Słabnąca rola Rosji jako lokalnego żandarma w Azji Centralnej, na skutek zaangażowania w wojnę na Ukrainie, może przyczynić się do wskrzeszenia starych konfliktów w tym rejonie. Niedawne starcia na granicy tadżycko-kirgiskiej mogą skłaniać do takich obaw.
Od koczowników do narodu, czyli jak przy „pomocy” ZSRR powstawały narody w Azji Centralnej
Przed rosyjską kolonizacją tego regionu w XIX wieku Azja Centralna była terenem o statusie lennym. Pojęcie narodu, w zachodnim rozumieniu, było tam nieznane. Dla jego mieszkańców największą wartość miały więzi: ekonomiczne, językowe, geograficzne, a nie etniczne. Liczył się klan oraz powiązania z innymi klanami odwołującymi się do jakiegoś mitycznego przodka. W latach dwudziestych XX wieku arbitralnie ludność tureckojęzyczną zaczęto nazywać Uzbekami stwarzając tym samym nową kategorię etniczną, która przekształciła przestrzeń Azji Centralnej. Ludność posługującą się językiem perskim podzielono i pozostawiono w enklawach etnicznych innego państwa. Władze sowieckie, które przejęły władzę po rządach carskich, od samego początku torpedowały i likwidowały aspiracje niepodległościowe w regionie. To wtedy wprowadzono program społecznej i politycznej reorganizacji Azji Centralnej tzw. narodową delimitację. Był to kamień węgielny położony pod proces budowania państwowości radzieckiej opartej na założeniach terytorializacji oraz narodowości. Terytorialna delimitacja miała oddzielić od siebie społeczności koczownicze od osiadłych. Podział terytorialny Azji Centralnej był efektem sowieckiej interpretacji prawa narodów do samostanowienia. Jej inspiratorem był Lenin, a wykonawcą, Stalin. Dekretem z 1924 roku „ O parcelacji narodowo-państwowych republik Azji środkowej” rozpoczęto przymusową demarkację granic w myśl, której ZSRR podzielono wzdłuż linii polityczno-etnicznych. Arbitralnie przeprowadzona delimitacja nie korespondowała z granicami językowymi czy kulturowymi pozostawiając wiele mniejszości poza historycznymi granicami np. w enklawach. Oczywiście, rdzennej ludności nikt nie pytał o zdanie. W naradach, w Moskwie, dotyczących delimitacji brali jedynie udział szefowie regionalnych struktur partii komunistycznej, z których każdy chciał wyszarpać jak najwięcej dla narodu, z którym się utożsamiał. Wytyczone w ten sposób granice nie miały żadnego usprawiedliwienia geograficznego, etnicznego czy gospodarczego. Po upadku ZSRR w 1991 roku, powstałe w miejsce dawnych republik związkowych, niepodległe państwa odziedziczyły wszystkie spory terytorialne, które dają dziś znać o sobie ze zdwojoną mocą. Zwłaszcza kiedy Rosja wyniszczona sankcjami i wojną jest słaba jak nigdy i praktycznie nie może interweniować wysyłając na sporne tereny swoje „misje pokojowe” .
Konflikt tadżycko-kirgiski o wodę i granicę
Kotlina Fergańska jest jednym z najbardziej żyznych i najbardziej zaludnionych regionów Azji Centralnej. Za czasów ZSRR została podzielona pomiędzy trzy republiki: uzbecką, tadżycką i kirgiską. Dziś, powstałe w ich miejsce suwerenne państwa zmagają się ze starymi sporami bo granice, wytyczone onegdaj przez Stalina, w żadnej mierze nie uwzględniają kwestii etnicznych. Iskrą, która wywołała kolejne starcia tadżycko- kirgiskie stało się zakładanie przez Tadżyków systemów bezpieczeństwa przy stacji poboru wody na rzece Isfar. Sródkowoazjatyckie rzeki mają swoje źródła w górach Tadżykistanu, a Kirgizi jak i Uzbecy obawiają się, że ci pierwsi sięgną po wodny szantaż by na swoją korzyść rozstrzygnąć spory graniczne.

Głównym powodem sporu jest region pomiędzy miastem Isfara, a wioską Woruch w obwodzie batkeńskim, najdalej wysuniętym na Zachów. Kirgistan uważa ją za enklawę Tadżykistanu na swoim terytorium, zaś Tadżykistan rości sobie prawo do całej ziemi pomiędzy Isfarą, a Woruchem. Oba kraje nie mają ze sobą znaczących kontaktów handlowych. Jednak to dla Tadżykistanu, Kirgistan jest oknem na świat przez, które odbywa się tranzyt tadżyckich towarów. Jednostronne zamknięcie w maju granicy przez Biszkek , z powodów walk na spornych terenach, spowodowało, ze transport tadżyckich towarów może odbywać się wyłącznie przez Uzbekistan. Afganistan, pod rządami talibów, bowiem odpada, a na granicy z Chinami jest tylko jedno przejście graniczne do odprawy kontenerowej. Kirgistan używa blokady jako formy nacisku na sąsiada szantażując go, że będzie trwała dopóki, dopóty nie zostaną rozwiązane sporne kwestie graniczne dotyczące prawie 500 km odcinka. Na obszarze Kirgistanu leżą dwie tadżyckie eksklawy, które są nieustannym źródłem zamieszek ludności z obu państw.
