Zwykłe cyferki. Bez znaczenia. Zostałem profesorem nie mając świadectwa z paskiem.

Ja miałem w czasie edukacji w szkole podstawowej średnią nieco powyżej 3,0 (w skali 2,0-5,0), potem w Technikum Hotelarskim w Wiśle otarłem się o 4,0. W Wiśle średnia wzrosła, bo miałem dobrych nauczycieli z historii (Danuta Szczypka) i z języka polskiego (Krzysztof Kezwoń), a także znakomitą wychowawczynię (Anna Janik), którzy po pierwsze zaintrygowali mnie do pogłębiania swojej wiedzy, po drugie – zwłaszcza Ania – wybraniali mnie przed pochopnymi złymi ocenami. A ściślej przed tym, abym co roku, przepadał będąc zmuszonym do jego powtarzania (co i tak niewiele by dało).

Ja zawsze chodziłem swoimi drogami. Inaczej nie umiałem. Krętymi oczywiście. W „hotelarzu” założyłem gazetkę uczniowską i radiowęzeł. W gazetce ukazał się mój pierwszy korespondencyjny wywiad z Lechem Wałęsą. A potem były wywiady z ambasadorem Iraku i dyplomatą z Palestyny. Tym razem na żywo. Pamiętam, że jak umawiałem się z ambasadorem Iraku na wywiad w Warszawie, to musiałem przejść przez dwa kordony policyjne z racji tego, że właśnie trwała NATO-owska (amerykańska) ofensywa przeciwko temu krajowi. Pan ambasador podjął mnie znakomitą kawą a następnie obdarował kilkoma portretami Saddam Husseina w formacie A0. Na początku lat 90. XX wieku. To były czasy, gdy takie plakaty były w cenie. Nieważne kogo ilustrowały. Były kolorowe i pachniały farbą drukarską.

Nie jestem może dostatecznie dobrym pedagogiem, ale za Januszem Korczakiem uważam, że w każdym dziecku jest jakiś potencjał, jakiś talent do odkrycia. I to w dużej mierze od nas, dorosłych zależy czy go odgadniemy i pozwolimy wzrastać ziarnu, czy też go zadepczemy i powiemy, że „z ciebie nie będzie już ludzi”.

Mali ludzie to kiełkujące ziarna, czasem na mało dogodnym gruncie… usianym celebrytami z tik-toka i youtube.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.