Jakiś czas temu pewna ważna mi osoba zapytała:
„Jak to jest, gdy nie ma już Taty?”
Z czasem zaczyna być tak samo jak wtedy gdy był. Na początku jest bezsilność, pustka, żal, smutek.. Z czasem złość, rozczarowanie i gniew. I to zostaje na zawsze gdzieś na dnie otulone tęsknotą i niesprawiedliwością. Ale z czasem zauważasz, że on dalej jest obok. W każdym jednym zbiegu okoliczności. W każdej jednej cichej odpowiedzi. Zawsze w pogotowiu. Nawet częściej bo 24 na dobę z tą mądrością, którą zdobywa się tam po drugiej stronie.
Z czasem zaczynasz czuć, że nie odszedł daleko. Że nadal jest Twoim Tatą. Że nadal Cię kocha i martwi o Ciebie. Że mimo wszystko jest zawsze, gdy Go naprawdę potrzebujesz. Tuż obok w każdym maleńkim znaku. W nagle pojawiającej się tęczy na niebie, gdy złościsz się na niego. W biedronce, która siada na Twoim telefonie, gdy z rozpędu chcesz mu wysłać smsa z dobrą nowiną. W dziwnie pasującym do siebie zlepku haseł w krzyżówce, ktorą niewiadomo dlaczego uzupełniasz wlasnie w dzień jego urodzin. W małej sarence, która stojąc obok Ciebie na wyciągnięcie ręki bacznie obserwuje jak próbujesz odpalić zamoknięty od deszczu znicz.
Z czasem rozumiesz, że teraz Tata widzi wszystko – nawet małą pojedynczą dziecięcą łzę, której nie widzial nikt wcześniej. Zna każde Twoje zmartwienie – a nie tylko te do których miałaś odwagę się przyznać. Pijecie nieraz w środku nocy wspólnie kawę z piankami siedząc nad brzegiem Loch Ness i opowiadacie sobie jak Ci minął dzien. Bywa i tak, że czasami czujesz jego rękę na swoim ramieniu..
Ponoć dla niektórych zawsze będziemy dziećmi. Dlatego też Tatą zostaje się na o wiele dłużej niż na całe życie.
Autor: Basia Las
Wszystkiego najlepszego każdemu Tacie… tu i tam🖤
Zostaw komentarz