Różnie jest nazywana ta bitwa którą armia ukraińska stoczyła 7 – 12 września 2022 roku w obwodzie charkowskim. Ktoś mówi o operacji Balaklijskiej, o bitwie Iziumskiej, natomiast napisałem o bitwie charkowskiej, głównie z tego powodu, że wynikiem tej bardzo udanej ukraińskiej kontrofensywy było prawie całkowite wyczyszczenie obwodu charkowskiego z wojsk rosyjskich. A to powoduje utratę przez armię najeźdźcy pozycji wyjściowych dla możliwego przyszłego ataku na Charków. Gdy by w przyszłości Rosja chciała znów próbować zdobyć to ważne dla Ukrainy miasta, będzie musiała wszystko zaczynać od nowa. I to jest jedna z wielu zdobyczy ukraińskich w tej zwycięskiej bitwie. Spróbuje w tym tekście przeliczyć pozostałe skutki bitwy charkowskiej, jak ona zmienia obraz wojny i jakie perspektywy otwiera. Jak wpływa na politykę międzynarodową i jak wpływa na społeczeństwa obu stron walczących. W końcu co konkretnie Ukraina zdobyła w tej bitwie. Co po bitwie Charkowskiej ?
Skutki tej kontrofensywy można rozdzielić na dwa rodzaje – polityczne i wojenne. Zacznijmy od tych drugich.
Jak bitwa Charkowska wpłynęła na sytuację obu stron w wojnie?
1/ Przejęcie inicjatywy. Najbardziej oczywistym skutkiem kontrofensywy o której mówią wszyscy, to jest przejęcie przez stronę ukraińską inicjatywy w wojnie. To jest widoczne na różnych poziomach. Nawet śledząc wewnętrzne dyskusje w przestrzeni informacyjnej rosyjskiej. Zmienił się kierunek tych dyskusji. Jeżeli wcześniej w rosji omawiało się własne ofensywy i kierunki ich przeprowadzenia, to teraz opinia publiczna i eksperci próbują zrozumieć gdzie i na jakim kierunku nastąpi nowa ofensywa ukraińska. Natomiast bezpośrednio na linii frontu, niewątpliwie teraz z powodu poniesionych strat, to rosja jest zmuszona reagować na ukraińskie działania, zgadywać jaki będzie następny ruch ukraiński i próbować zabezpieczyć najbardziej zagrożone kierunki. Na kierunku północno-wschodnim gdzie linia frontu po stronie rosyjskiej sie rozpadła, dowództwo próbuje odtworzyć ją na nowych rubieżach, ściągając tędy siły tak żeby jednocześnie nie osłabić inne kierunki. Co jest miękko mówiąc trudnym zadaniem. Jednocześnie rosyjska armia i najemnicy z Grupy Wagnera próbują kontynuowac natarcie pod Bachmutem żeby wiazać siły ukraińskie i prawdopodobnie próbując zmusić Ukraińców ściągać tam swoje rezerwy. Co zresztą nie bardzo się udaje rosjanom. Ukraińska kontrofensywa zupełnie złamała wszystkie plany rosyjskie co do możliwych kierunków nowych ataków czy planów co do wzmocnienia swojej obrony na innych kierunkach. Przegrana rosjan pod Charkowem i Iziumem przekreśla ich własne dotychczasowe plany i zmusza szybko je zmieniać. I to jest nie jedyna ale jedna z ważniejszych korzyści które Ukraina otrzymuje po tej bitwie. To pozwala stronie ukraińskiej wybierać gdzie będzie następna ofensywa i sposób prowadzenia działań wojennych na wybranym kierunku.
2/ Zmiana sytuacji strategicznej. To jest wątek bezpośrednio związany z poprzednim. Wygrana bitwa pod Kupiańskiem i Iziumem, zmuszenie rosjan do opuszczenia obwodu charkowskiego … to wszystko zmieniło położenie strategiczne obu stron na tym kierunku. Dotychczasowy główny cel rosyjski na tym kierunku – czyli zajęcie całego Donbasu ( obw. ługański i cały obw. doniecki) wyglądają teraz jako cele bardzo dalekie i trudne do osiągnięcia. Rosja straciła występ Iziumski który zabezpieczał im mocną flankę podczas ofensywy nad rzeką Doniec. Ten występ był ciągłym zagrożeniem dla ukraińskiej obrony na Donbasie. Rosjanie najpierw chcieli wyprowadzić stamtąd silne uderzenie oskrzydlające obrońców Donbasu, a kiedy to się nie udało ten występ dalej wiązał duże ukraińskie siły i zagrażał ukraińskiej logistyce w tym regionie. To wszystko teraz jest przeszłością. Rosja straciła nie tylko bardzo dobre pozycje w tym rejonie, ale i sam Izium który był ważną bazą rosyjskiej armii z której wyprowadzali swoje uderzenia, w którym koncentrowały się sztaby i tyłowe służby na tym odcinku frontu. Ta baza była też bardzo dobrze zabezpieczona pod względem zaopatrzenia liniami kolejowymi i drogami ciągnącymi się z samej Rosji przez Kupiańsk i do Iziumu. Utrata tego miasta nie tylko jest sama w sobie utratą ważnego terenu. Robi dalszą ofensywę rosyjską na Donbasie jeżeli nie zupełnie pozbawioną sensu, to przynajmniej mocno komplikuje sprawę. No i najważniejsze jest to że to otwiera dla strony ukraińskiej zupełnie nowe możliwości których wcześniej nie było. Rosjanie wciąż nie ustabilizowali w pełni linii frontu na nowych pozycjach. Strona ukraińska zajęła kilka przyczółków po rosyjskiej stronie rzeki Oskil i dla Sił Zbrojnych Ukrainy teraz otwiera się perspektywa możliwego uderzenia na północ obwodu Ługańskiego, co jeszcze bardziej może zrujnować rosyjskie plany w Donbasie i zmusić rosjan do opuszczenia kolejnych miejscowości o które tak długo i ciężko walczyli.
3/ Logistyka. Jak już wspomniałem wcześniej, Izium i rosyjskie zgrupowanie na tym kierunku było dobrze zabezpieczone. A wszystko za sprawą układu komunikacji drogowych i kolejowych w tym regionie. Miasto Kupiańsk jest ważnym skrzyżowaniem dróg i linii kolejowych które prowadzą z rosji dalej na południe. Idealnie się nadawały do transportu dużej ilości sprzętu, amunicji i zaopatrzenia dla wojsk rosyjskich nacierających na łuku Dońca w maju – lipcu tego roku. To dzięki tym liniom rosjanie byli w stanie utrzymywać potężną nawałę ognia artyleryjskiego na Donbasie i zdobyć po ciężkich walkach agłomerację Lisiczańską. Ukraińska kontrofensywa zburzyła cały ten system logistyczny. Przejęła najbardziej wygodną, krótką i najbardziej wydajną pod względem przepustowości drogę zaopatrzenia rosjan. Inne drogi są teraz w bezpośredniej bliskości linii frontu i sa pod kontrola ogniową. Te linie które rosjanom zostały sa o wiele dłuższe, mniej wydajne i idą przez obwód ługański. Z innej strony SZU poprawiły własne zdolności logistyczne na tym kierunku przejmując ten teren i likwidując zagrożenie ze strony rosjan zajmujących Izium. Jeżeli ukraińskie dowództwo zdecyduje się na kontynuację ofensywy i uderzy na północ obw. ługańskiego , może to całkowicie załamać logistykę rosyjską na tym kierunku i zmusić rosjan do kolejnego „aktu dobrej woli” na Donbasie. Sytuacja ta potwierdza tezę o kluczowej wadze logistyki w każdej wojnie i to osiągnięcie którym jest rozwalenie rosyjskiego systemu dostaw z rosji na front w północnym Donbasie, jest być może największym sukcesem osiągniętym przez Ukraińców w tej ofensywie.
4/ Straty rosyjskie. Czas od czasu w analizach widzę zdanie, że rosjanie w tej bitwie nie ponieśli zbyt dużych strat, ponieważ na tym odcinku nie mieli poważniejszych sił. To jednocześnie prawda i nieprawda. Tak, rosjanie rzeczywiście uważali ten kierunek za bezpieczny i z tego powodu wysyłałi tam te swoje oddziały które były w nienajlepszym stanie. Na uzupełnienie i odbudowę. Znów ten system logistyczny z Kupiańskiem na czele pomagał im w tym. Co to oznacza? W praktyce ukraińska ofensywa rzeczywiście spotkała najpierw słabe oddziały pochodzące z przymusowego poboru w tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej, a później osłabione poniesionymi wcześniej stratami jednostkami rosyjskimi. Ale z innej strony to uderzenie okazało się finalnym ciosem dla odrazu kilku rosyjskich wielkich zgrupowań. I tutaj powołam się na wywodzącą się z rosji grupę badawczą Conflict Intelligence Team (dalej nazywany w tekście CIT). To jest niezależna grupa OSINTowska która od lat w spółpracy z Bellingcat i ukraińskim InformNapalm bada rosyjskie zbrodnie wojenne i udział rosyjskich wojsk w wojnie na Ukrainie. Ta grupa różni się tym że ma dobry wgląd w żriódła rosyjskie i ma własną sieć informatorów w wojsku tego kraju. Poza tym jest zazwyczaj bardzo ostrożna w swoich ocenach.
12 września na jednym z rosyjskich kanałów Youtube, przedstawiciel CIT Rusłan Lewijew wyjaśniając jakie straty poniosła rosja w tej bitwie zaznaczył , że … po pierwsze 11 korpus armijny, ten który oryginalnie miał chronić wybrzeża morza Bałtyckiego w tym obwód kaliningradzki, obecnie prawdopodobnie jest całkowicie rozbity i nadaje się do odtworzenia w zasadzie od zera. Według CIT oddziały regularne rosyjskie które jako pierwsze próbowały zatrzymać ofensywę na tym kierunku należały właśnie do tego korpusu. Kiedy te odziały zostały zmasakrowane, siły ukraińskie również wpadły na tyły tego zgrupowania i prawdopodobnie nawet sztab korpusu również poniósł spore straty. O tym świadczą według CIT nagrania z oficerami sztabu tego korpusu, którzy dostali się do niewoli, sprzętu i dokumentacji należącej do tego związku operacyjnego, które przejęły SZU.
Oprócz tego zgodnie analizy Rusłana Lewijewa, również Pierwsza Gwardyjska Armia Pancerna, elitarna rosyjska armia, której jednostki zajmowały rejon Iziumu, z powodu poniesionych strat jest w chwili obecnej całkowcie rozbita. Ta rosyjska armia poniosła duże straty jeszcze w pierwszej fazie wojny, później była częściowo uzupełniana i znów rzucana do boju. W pewnym momencie na poziomie dywizji tej armii dowództwo rosyjskie zaczęło scalać różne jednostki żeby otrzymać z kilku osłabionych stratami, mniejsza ilość zdolnych do boju. Teraz sytuacja jest tak zła że dochodzi już do scalenia jednostek z różnych dywizji tej armii żeby otrzymać jakieś improwizowane jednostki gotowe przynajmniej do obrony. Taka polityka powoduje wewnętrzny chaos i w opinii CIT świadczy o wykreśleniu Pierwszej Pancernej z gry jako związku operacyjnego na długi czas.
Kolejną obserwacją przedstawiciela CIT jest to, że jego zdaniem takie podejście rosyjskiego dowództwa do swoich elitarnych sił, które rzuca jednostki do boju wyczerpując ich potencjał do samego dna i nie dając w odpowiedni sposób im odpocząć i uzupełnić straty, powoduje, że możliwa mobilizacja w rosji traci jakikolwiek sens. Bo brakuje już bazy w postaci kadrowej armii i jej zaplecza które można byłoby uzupełnić nowym rekrutem. Brakuje zawodowych żołnierzy, oficerów i podoficerów którzy mogli by wyszkolić tych ludzi, przekazać im swoje doświadczenie i prowadzić do boju. Brakuje zorganizowanego tyłu i systemu mobilizacji z pomocą których te nowe związki taktyczne mogły by powstawać. W takich warunkach ta możliwa mobilizacja będzie przypominała tą z tzw. Ługańskiej i Donieckiej Ludowych Republik. Gdzie ludzi wysyła się na front po maksymalnie kilku tygodniach szkoleń bez właściwego uzbrojenia i z oficerami którzy są nimi tylko z nazwy.
Inaczej mówiąc bitwa charkowska nie tylko pozwoliła Ukrainie uderzyć w rosyjską logistykę i odbić ważny teren i otworzyć sobie nowe kierunki dla przyszłych ofensyw. To zwycięstwo również zadało śmiertelny cios odrazu kilku dużym związkom armii rosyjskiej eliminując je z gry.
5/ Zdobycze wojenne. Ważną cechą tej ofensywy jest to, że została ona przeprowadzona w zawrotnym tempie. Mniej niż tydzień potrzebowały SZU żeby osiągnąć swoje cele. A to spowodowało sytuację, w której odwrót strony rosyjskiej nie mógł być w odpowiedni sposób przygotowany i przeprowadzony. Pozostałości rosyjskich oddziałów które spotkały na swojej drodze SZU, po prostu się rozpadły i wyparowały. Sprzęt tych jednostek był częściowo zniszczony, ale duża część była po prostu rzucana na drogach i w lasach. Z tego powodu udało się przejąć dużą ilość bardzo rzadkiego sprzętu. Takiego, który zazwyczaj przebywa głęboko na tyłach armii i w normalnych warunkach nie jest zagrożony. Radary, systemy walki radioelektronicznej i wozy dowodzenia, nowe drony prawdopodobnie jeszcze nie użyte w walce z pełną dokumentacją do nich. To wszystko trafiło do rąk ukraińskich w stanie idealnym i będzie źródłem cennych informacji nie tylko dla Ukraińców ale i jej sojuszników z NATO. Poza tym armia ukraińska oczywiście przejęła setki jednostek prostszego sprzętu. Czołgów, artylerii samobieżnej, wozów bojowych piechoty i zwyczajnych ciężarówek. Nie wszystko uda się przywrócić do służby ale z pewnością duża część trafi na uzbrojenie armii ukraińskiej, a to co nie trafi, będzie źródłem części zamiennych. Nie bez powodu SZU tak mocno w tej chwili inwestują w jednostki tyłowe zajmujące się w armii naprawą sprzętu. Dla nich są kupowane nowe mobilne warsztaty które mogą pracować bezpośrednio na zapleczu frontu. Ilość przejętego sprzętu i różnorodność sprzętu przekazywanego Ukrainie z zachodu, powoduje sytuację w której serwisowanie go staje się kluczowym problemem.
Oprócz sprzętu, być może najbardziej cenne dla wojsk ukraińskich jest przejęcie dużej ilości amunicji radzieckich kalibrów. Nie warto zapominać, że znaczna część ukraińskiej artylerii, to wciąż systemy poradzieckie i z biegiem czasu zdobywanie amunicji dla nich staje się dla Ukrainy coraz trudniejsze. Szczególnie do tych systemów które mają większy kaliber i zasięg. Krajów które posiadają podobny sprzęt w świecie jest niewiele, a więc i zapasy amunicji do nich są ograniczone. W radzieckim systemie artyleryjskim nawet pocisk kalibru 152 mm nie jest taki sam do różnych haubic. Pocisk od haubicy 2s3 Akacja nie pasuje już do 2s19 MSTA-S. To wszystko powoduje, że zdobyta amunicja jest nie mniej dla Ukraińców cenna niż sam sprzęt..
Skutki polityczne i społeczne.
1/ Uderzenie w morale. Ten czynnik w zasadzie oddziaływuje jak na polityków i społeczeństwa po obu stronach tak i na obydwie walczące armie. Z ukraińskiej strony po bardzo ciężkim okresie wojny którym była bitwa obronna na Donbasie kwietnia – czerwca tego roku, było powszechnie odczuwalne pewne napięcie w społeczeństwie. Wiara w końcowe zwycięstwo nad rosją na Ukrainie jest cały czas zadziwiająco duża, ale potrzeba było jawnego dowodu, że jest to możliwe i że SZU są w stanie rosjan rozbić w bezpośrednim starciu. W marcu pod Kijowem, rosjanie dość słusznie postanowili się wycofać zanim inicjatywa przejdzie w ręce ukraińskie i rosyjskie związki zostaną rozbite na polu bitwy. We wrześniu pod Charkowem podobna próba rosyjska udawać, że to jest zaplanowane wycofanie się, nie ma tego samego efektu. Bo teraz to Ukraińcy podjęli decyzję, uderzyli i rosyjska armia rozbita się wycofuje z tego powodu. Tutaj związek przyczyna – skutek jest jawny i trudny do sfałszowania dla rosyjskiej propagandy nawet wewnątrz samej rosji. Taka sytuacja powoduje, że ukraińska wiara w zwycięstwo się umacnia bo jest na to jawny dowód, a rosyjska opinia publiczna robi się zdezorientowana i tą wiarę traci. Rosyjska propaganda, która w dniu upadku Kupiańska kłamała własnym obywatelom, że armia FR ustabilizowała sytuacja z pomocą wprowadzonych do boju rezerw, dodaje tylko goryczy do stanu rosyjskiego społeczeństwa. Porażka pod Charkowem staje się jawnym dowodem dla rosjan, że operacja nie idzie już zgodnie z planem. No a władze wykazują się brakiem wyczucia sytuacji i dalej stoją na swoim. Rozrzut między trudną już do ukrycia rzeczywistością a oficjalną narracją rośnie. Próby rosyjskich władz udawać, że życie w rosji toczy się tak jak zwykle i nic specjalnego o co warto byłoby się martwić, sie nie dzieje … powodują dodatkową frustrację. W dniu upadku Iziuma, w Moskwie świętowano rocznicę powstania tego miasta. Mimo ciężkiej sytuacji na froncie, nie odwołano ani żadnych publicznych koncertów na placach stolicy, ani drogich fajerwerków, ani otwarcia diabelskiego młynu „Słońce Moskwy” z udziałem samego Putina. Kreml nadal nie odstępuje od swojej koncepcji operacji specjalnej i udawania państwa, które nie potrzebuje jakiegoś specjalnego mobilizowania zasobów i ludzi dla wojny z Ukrainą. Kluczowe miasta rosyjskie mają żyć w spokoju i dobrobycie jak zawsze nawet jeżeli Biełgorod już przystąpił do wojny i dawno płonie. W połączeniu z informacją o wycofaniu się rosyjskiej armii z miejscowości o które walczyło się wcześniej miesiącami … to wszystko rodzi wśród rosjan coraz więcej pytań do władz i niezrozumienia, co się dzieje w rzeczywistości. Mit wielkiej armii rosyjskiej upada nawet wewnątrz samej rosji. Powoli i ze zgrzytem, ale to już staje się faktem.
