Dzisiejszy Marsz Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Warszawie przypomniał o zbrodni, której nie wolno przemilczać. Pamięć o Wołyniu, ekshumacje i uczciwa polityka historyczna są moralnym obowiązkiem państwa polskiego.
Zaniepokoiły mnie jednak wypowiedzi niektórych mówców, którzy – strasząc współczesnym banderyzmem – nawoływali do normalizacji stosunków z Rosją. Skłoniło mnie to do skończenia tekstu który miałem już prawie gotowy i odpowiedzi na pytanie, czym Rosja była dla Polski na przestrzeni wieków i czym chce być dla niej dzisiaj.
Kiedy patrzymy na historię konfliktów polsko-rosyjskich, warto nałożyć na nią współczesną ideologię imperialną Kremla. Wówczas wojna przeciwko Ukrainie przestaje wyglądać jak odosobniony wybryk Putina, a zaczyna przypominać próbę odbudowania hierarchicznego porządku w Europie Wschodniej.
Putinowska Rosja nie uznaje bowiem w praktyce, że wszystkie państwa mają jednakowe prawo do suwerenności. Wielkie mocarstwa mają wyznaczać strefy wpływów, a mniejsze państwa powinny dostosować swoją politykę do interesów silniejszych sąsiadów. W tym modelu Ukraina nie ma prawa samodzielnie zdecydować, czy chce należeć do Zachodu, a Polska może być niepodległa tylko pod warunkiem, że jej polityka nie narusza rosyjskiej „strefy bezpieczeństwa”.
Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że współczesnej Rosji nie da się już tłumaczyć wyłącznie przez pryzmat Związku Radzieckiego. To już nie jest państwo komunistyczne ani nawet postkomunistyczne. W oficjalnej narracji Kremla komunizm przestał być głównym źródłem legitymizacji państwa. Jego miejsce zajęła mieszanka rosyjskiego nacjonalizmu, imperialnej tradycji oraz prawosławia. Coraz częściej odwołuje się nie tylko do zwycięstwa ZSRR w II wojnie światowej, ale również do dziedzictwa Imperium Rosyjskiego. W tej narracji Związek Radziecki staje się jedynie jednym z etapów budowy rosyjskiej potęgi.
Rosja przedstawia siebie jako ostatni bastion konserwatywnych wartości i autentycznego chrześcijaństwa, przeciwstawiany Zachodowi, który – w jej własnej narracji – utracił swoje korzenie i pogrąża się w kryzysie moralnym oraz kulturowym. Rywalizacja z Zachodem ma więc nie tylko wymiar geopolityczny, ale również cywilizacyjny.
Putin wyłożył logikę tej polityki już w lipcu 2021 r. w tekście o „historycznej jedności Rosjan i Ukraińców”. Przedstawiał tam Rosjan i Ukraińców jako zasadniczo jeden naród oraz sugerował, że odrębna Ukraina jest w dużej mierze produktem błędnych decyzji historycznych i ingerencji zewnętrznej. Było to ideologiczne przygotowanie do zakwestionowania ukraińskiej państwowości.
Jeszcze ważniejsze dla Polski wydarzyło się 17 grudnia 2021 r., ponad dwa miesiące przed pełnoskalowym atakiem na Ukrainę. Rosja przedstawiła USA i NATO projekty tzw. gwarancji bezpieczeństwa. Zażądała m.in., aby NATO nie rozszerzało się dalej oraz aby państwa Sojuszu nie rozmieszczały wojsk i uzbrojenia na terytorium krajów, w których nie było ich w maju 1997 r.
To wymaga precyzji. Nie chodziło o formalne wyrzucenie Polski z NATO. Polska mogłaby zachować flagę i członkostwo na papierze. Żądanie zmierzało jednak do wycofania z państw przyjętych po 1997 r. istotnej infrastruktury, wojsk i zdolności sojuszniczych. W praktyce oznaczałoby stworzenie w NATO dwóch kategorii państw: krajów w pełni chronionych oraz państw wschodniej flanki pozostawionych w szarej strefie bezpieczeństwa.
A szara strefa to dokładnie taki porządek, w którym Rosja historycznie czuła się najlepiej: państwo polskie istnieje, ale nie może samodzielnie decydować o sojuszach, bezpieczeństwie i polityce wschodniej.
