ustawicznie deklaracje dla budowy armii europejskiej. Przecież jako polityk i szef rządu doskonale wie o konsekwencji jej powstania. Niemiecki tygodnik o zasięgu ogólnokrajowym „Die Zeit” nie ukrywa, do czego byłaby wykorzystana „Gdyby siła militarna, (…), była także siłą użytą do obrony demokratycznego porządku konstytucyjnego, to wątpię, aby doszło do zamachu na konstytucyjne zasady podziału władzy w Polsce”. I to naszemu premierowi nie przeszkadza.
Czyżby nie wiedział, że stworzenie europejskiej armii będzie wstępem do likwidacji armii narodowych jak to w 1941 roku zapowiadał włoski polityk, Altiero Spinelli zwolennik federalnej koncepcji zjednoczenia Europy.
Chciałabym poznać motywy premiera Morawieckiego, które zadecydowały o tym, że podczas szczytu klimatycznego w Glasgow w 2021r Polska podpisała deklarację o wycofaniu ze sprzedaży aut spalinowych do 2040 r. Przecież my jesteśmy gospodarczo połączeni z niemieckim przemysłem motoryzacyjnym. Według AutomotiveSuppliers.pl, w 2020 r. Niemcy byli odbiorcami przeszło jednej trzeciej (33,9 proc.) polskiego eksportu branży motoryzacyjnej Likwidacja aut spalinowych przełoży się negatywnie nie tylko na kondycją ekonomiczną tego sektora, ale całej naszej gospodarki.
Jak pisze Jerzy Karwelis, w artykule „Organizacja Narodów Zniewolonych”, („Do Rzeczy”, 14.03.2022, nr 11) Na początku grudnia 2021 r. rozpoczęto w ONZ negocjacje nad traktatem pandemicznym mającym na celu stworzenie jednolitego, globalnego zarządzania światem na wypadek pandemii.
Polska oczywiście przystała na tę „mapę drogową”. l marca („klepnięto” postępy), pierwsze posiedzenie l sierpnia 2022 r a podczas 76. sesji Światowego Zgromadzenia Zdrowia pod auspicjami ONZ w 2023 r. przyjęta zostanie rezolucja, która ma być wprowadzona w życie – do 2024 r. Teraz zestaw obostrzeń czy represji wobec niezaszczepionych będzie firmowała nie Polska a ONZ. Przekazaliśmy kolejną część naszej niezależności zewnętrznej instytucji, bez mandatu demokratycznego, bez kontroli innej niż komercyjna. Nasz premier leciutką ręką wyzbywa się naszej suwerenności, a podobno PiS stoi na jej straży.
W grudniu 2020 roku premier Mateusz Morawiecki odwołał drugie polskie weto na szczycie UE, i zgodził się na pakiet klimatyczny Fit for 55 do 2030 r. Według analityków banku Pekao, realizacja unijnego pakietu klimatycznego Fit for 55 będzie kosztować Polskę 527,5 mld euro, czyli w przeliczeniu prawie 2,5 bln zł.
Dziś słyszymy:
-
Zrobimy wszystko, aby pakiet Fit for 55 nie wszedł w życie – mówił wicepremier Jacek Sasin,
-
Drakońskie wymagania Fit for 55 są dla nas nie do zaakceptowania – Zbigniew Kuźmiuk,
-
UE nie może sobie pozwolić na niebezpieczny eksperyment w postaci tego programu i Fit for 55 sprowadzi na Europejczyków ubóstwo – Była premier Beata Szydło,
-
Polacy mieliby zapłacić najwyższy haracz za szaleńczą politykę Unii Europejskiej, chociaż niektórzy twierdzą, że jest to wyrachowana polityka, która ma doprowadzić Polaków do nędzy i powrotu do zbierania szparagów w Niemczech – powiedział Marek Suski.
To od razu nasuwa się pytanie, a kto się na niego zgodził?
Wychodzi na to, że premier Morawiecki pojechał na szczyt unijny kompletnie nieprzygotowany. Nim się na niego udał powinien zlecić analitykom by oszacowali koszty, jakie poniesie Polska przyjmując Fit for 55. Znając je wiedziałby czy może się zgodzić na przykręcenie ekologicznej śruby.
Zastanawiam się, co kierowało premierem, że bez ekspertyz określających nasze możliwości ilościowe i finansowe, ogłosił, że przyjmiemy wszystkich uciekinierów ukraińskich, którzy tego potrzebują.
Po wybuchu wojny na Ukrainie Polska wzięła na siebie główny ciężar przyjęcia uchodźców. Do tej pory przyjęliśmy prawie 3 mln uchodźców, a kolejni ciągle napływają. Według komunikatu Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej ponad 7,3 mln uciekinierów może przybyć do naszego kraju.
Premier Morawiecki chwali się, w UE tym, że Polska w niecałe dwa miesiące przyjęła ok. 3 mln osób, i nie ma w niej obozów dla uchodźców, jakie są znane z innych miejsc. Decydenci unijni słuchają, chwalą Go ale do siebie ich z otwartymi ramionami nie przyjmują.
Po przybyciu w ciągu trzech dni specjalnych pociągów z Warszawy, Krakowa i Katowic do Niemiec z 28 tys. ukraińskimi uchodźcami niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poprosiło Polskę o zawieszenie pociągów ponieważ po ich stronie zrobiło się wąskie gardło ich przyjmowania.
Premier Morawiecki nie przejmując się kosztami przepchnął w Sejmie projekt specustawy o pomocy dla obywateli Ukrainy. Zgodnie z nią zapewni ona im świadczenia rodzinne, świadczenia wychowawcze („500+”), świadczenia „Dobry Start” („300+”), rodzinny kapitał opiekuńczy (12 tyś. zł przez rok dla dziecka od pierwszego roku życia do ukończenia trzech lat) oraz dofinansowanie obniżenia opłaty rodzica za pobyt w żłobku, klubie dziecięcym lub u dziennego opiekuna.
W jednym z internetowych felietonów Łukasz Warzecha, pokazał dyrektywę UE o Uchodźcach z dn. 20.07.2001 r.
Zgodnie z nią obowiązuje ich tzw. „ochrona tymczasowa”. Ustęp 1 art. 13 mówi – państwo członkowskie zapewni osobom korzystającym z „ochrony tymczasowej” niezbędnej pomocy w zakresie pomocy społecznej i uzyskania środków niezbędnych do życia, jeżeli nie posiadają one wystarczających środków, jak również w zakresie opieki medycznej. Niezbędna pomoc w zakresie opieki medycznej obejmuje przynajmniej opiekę w nagłych wypadkach oraz leczenie podstawowych chorób.
Powinniśmy pomagać, bo są to ludzie w potrzebie. Ale nie z takim rozmachem. Przecież nas na to nie stać. Nie jesteśmy Arabią Saudyjską czy Kuwejtem. Polska dotąd nie otrzymała nawet euro na utrzymanie uciekinierów. Pieniędzy brakuje, co sygnalizują samorządy, obarczone dodatkowymi obowiązkami. Wzięliśmy na siebie gigantyczne obciążenie, w którego taszczeniu jesteśmy samotni.
Długo zastanawiałam się czym kieruje się M. Morawiecki klepiący niekorzystne dla Polski rozwiązania. Uważam, że wniosek nasuwa się sam – przygotowuje sobie pole dla przyszłej kariery politycznej. Innego wytłumaczenia dla podejmowanych przez niego dziwnych szkodliwych dla Polski decyzji nie znajduję.
Foto: internet.
Zostaw komentarz