Rosyjska armia pod względem morale wojsk od początku mocno ustępowała ukraińskiej. Po stronie rosyjskiej brakuje jasnej i prostej argumentacji dlaczego trzeba się poświęcać w tej wojnie. Konstrukcje filozoficzne o „Ruskim mirze” i potrzebie cywilizacyjnego przeciwstawienia się zdegradowanemu zachodowi, są intuicyjnie zrozumiałe dla większości rosjan. Jednak jest to za mało żeby w jasny sposób wytłumaczyć dlaczego trzeba umierać w sąsiednim kraju. Wtedy na pomoc przychodzą bardziej prozaiczne idee. Idea o tym że są to zwyczajne rosyjskie ziemie na których mieszkają w zasadzie niepokorni i wrodzy separatyści, których z kolei trzeba wyczyścić z tej ziemi. Jak by to nie brzmiało absurdalnie, ale rosjanie faktycznie uznają że Ukraińcy w swoim własnym kraju są tak naprawdę okupantami odwiecznej rosyjskiej ziemi. Ale nawet i ta agresywna koncepcja motywację odpowiednią jest w stanie dać tylko wąskiej grupie ludzi świadomie czczących imperskie idee. Dla ogółu tych ludzi brakuje natomiast tego czym była inwazja III Rzeszy na ZSRR w r. 1941. Albo my albo oni. Wtedy nawet osoby które nienawidziły bolszewików brali broń do ręki po prostu w obronie ojczyzny. To była motywacja zrozumiała dla każdego. I jej brakuje teraz. Ukraińcy deklarują powrót do swoich własnych granic. Deklarują odbicie swoich terenów i obywateli. Nie deklarują natomiast celu inwazji na tereny rosyjskie uznane międzynarodowo. Nikt nie będzie próbował najechać ani Moskwę, ani Petersburg ani nawet Rostow. W tej sytuacji wszystko co zostaje rosjanom, to motywacja zyskaniem dóbr z grabieży i pieniądza od rosyjskiego państwa. W jednostkach elitarnych jest jeszcze duch walki zbudowany na zwyczajnej chęci zemsty za poległych braci. Ale to raczej działa tylko tam gdzie pierwotnie był ten duch braterstwa, na przykład w WDW i ta motywacja powoli upada wraz ze stratami które te jednostki ponoszą. W tej sytuacji podobna armia może utrzymywać morale tylko póki ona zwycięża. Ale kiedy robi się ciężko i doświadcza ona porażek, motywacja rublem czy dolarem, nie jest tym co utrzyma taką armię na nogach.
Z ukraińskiej strony, jest wręcz przeciwnie. Pieniądz mimo, że jest płacony na dość solidnym jak dla Ukrainy poziomie, nie stanowi podstawowej motywacji. Jest tylko uzupełnieniem dla żołnierza, żeby ten wiedział że jego rodzina nie umiera z głodu i że może być spokojny o bliskich. Natomiast podstawowej motywacji do walki im dostarczają sami rosjanie. Takiej prostej i zrozumiałej dla każdego. Dokładnie takiej jak w ZSRR w 1941. Albo my, albo oni. Albo wywalczymy wolność albo stracimy wszystko. Tutaj warto zacytować prezydenta Żeleńskiego, który na ten temat w jednym z wywiadów powiedział – „Nie mamy gdzie się wycofać. Rosjanie jak się wycofają, to mają całą rosję. My jak się wycofamy to nie będziemy mieli nic. I to nie jest nasza wada, tylko zaleta w tej wojnie”. I to jest idealne podsumowania podstawy ukraińskiej woli walki. W tej sytuacji zwycięstwo podobne do Charkowskiego utwierdza taką armię w zdecydowaniu kontynuować wypędzanie wroga ze swojego kraju.
2/ Poparcie międzynarodowe. Jak dobrze wiemy każda wojna w końcu kończy się na polu dyplomatycznym podpisaniem jakiegoś porozumienia. Podczas wojny tak czy inaczej kontakty dyplomatyczne również zawsze mają miejsce. To jest skomplikowana gra gdzie jak na wadze każda ze stron ma swoją wolę walki, siłę gospodarczą państwa, poparcie sojuszników i sukces armii na polu bitwy. Pokój zostanie osiągnięty kiedy bilans zostanie zachwiany mocno na korzyść jednej ze stron. Więc każde zwycięstwo czy przegrana pod tym względem wpływa na pozycję kraju na polu dyplomatycznym. Dodaje wagę słowom swoich dyplomatów albo ją odbiera. Oprócz tego żyjemy w wieku informacyjnym. Więc poza tym co faktycznie się dzieje na froncie, olbrzymią wagę ma to jak jest to odbierane. Ważna jest percepcja. Ważne jest czy jesteś postrzegany jako zwycięzca czy przegrany. I operacja ukraińska pod tym względem ma duże znaczenie dla strony ukraińskiej. Wcześniej to rosja utrzymywała inicjatywę w wojnie, wybierała miejsce gdzie chce atakować i wykorzystując swoja propagande i siły na zachodzie zmęczone ta wojna, wyolbrzymiała informacyjnie znaczenie swoich taktycznych zwycięstw pod Lisiczańskiem na Donbasie. Rosja miała nadzieję, że taki ciężki pat wraz z niewielkimi ale jednak sukcesami rosyjskimi i utrzymaniem przez nią tych terenów które już okupowała, wraz z ciężkim bombardowaniem Charkowa, Mikołajowa i miast Donbasu, pozwoli jej przekonać w zimie społeczeństwa i polityków zachodnich, że jednak szala zwycięstw przechyla się powoli na stronę rosyjską, a więc trzeba nacisnąć na Ukrainę żeby zmusić ją do niekorzystnych porozumień.