Spór uzbecko-kirgiski o wodę i prawa mniejszości
W Uzbekistanie 80 proc. ludności to Uzbecy. Reszta to głównie Tadżycy oraz garstka Rosjan. W Kirgistanie zaś rdzenni Kirgizi stanowią zaledwie ponad 70 proc. populacji. Resztę: Uzbecy (14 proc.) oraz Rosjanie ( 13 proc.). W niektórych regionach Uzbeków jest nawet 50 proc.. Na terytorium Kirgistanu, na południu, w obwodzie batkeńskim otoczonym przez Uzbekistan i Tadżykistan, jest 7 eksklaw, w tym trzy eksklawy Uzbekistanu. Największą jest Soch licząca 60 tys. mieszkańców zamieszkała głównie przez Tadżyków, ale obywateli Uzbekistanu.. Regularnie dochodzi w tam do mniejszych lub większych zatargów etnicznych, które mogą przerodzić się w wojnę. W 2010 roku, w Oszu, w wyniku zamieszek zginęło 470 osób. W 2013 roku Uzbecy zaatakowali nowopowstały kirgiski posterunek graniczny. Na szczęście odbyło się bez ofiar śmiertelnych. Władzom w Taszkencie ponadto nie podoba się to, że Kirgistan buduje na swoich rzekach tamy i oskarżają rząd w Biszekeku o blokowanie dostępu wody dla swego kraju co może zagrozić plantacjom bawełny. Podobne obawy zgłaszają także wobec budowanej przez Tadżyków zapory Rogun. Zatargi etniczne w południowej części Kotliny Fergańskie są stanem permanentnym. Głównie dotyczą dostępu do wody oraz wytyczenia granic, co od odzyskania niepodległości stało się „węzłem gordyjskim”.
Rosja, żandarmem Azji Środkowej, jak długo jeszcze?
Głównym celem Rosji w regionie jest zachowanie wpływów oraz ograniczenie roli państw trzecich, głownie Chin i USA. Uważa Azję Centralną za swoją strefę wpływów i chce by tak to było postrzegane na świecie. Zależy jej na tym by państwa regionu nie wiązały się z innymi, dużymi graczami. Przede wszystkim z Chinami wywierającymi coraz większy wpływ gospodarczy na tym obszarze. Do realizacji takiej polityki dysponuje różnymi instrumentami, które – do tej pory- stosowała, choć z różnym skutkiem. W Kirgistanie dopiero po kilku latach wymogła na władzach by zamknięto bazę USA na lotnisku Manas. Nie zainterweniowała militarnie- pomimo próśb Biszkeku- podczas krwawych zamieszek na południu kraju. Nie jest w stanie także wpływać na politykę sukcesyjną w tych państwach, choć w 2010 roku wsparła obalenie prezydenta Bakijewa w Kirgistanie. Wpływa też pośrednio, angażując się w projekty hydrograficzne w Tadżykistanie i Kirgistanie. Najważniejszym rosyjskim instrumentem jest sieć starych, radzieckich powiązań obejmujących polityków, biznesmenów czy funkcjonariuszy resortów siłowych. W ostatnich latach, w państwach regionu, do władzy i wpływów doszli ludzie młodszego pokolenia, dla których te powiązania mają mało istotne znaczenie. Kolejnym instrumentem jest obecność militarna, bazy wojskowe w Kirgistanie i Tadżykistanie oraz obiekty wojskowe w Kazachstanie. Instrumentami politycznymi są: Wspólnota Niepodległych Państw (WNP) , Eurazjatycka Wspólnota Gospodarcza (EaWG) oraz Organizacja o Bezpieczeństwie Zbiorowym, w której jej rola, na skutek wojny na Ukrainie oraz sankcji, będzie maleć. Przynajmniej w najbliżej przyszłości co pokazała ostatnia eskalacja konfliktu azerbejdżańsko-ormiańskiego. Moskwa ograniczyła się jedynie do apeli o powrót do stołu rozmów i wezwania do deeskalacji jest bowiem zbyt słaba militarnie. Kreml stosował też do tej pory instrumenty gospodarcze jak np., zezwalanie na pracę w Rosji milionom mieszkańców regionu. Dla Tadżykistanu np. pieniądze od migrantów zarobkowych z tego kraju stanowią połowę PKB. Usztywnienie polityki wizowej spowodowałoby tam poważny kryzys gospodarczy. Rosja ma też praktycznie monopol na tranzyt tamtejszych surowców energetycznych na Zachód.
Z dużym prawdopodobieństwem można zakładać, że osłabienie gospodarcze i militarne Rosji wskutek sankcji i wojny na Ukrainie osłabi jej atrakcyjność, a co za tym, dotychczasową pozycję hegemona wśród państw Azji Centralnej. Wiele jej inicjatyw regionalnych jak np. Organizacja o Bezpieczeństwie Zbiorowym, już dziś pozostaje wyłącznie na papierze. Stąd trudno oczekiwać, że będzie grać rolę rozjemcy w konfliktach granicznych państw tego obszaru. Nie ma po prostu na to ani sił, ani ochoty. Poza tym, już dziś widać jak na dłoni jej uzależnienie polityczne i gospodarcze od Chin, co dodatkowo podważa jej dotychczasowy autorytet, a sprzyja Pekinowi. Poza tym, do dziś Kreml wolał prowadzić politykę „dziel i rządź „ , podobnie jak wcześniej ZSRR i jest mało prawdopodobne by chciał z niej teraz rezygnować. Jeśli oczywiście dawni wasale nie wypowiedzą mu wcześniej posłuszeństwa licząc na polityczne oraz gospodarcze wsparcie państw spoza regionu. Otwartym pozostaje pytanie, kto w tę próżnię po Rosji wejdzie, bo od odpowiedzi na nie zależy przyszłość całej Azji Centralnej.
Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz