83 lata temu, przywódcy; Wielkiej Brytanii Winston Churchill, USA Franklin Delano Roosevelt oraz Józef Stalin – zmówili się w Teheranie przeciwko Polsce, następnie w Jałcie dokonali faktycznej grabieży połowy jej terytorium, wywołując tym samym wielki exodus – wypędzenia . Tragicznej migracji z ziem od wieków na Kresach zamieszkałych przez przodków. Naszą rodziinę wypędzili wcześniej w 1944 r. ukraińcy nacjonaliści wezbraną falą ludobójstwa Polaków, która zalewała Wołyń , Podolle, Małopolskę Wschodnią
.Jednak w historycznej narracji przemieszczania się, pod groźbą utraty życia milionów ludzi – termin wypędzenia został zawłaszczony przez tych, którzy tę straszliwą w przebiegu i skutkach wojnę wywołali.
Z perspektywy przeżytych lat, dochodzę do wniosku, że we mnie siedział przez cały ten czas syndrom wypędzenia, dokuczając mi skamieniałą w sercu nostalgią za tymi, których już nie ma i za krajobrazami, które były miejscem ich życia. W zasadzie, cały czas żyłem „ na walizkach”, gotów do wyjazdu, a na starość nawet kupiłem sobie wehikuł, którym mogłem się swobodnie przemieszczać. Dopiero teraz, kiedy przeniosłem się znad Odry nad Wisłę – przestałem ów syndrom odczuwać jako przymus fizycznego wędrowania, stał się on natomiast dla mnie – inspiracją dla genealogicznych podróży. Walizki rozpakowałem, wehikuł sprzedałem, a rozpierającą się we mnie radością z odnalezionej, kolejnej paranteli – z Wami się dzielę.
To pisanie ma wielki sens, bo np. zadzwoniła do mnie praprawnuczka siostry mojego teścia i powiedziała, że dzięki moim poszukiwaniom i publikacjom ich wyników – dowiedziała się o przeszłości swojej rodziny.