I ukraińska kontrofensywa kompletnie zrujnowała ten domek z kart. Ważne tutaj jest nie tylko, że Ukraińcy byli w stanie po 6 miesiącach wojny ją przeprowadzić, ale i to jak to zostało zrobione. Ukraińska armia wykazała się kompetencją. Mogła zmylić przeciwnika. Mogła w ukryty sposób zebrać siły. Mogła szybko przełamać linię frontu (coś co nie udawało się rosjanom od marca) i mogła w 7 dni odzyskać więcej ważnego ze strategicznego punktu widzenia terytorium niż rosjanom udało się od marca tego roku okupować. W ten sposób warto podkreślić, że Ukraina przede wszystkim RUJNUJE ROSYJSKĄ NARRACJĘ O ARMII KTÓRA WYGRYWA TAK CZY INACZEJ. Odbiera jej argumenty. Odbiera jej to co było jej atutem i co dawało jej dyplomatom siłę przekonywać innych. Ukraina pod tym względem ma też łatwiejsze niż rosja zadanie. Bo Rosji dla podtrzymania swego mitu wielkiej potęgi potrzeba pokonania wroga i jego podbicia, zaś Ukraina będzie triumfować nawet jeżeli po prostu się obroni. Rosja nie jest mocarstwem bez Kijowa, ale Ukraina nie potrzebuje Moskwy żeby w polu informacyjnym w świecie była postrzegana jako „pogromca imperium”. Jako Dawid, który pokonał Goliata.
W ten sposób ukraińska charkowska kontrofensywa usztywnia ukraińskie pozycje na polu dyplomatycznym, odbiera na zachodzie argumenty tym kto wcześniej mówił o bezsensowności poparcia Ukrainy, o dostarczanej broni która gdzieś znika, o rosji która ciągle ma inicjatywę i przemieli Ukraińców. Natomiast dodaje argumentów tym kto Ukrainę popierał i wskazywał że jest to skuteczne i z politycznego punktu widzenia opłaci się wielokrotnie. I co jest ważne, jak pokazał szczyt SzOW u Uzbekistanie, błędem jest myślenie że sytuacja na froncie wpływa tylko na poparcie Ukrainy ze strony zachodu. Zmienia to też podejście do rosji ze strony tych kogo często jesteśmy skłonni nazywać sojusznikami Kremla. Rosja próbując budować koncert mocarstw i budować relacje z autokracjami takimi samymi jak ona, zapomniała o tym że ten medal ma drugą stronę. Te kraje są bardziej niż demokracje skłonne z powagą podchodzić do silnych … i tak samo gotowi są ze zniewagą potraktować tego kto tą siłę utracił. Tak, że publiczna demonstracja słabości może dla rosji być nawet bardziej niebezpieczna w przypadku jej „sojuszników” niż w przypadku tych kogo uważa za wrogów.