Tak widzą Polskę również wpływowi przedstawiciele rosyjskiego obozu imperialnego. W ich analizach rozszerzenie NATO o Polskę i państwa bałtyckie przedstawiane jest jako strategiczny błąd Zachodu, który odebrał Rosji należną jej strefę bezpieczeństwa i wzmocnił amerykańskie wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej. Polska jawi się tam nie jako suwerenny podmiot, lecz jako państwo realizujące interesy Stanów Zjednoczonych.
W takim sposobie myślenia Polska nie jest krajem, który z własnej woli wybrał NATO, pamiętając rozbiory, Sybir, Katyń, deportacje, operację polską NKWD i dziesięciolecia zależności od Moskwy. Zostaje sprowadzona do roli amerykańskiego narzędzia albo „rusofobicznego” państwa, które bezpodstawnie przeszkadza Rosji w odzyskaniu należnego jej miejsca.
Jeszcze bardziej konfrontacyjna jest retoryka części przedstawicieli rosyjskich władz, którzy przedstawiają Polskę jako jednego z głównych przeciwników Rosji, sugerują możliwość utraty przez nią państwowości i próbują budować obraz nieuchronnej konfrontacji. Nie należy traktować takich wypowiedzi jako zapowiedzi konkretnej operacji wojskowej. Pełnią one przede wszystkim funkcję propagandową i zastraszającą. Jednak fakt, że podobne tezy pojawiają się w ustach osób należących do ścisłego kierownictwa rosyjskiego państwa, sam w sobie jest znaczący.
I tutaj współczesna retoryka łączy się z doświadczeniem historycznym.
Rosja wielokrotnie deklarowała, że nie walczy z narodem polskim, lecz jedynie z jego elitami, „buntownikami”, „nacjonalistami”, „agentami Zachodu” albo przeciwnikami prawowitego porządku. W praktyce oznaczało to jednak:
– likwidowanie polskich instytucji państwowych;
– rozbijanie elit;
– egzekucje i masowe aresztowania;
– deportacje i zsyłki;
– konfiskaty majątków;
– rusyfikację;
– niszczenie pamięci i kultury;
– podporządkowanie Kościołów;
– tworzenie polskich władz całkowicie zależnych od Moskwy.
Tak było po powstaniach, podczas zaborów, po 17 września 1939 r. i po ponownym wkroczeniu Armii Czerwonej w 1944 r. W okresie stalinowskim logika ta osiągnęła skrajność w „operacji polskiej” NKWD, zbrodni katyńskiej, deportacjach obywateli II RP i likwidowaniu polskiego podziemia.
Nie twierdzę, że dzisiejsza Rosja automatycznie powtórzyłaby wszystkie metody Stalina. Historia nie jest mechanicznym scenariuszem. Ale sposób myślenia pozostaje niepokojąco podobny. Polska, Ukraina i państwa bałtyckie nie są traktowane jako równoprawne narody posiadające własne interesy, lecz jako przestrzeń między Rosją a Zachodem, którą mocarstwa powinny podzielić między sobą.
Co więcej, współczesna Rosja wcale nie musi realizować swoich celów wyłącznie za pomocą wojny konwencjonalnej. Znacznie bardziej prawdopodobne są działania hybrydowe: cyberataki, sabotaż, wojna informacyjna, presja migracyjna, operacje wywiadowcze oraz oddziaływanie kognitywne, którego celem jest wpływanie na sposób myślenia społeczeństw, pogłębianie podziałów politycznych, osłabianie zaufania do państwa i sojuszy oraz skłócanie narodów Europy Środkowo-Wschodniej.
W rosyjskiej wizji geopolitycznej miejsce Polski jest zasadniczo jedno z trzech:
1. państwo neutralne, pozbawione realnych gwarancji bezpieczeństwa;
2. państwo formalnie niezależne, ale uwzględniające rosyjskie veto w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa;
3. wróg i „przyczółek Zachodu”, który należy osłabiać, izolować i zastraszać.
Dlatego rosyjskie żądania z grudnia 2021 r. były dla Polski co najmniej równie ważne jak późniejsze ultimata wobec Ukrainy. Moskwa przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny oznajmiła właściwie, że nie akceptuje porządku bezpieczeństwa zbudowanego po 1997 r. i dąży do jego zasadniczej rewizji.
Autor: dr Adam Stolarz
Ekspert ds wyceny przedsiębiorstw. Doktor nauk o bezpieczeństwie. Poszukiwacz genu innowacyjności w polskiej gospodarce obecnie i w przeszłości.
Zostaw komentarz