3/ Zemsta za porażkę. Ostatnie o czym warto byłoby wspomnieć to fakt, że rosyjska porażka w obwodzie charkowskim skutkowała potrzebę dla Kremla pokazać że wciąż trzyma sytuację pod kontrolą. Potrzeba była pokazowa akcja ukarania Ukraińców za to, co zrobili. Przede wszystkim było to potrzebne na użytek wewnętrzny, żeby odwrócić uwagę rosjan od porażki i niewygodnych pytań, od poszukiwania winnych i dać im jakiś powód dla rozładowania swojej złości i frustracji. Takim powodem stały obrazki płonących ukraińskich obiektów infrastruktury. Zapory na rzece Ingulec w Krzywym Roku, elektrownie w obwodzie charkowskim i zaporoskim, płonace osiedla mieszkalne miast na Donbasie po ukraińskiej stronie. Można podejrzewać że też dla obserwujących wojnę na zachodzie to miało pokazać, że mimo porażki i strat rosję nadal trzeba traktować poważnie i nie wolno lekceważyć. Że nadal jest silna. Jednak takie myślenie okazało się być całkowicie nie trafione. W tej bitwie narracji, w świecie te uderzenia uznano za słabość rosji, a nie jej siłę. Uznano, że rosja nie będąc w stanie pokonać ukraińską armię, uderza w tych kto obronić siebie nie może, czyli cywilów. W dodatku głównie w cywilów regionów, które zgodnie z propagandą chce bronić i wyzwalać.
Rosyjskie społeczeństwo tylko na chwilę zostało usatysfakcjonowane tymi atakami. Krwiożercze nastroje w tym społeczeństwie które sam Kreml rozdmuchał już nie da się zaspokoić kilkoma rakietami. Kreml tak wiele razy groził zniszczyć centra decyzyjne na Ukrainie i jej infrastrukturę, że społeczeństwo jest sfrustrowane nie siłą tych ataków, a ich słabością. W internecie rosyjskim otwarcie widać kpiny z władz rosyjskich że są słabe i niezdolne do zrealizowania własnych gróźb. Rosyjskie społeczeństwo domaga się całkowitego zniszczenia Ukrainy z pomocą uderzeń rakietowych w zemście za porażkę własnej armii. Szukają kolejnych cudownych typów broni, które zmienią sytuację. Syndrom podobny do niemieckiego „Wunderwaffen” pod koniec Drugiej Wojny Światowej. Kreml zaś ogranicza swoje ataki prawdopodobnie z tego względu że jego zasoby są ograniczone i też w obawie przed tym, że przyspieszy to przekazanie Ukrainie nowych jeszcze bardziej śmiercionośnych dla rosyjskiej logistyki systemów rakietowych.
Z ukraińskiej strony te ataki również nie wzbudziły nic poza zaciskaniem zębów i chęcią szybciej wyrzucić najeźdźcę z Ukrainy. Tak samo wzmacnia to wiarę we własną armię jako taką, którą rosjanie nie mogą pokonać w bitwie. Uwolnienie i perspektywa pokoju widzi się wcale nie w szybszym poddaniu się i zaprzestaniu walki (jak rosjanie by tego sobie życzyli), lecz w większym wsparciu własnego wojska żeby szybciej rozbiło i rozdeptało ono armię rosyjską. Prezydent Żeleński jako osoba, która zazwyczaj bardzo dobrze wyczuwa nastroje społeczeństwa, wyraził je dość dobrze w swoim kolejnym wystąpieniu, które chce na koniec przytoczyć.
Czy nadal uważacie, że jesteśmy „jednym narodem”?
Czy nadal uważacie, że możecie nas przestraszyć, złamać, skłonić do ustępstw?
Czy naprawdę nic nie zrozumieliście?
Nie zrozumieliście, kim jesteśmy? Za czym stoimy? O co nam chodzi?
Czytajcie mi z ust:
Bez gazu czy bez was? Bez was.
Bez prądu czy bez was? Bez was.
Bez wody czy bez was? Bez was.
Bez jedzenia czy bez was? Bez was.
Zimno, głód, ciemność i pragnienie nie są dla nas tak straszne i śmiertelne jak wasze „przyjaźń i braterstwo”.
Ale historia postawi wszystko na swoim miejscu.
A my będziemy mieli gaz, światło, wodę i jedzenie… i BEZ was!
Dla chętnych wesprzeć moją niezależną publicystykę :
Patreon : https://www.patreon.com/frontiersmannews
buycoffee:
https://buycoffee.to/frontiersman
Przedstawiono niżej mapę austorstwa War Mapper:
https://twitter.com/War_Mapper

Zostaw komentarz